Wózeczkowo i planetoida :]

Miało być jutro, ale w związku z przelatującą planetoidą jest dziś :). Dla tych co nie wiedzą planetoida przeleci obok nas w odległości 27 000 km. W skali kosmosu to bardzo mało. Zjawisko ekscytujące, a następne za ok. 30 lat.

Teraz wózeczkowo!


Zachęcona (może brakiem negatywnych komentarzy), postanowiłam odezwać się znowu. Od pierwszych dni ciąży zaczęłam rozglądać się za wózeczkiem dla naszej Maleńkiej. Jeszcze przed ciąża moją uwagę zwrócił Maxi Cosi Mura 4. 

Maxi Cosi Mura 4



Niewątpliwe zalety wózka to duże koła, przednie obrotowe oraz możliwość montażu spacerówki i gondoli przodem lub tyłem do kierunku jazdy. Wygląda solidnie i bezpiecznie, a także nie jest strasznie brzydki. Ponadto ma masę dodatków: śpiworki, parasolki, moskitiery itd. Gdy ujrzałam go na żywo stał się trochę mniej idealny. Ciężki stelaż, jakaś taka gruba rączka. Po za tym natknęłam się na informację o szkodliwości materiałów zastosowanych w tym modelu. Tą informację wyczytałam tu http://opinie.wozki-dla-dzieci.com/maxi-cosi-mura-4/
Następnie zwróciłam swoje oczęta w kierunku Mutsy Evo i X-lander XA. 

X-lander XA

Mutsy Evo

Wózeczki znacznie się od siebie różnią. Mutsy Evo zaimponował mi swoim opływowym wyglądem, może spotęgowały to reklamy gdzie ludzie prowadząc wózeczek, frunęli w powietrzu. Praktycznie nie mogłam mu nic zarzucić. Elegancko się prowadził, pięknie wyglądał, sporo kolorów do wyboru. Hmm może po za brakiem amortyzacji, w którą nasz wózek musi być koniecznie wyposażony ! Po sloganach reklamowych typu „nieodparte wrażenie lekkości” pojawiły się negatywne komentarze na odwiedzanych przeze mnie forach. Kolejne były wózeczki X-landera te również miały tyle samo przeciwników co zwolenników. W końcu postanowiłam ich nie czytać bo w końcu jak jednemu podoba się niebieski to drugiemu nie musi. :]. Jedyne co mi utkwiło w łepetynie, że te wózeczki skrzeczą po dłuższym użytkowaniu. Na którymś z blogów natknęłam się na wózek Bugaboo Cameleon sama nie wiem jakie wrażenie na mnie sprawił po raz pierwszy. Wiem jedno zaintrygował mnie, zaczęłam szperać w necie. Odkryłam, ze są dwie wersje starsza Cameleon i nowsza Cameleon 3. Szybko znalazłam informacje na forum, a także filmiki o latających rączkach w Cameleonie a następnie informację, że w trzeciej generacji poprawili to niedogodność. Oprócz tego do Cameleona 3 w stosunku Cameleona 2 wprowadzono szereg praktycznych zmian o nich tutaj  http://www.youtube.com/watch?v=skospmsTVqw
Później obejrzałam o taki filmik http://www.youtube.com/watch?v=-1F4u37rDxI ,pokazałam go mężowi. Zapadła decyzja jedziemy zobaczyć ten wózek na żywo. Pojechaliśmy do Smyk Megastore, gdzie były praktycznie wszystkie te wózeczki i jeszcze więcej. Mało tego był taki fajny tor z kostką brukową, z takimi większymi kamieniami i jakimś żwirkiem. Mój P. każdy wózek wyciągał i jeździł po tym torze z pasją i obserwując jak się zachowuje. Wykręcał, omijał, przekładał siedziska z gondolami, oglądał koła, amortyzację itd. Po testach maxi cosi Mura 4 okazał się bardzo dużym wózkiem, ciężko manewrującym. Przynajmniej dla mnie w tamtym okresie byłam zupełnie bez sił. Nie mogłam go wyciągnąć z parkingu. Jakoś tak momentalnie zmieniłam o nim zdanie. Drugi był Mutsy Evo niby oki leciutki, ale jak małż przejechał się po ścieżce z przeszkodami to zaczął latać jak oszalały. X-lander każdy z wystawy skrzeczał niemiłosiernie, szybciej je odstawiał niż brał. Testował inne wózki i nagle przyprowadził Bugaboo Cameleon 3. Zaskoczyło mnie to, że jest stosunkowo niski w porównaniu z innymi. Pokazał jak się zmienia gondole, jak manewruje. Postawił mnie za sterami i powiedział „jedź” , a ja pojechałam. Byłam zdziwiona, że mogę go prowadzić jedną ręką. Cudooo! Testowaliśmy wózeczek w takich kolorach

 Podsumowując małż spędził nad nim chyba z godzinę. Testując koła i tą regulowaną amortyzację. Stwierdziliśmy, że to jest to. Przekonały nas: lekki stelaż, możliwość montażu siedziska i gondoli przodem lub tyłem do kierunku jazdy, hamulec w rączce, łatwo składany stelaż, dobra amortyzacja, wkładki kolorystyczne, a przede wszystkim lekkość prowadzenia.
Mnie przestraszyły te małe kółeczka, ale małż powiedział że mają ekstra amortyzację. Chociaż nie obyło się bez wad. Koła na śnieg są masakryczne, nie skrętne.Byłam pewna, że je kupimy, a teraz wiem że na pewno nie. Rączka wózeczka nieznacznie "lata", ale nie jest to uciążliwe. Podstawową wadą jest cena, ale to nasze pierwsze Maleństwo i nie będziemy oszczędzać. Po za tym P. stwierdził, że żaden inny ten spełnił jego oczekiwania i koniec. Pomyślałam ekstra jeden punkt wyprawkowy mniej, tylko jaki kolor? 

Bugaboo Cameleon 3 







Myślałam o podstawie beżowej, ale obawiam się, że będzie się brudzić. Jednak nie wykluczam tej wersji kolorystycznej. Rozważam też podstawę grafitową, a góra ? Mówiłam sobie czerwień dla dziewczynki, niebieski dla chłopca. Później zobaczyłam edycję limitowaną Sahara, która małżowi najbardziej się podoba i co tu wybrać? Niewątpliwie podstawowa wersja bez problemu będzie pracowała z innymi wkładkami kolorystycznymi i śpiworkami na zimę ( co jest ważne wózeczek chcemy zostawić dla drugiego dziecka), a jak będzie z Saharą. Nie do końca odpowiada mi ten musztardowy kolor, ale nie można mu odmówić uroku.  Na pewno pojedziemy zobaczyć Saharę na żywo, ale tymczasem jakieś sugestie?

A planetoida poleciała sobie dalej :) 

8 komentarze:

  1. Według mnie wybór super :) Ale to subiektywna ocena :P
    A najciężej właśnie wybrać kolor... Za duży wybór :) Możesz sobie wejść na e-bay i tam wpisać bugaboo cameleon i wyskoczą Ci chyba wszystkie wersje kolorystyczne to będziesz mogła je pooglądać :) Ja nie mogłam przestać ich oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam, przeglądałam i wiem, że jeśli nie Sahara to na pewno coś z czerwonym. Tylko kolor podstawy przyprawia mnie o zawrót głowy. Koleżanka mówi bierz beżowy bo grafitowy wyblaknie. Ktoś inny mówi beżowy się będzie brudził i bądź tu mądry człowieku :)

      Usuń
    2. Hehe :) Myślę, ze najlepiej będzie jak posłuchasz samej siebie :) Wtedy na pewno nie będziesz niczego żałować bo to będzie Twoja i Męża decyzja :)

      Usuń
  2. My mamy cameleona i jestem z niego naprawde zadowolona, z tym ze do szewskiej pasji doprowadza mnie jego bardzo malo funkcjonalny koszyk (czy jak to sie tam nazywa), ale cala reszta jest miodzio :)

    OdpowiedzUsuń
  3. witam nową mamę, ja u ciebie pierwszy raz... też jestem na etapie wybierania i najwyższa pora kupienia wózka, wybór strasznie trudny... ja w Bugaboo Cameleon jestem zakochana, jednak cena dla mnie za wysoka...
    zapraszam do mnie:http://www.bojakochamtenstan.blogspot.com/ niedawno pisałam post o wózkach

    OdpowiedzUsuń
  4. My postawiliśmy na Tutka Grandera - dziś znów testowałam go na spacerze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bugaboo bardzo mi się wizualnie podoba, zwłaszcza kolorystyka ale cena mnie odstraszyła i niestety bardzo nisko osadzone siedzisko...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja zastanawiam się jakie sa różnice miedyz BUgaboo Cameleon 3 a 2, oprócz wizualnych różnic, i odpinanego pałąka, to czy naprawde warto kupic droższa trójkę nic tansza dwójkę?

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail