Nieplanowana wizyta u lekarza

No właśnie dobrze, że poleciałam do lekarza. Mój gin się roześmiał od ucha do ucha gdy mnie zobaczył. Zbadał szyjkę normalnie i przez usg. Po czym stwierdził, że ma dobrą długość, ale widzi skurcze podczas badania. Mnie rzeczywiście bolało te usg. Po czym wykonał normalne usg i pokazał mi dzieciątko  Ruszała się :) już się nie dopytywałam czy rzeczywiście dziewczynka. Lekarz mnie rozbawił przed badaniem mówiłam, że się martwię bo nie czuje Małej, a on do mnie cytuje "toć się rusza" :) po czym banana zrobił :). Pogadaliśmy o wszystkim i o niczym trochę się rozluźniłam. Przepisał leki kazał leżeć i powiedzieć mężowi by mnie nie denerwował. W razie czego mam dzwonić, dostałam też skierowanie do szpitala "jakby było gorzej" i kontrola za tydzień. Heh także widujemy się co tydzień :), ale najważniejsze, że jestem w dobrych rękach i każdemu mogę polecić mojego Pana DOKTORA :). 

2 komentarze:

  1. Ojej czyli dobrze zrobiłaś. Najważniejsze że Mała się rusza:)To teraz obie leżymy i leniuchujemy;P Oby i Twoje i moje skurcze i twardnienie brzuszka odeszło w niepamięć:)
    Trzymajcie się dziewczynki:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że poszłaś :) Przynajmniej w domu się nie stresujesz!

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail