Ciążowe sny!

Od jakiegoś czasu miewam różne dziwne sny. Całkiem niedawno przyśniło mi się, że za Gabi w brzuszku schował się synek. Później, że to jednak chłopak tylko ptaszek przyrósł do brzuszka. Kolejny sen to, że lekarz się po prostu pomylił. Dziś zaczęłam zastanawiać się nad sensem tych snów. Podświadome pragnienie syna wykluczyłam, ponieważ cieszę się z naszej dziewuszki i dawno się z tym pogodziłam. Na ostatniej wizycie lekarz zażartował "co to miało być chłopak?" Jak to usłyszałam to mnie zatkało po czym lekarz widząc moją minę zreflektował się, że jednak dziewuszka. Taki sam żart zrobiłam P. co prawda przez telefon, ale jak to usłyszał zrobiło się cicho po drugiej stronie. Odezwał się jak powiedziałam, że żartuje. Później przyznał się, że był rozczarowany jak usłyszał, że to chłopak. Wykluczam zatem pragnienia męża. To o co chodzi? Właściwie o to, że podczas ciąży przyjmowałam progesteron na podtrzymanie, który może spowodować spodziectwo u chłopców. Może stąd te moje lęki? Jeśli będzie syn to nie do końca zdrowy? Powiem Wam, że mam serdecznie dość tych snów. Jeszcze gdyby tego było mało koleżanka opowiedziała mi jak to jej kuzynka urodziła bliźniaki, a wg usg miało być jedno dziecko. Tu sobie tłumacze przecież ona miała 5 usg w całej ciąży. Ja już dawno przekroczyłam liczbę 9 usg. Mam głowę przepełnioną lękami czy z Gabi wszystko w porządku. Czy będzie zdrowa... Czy słyszy, ponieważ rzadko reaguje na jakieś hałasy. Dlaczego się tak mało rusza itd. Ogólnie ostatnio tylko się martwię. Moje obawy staram się uspokoić robiąc zakupy, próbuje myśleć pozytywnie, ale to nie takie proste. Jutro wizyta u lekarza chyba go przemagluję we wszystkie strony. Koniecznie muszę zobaczyć Małą w całości na usg 4d. Tyle się teraz słyszy o chorobach maluszków. Martwię się...czy Wy też tak macie?

2 komentarze:

  1. powiem Ci że mam podobnie!! i ja się wszystkim martwię, a problemy jakoś ostatnio u nas narastają... i jak tu w ciąży sie nie stresować??
    Ja cały czas trzymam rękę na brzuszku i wsłuchuje się w ruchy, a jak tylko chwile maleństwo sobie odpoczywa ja w panice że nie kopie... hehe. Na szczęście Mąż dzielnie mi się spisuje, uspokaja, troszczy się, sprawdza....
    a sny... hmmm... raczej nie mam. Dziś jeden, pierwszy związany z porodem - straszny, sceny niczym z filmów Tarantino:)

    i ja odstresowuje się na zakupach, buszowanie między małymi sukieneczkami wprawia mnie w nieziemski nastrój :)

    pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://etat-mama-i-tata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam tendencje do nakręcania się, ale znalazłam sposób, że za każdym razem na wizycie truję lekarzowi czy oby wszystko jest ok. Jak p raz kolejny potwierdzi to jestem zawsze spokojniejsza.. :)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail