Udany zakup :) !


Powiem szczerze, że nie wierzyłam w rewelacyjne możliwości poduszek dla ciężarnych. Dosyć sceptycznie podchodziłam do tematu, dopóki mój szwagier nie kupił sobie takiej poduszki :). Konkretnie to zamówił ją u Mikołaja. Wygląda mniej więcej tak 


Kupiony wałeczek (podobny do tego na zdjęciu tylko tyle, że w paski )miał długość 170 cm i zdejmowaną poszewkę. Wypełnienie to kuleczki złożone z włókien poliestrowych silikowanych. Włókna te posiadają kanał powietrzny i dodatkowo są skrętnie karbikowane co zapewnia przestrzenność , puszystość i sprężystość. Cena około 59zł. Wypróbowałam go i odczułam ulgę. Dla mnie wałeczek był troszeczkę za wysoki. Musiałam tylko ukształtować go w sposób, który mi odpowiadał, ale ogólne wrażenia dobre. Ból pleców i kręgosłupa zaczął mnie wykańczać. Po całej przespanej nocy nie mogłam się dobrze wyprostować, a moja technika spania wprawiała męża w osłupienie. Miałam jedną podusie pod głową, drugą pomiędzy kolanami, trzecią między kostkami, czwartą pod brzuszkiem, a piątą przytulałam. W konsekwencji małż miał tylko jedną :). Mimo takiej taktyki ból pleców nie znikał, w dodatku zaczęłam spać na pleckach co podobno dodatkowo obciąża kręgosłup ciężarnej kobitki. Zatem rozpoczęłam poszukiwania takiej podusi dla siebie. Moją uwagę przyciągnął kojec MOTHERHOOD, a precyzyjnie jego kształt w literkę C. Nie będę przytaczać jego parametrów technicznych. Na stronie producenta można wyczytać wszystko. Mnie zadowalał kształt i to, że nie jest taki wysoki, a więc zamówiłam w takim kolorze.

Gdy paczuszka przyszła ujrzałam ładnie zapakowaną podusie w przezroczystą teczuszkę. Rozpakowałam i od razu wypróbowałam, a moje pierwsze słowa "no rewelacja". Po pierwszej nocy bóle pleców zniknęły. Mało tego moje przekręcanie się na plecki zostało utrudnione, ponieważ: 
1. Gdy mam podusie przed sobą pragnę się do niej przytulać (nie mam ochoty się przekręcać) i mimo mojego małego brzuszka rewelacyjnie podpiera go.
2. Gdy mam podusie za sobą nie mogę przekręcić się na plecki bo ona jest za mną i w konsekwencji śpię na boku lekko odchylona.
Jestem tak zadowolona z zakupu, że aż nie umiem wyrazić swojej radości :). 

2 komentarze:

  1. Mi się udało obyć bez takiego kojca ale śpię z poduszką - wałeczkiem między nogami :) Choć i tak rano potrafię obudzić się leżąc na plecach :)
    Najważniejsze, że Ci pomaga i plecy mniej bolą! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście kojec przynosi ulgę. U mnie problemem był ból bioder na takim poziomie, że nad ranem musiałam je przekręcać rękami, aby obrócić się na drugi bok. Kiedy kupiłam kojec, spanie stało się przyjemniejsze, choć cudów nie ma, ból nie zniknął, tylko zmniejszył swoje natężenie. Niestety jestem wierciochem i mimo bólu lubię często zmieniać pozycję w czasie snu. Mimo spania w kojcu musiałam się od czasu do czasu poprzekręcać w środku. Dla mnie więc to utrudnienie zmian pozycji jest zarówno zaletą, jak i wadą. Stosowałam kojec Motherhood przez 4 miesiące ciąży bez przerwy w nocy i często w dzień. Kupiłam tylko drugą poszewkę, żeby mieć na zmianę. Nic się nie odkształcił, nie spłaszczył, wciąż wygląda jak nowy. Niestety do karmienia dzidziusia w ogóle mi się nie sprawdził. Za duży i nieporęczny. Ponieważ miałam cesarkę, zrezygnowałam całkowicie z poduszek do karmienia i najlepiej i tak karmiło mi się leżąc na boku.

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail