28 tydzień !!!


Dziś był dzień pełen wrażeń. Zaczęło się od 7 godziny, musiałam wypić 75g glukozy i nie zwymiotować. Po 2 h pojechałam do laboratorium gdzie pobrano mi krew. Glukozę czułam do 12 godziny... Ledwo przeszłam to ble... Przez cały dzień na widok słodyczy było mi nie dobrze. Po prostu nie mogłam patrzeć... od razu przypominał mi się zapach glukozy.

 O 10 wizyta u położnej. Poszliśmy we dwójkę :). Położna śmiesznie gadała do P. :] skupiła się na porodzie rodzinnym i na tym, że seks w końcowym etapie ciąży sprzyja rozwarciu szyjki. Bo ją masuje, a w dodatku w nasieniu mężczyzn jest hormon, który powoduje zmiękczenie szyjki. Dowiedziałam się wiele rzeczy o skurczach tych przepowiadających i tych właściwych. Tu cytuje "faceci tacy są przez całą ciąże morduje żonę, a na sam koniec on się boi". Rozbawiła nas :). Rozmawiałyśmy o cięciu cesarskim, ponieważ Mała ciągle nogi ma na dole. Oczywiście wg położnej może się jeszcze odkręcić. Mój P. miał co raz większe oczy :). 

Później przychodziły już tylko paczuszki z zamówionymi rzeczami dla Gabi, ale o tym jutro :). Na sam koniec o 19 40 wizyta u ginekologa. Badania wyszły super cukier w normie, a najważniejsze, że hemoglobina w końcu idzie do góry :). Najlepsze wyniki jak do tej pory. Szyjka w porządku i mam się nie przejmować opryszczką tym bardziej, że już miałam, a w dodatku jest malutka. Badanie usg to już była sama przyjemność Mała ma 1081g, jak to Gin powiedział "dobrze odżywiona". Główkę ma zaraz pod moją wątróbką, dość wysoko. Nóżki na dole. Gin powiedział, że raczej już się nie odkręci, ale jeszcze nie chce przesądzać. Zmartwiłam się okrutnie.... tak chciałam i nadal chcę urodzić naturalnie. Na pocieszenie pokazał nam mordkę naszej Pociechy. Niestety przez usytuowanie niezbyt wyraźne. Nagrał film na którym Gabi sobie ziewa. Pokazał ręce i nogi. Na tym koniec. Pogadaliśmy jeszcze trochę, ale ogólnie był w szoku, że wszystko w porządku. 



Mam ciągle nadzieję, że Mała się obróci. Od dziś zaczynam chodzić jak bociek, a jak tylko opryszczka zniknie rozpoczynam spacery. Mam nadzieję, że choć troszkę pomogę Gabi się odkręcić i unikniemy cc. 

6 komentarze:

  1. Super, że u Was wszystko dobrze! Wczoraj rozmawiałam z kuzynem, który powiedział, że ich córka obróciła się dopiero 2 tygodnie przed porodem :) Jest nadzieja :)

    czekam na chwalenie się paczkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadzieja zawsze jest. Jutro pokaże paczuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Glukoza fuj, nie udało mi się tego przejść, mój organizm tego nie przyjmował:( Dobrze, ze u was oki:) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniosłam to z trudem, ale cóż musiałam :)

      Usuń
  4. a ja jakos nie przypominam sobie,zeby cierpiala straszne katusze pijac te glukoze(dodam,ze nie jestem maniaczka slodyczy),moze dlatego,ze wcisnelam sobie troche do niej, soku z cytryny i wypilam prawie jednym duszkiem;).
    Ciesze sie,ze u Was ok, a maluszek moze jednak jeszcze sie przekreci-glowa do gory!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. 3mam kciuki, żeby się obróciła. Ja miałam przez położenie pośladkowe właśnie cc, niestety moja Mała nie była łaskawa się przekręcić :D

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail