90 dni !!!

Jak ten czas leci nie dawno było 100 dni teraz już 90 dni. Niby nic, krótki odcinek czasu, ale w naszym kalendarzu bardzo ważny okres, ponieważ za właśnie 90 dni powitamy na świecie naszą Córeczkę. Co u nas?

Kompletujemy wyprawkę jak dobrze pójdzie jutro sfinalizujemy zakup wózka i kilka mniejszych pierdółek. Na fotelik musimy poczekać do 25 kwietnia, ale na ten model warto czekać. 

Gabi jest co raz ruchliwsza. Dziś Mała dokazywała rano w południe i wieczorem. Czuje kopniaczki w dolnej części brzucha po lewej, a także w górnej po prawej. Nie wiem jak ten mój Maluszek się usadowił. W każdym razie uczucie cudowne :) Skóra na brzuszku znowu zaczyna swędzieć choć nawilżamy się bardzo intensywnie. Najbardziej w chwili obecnej martwi mnie mój przyrost wagi. Już widzę jak mi ciężko będzie schudnąć :/. Apetyt mam ogromiasty! Brzuszek już też właściwie nie mam w czym chodzić. Energia mnie rozpiera i czuje się świetnie. Przed nami badanie z glukozą, krwi i moczu. W czwartek wizyta u Gina.

Mam dosyć rad hartuj sutki....dziecko musi mieć poduszkę.... kup becik i na nic nie zdają się tłumaczenia. Pobudzanie sutków może spowodować wcześniejszy poród (tu bardzo uogólniając), dziecko nie musi mieć poduszki do 6 miesiąca życia, nie wiem czy będę potrzebowała becika w lipcu!!! I to co mnie wkurza najbardziej... zrób sobie trwałą.... Nie zrobię bo mam rozjaśniane włosy, nie chcę żadnej trwałej po kiego mi to. Słucham tych rzeczy w kółko i już mi głowa pęka. 

Naprawdę nie które rady są cenne, ale czasami aż głowa pęka. Tym bardziej, że raz można wysłuchać takich rzeczy, ale nie w kółko. Może jestem nadwrażliwa. Sama nie wiem próbuje się zdystansować od takich pierdół. Moja Mama uparcie twierdzi, że u niej w domu Gabi będzie miała poduszkę. Powiedziałam jej pół żartem pół serio, że jak będzie robiła nam na przekór to będzie oglądała Gabi przez szybkę. Na co wielce oburzona mamuśka powiedziała, że jeszcze do niej przyjdę w łachę. Te babcie się szybko obrażają :). Chyba przesadziłam z żartami. To samo z kąpaniem.... Mama oferuje, że będzie przychodziła na kąpanie, więc się spytałam, ale po co na herbatę?  Później była zdziwiona, że P. będzie kąpał Małą. Hmm tak się zastanawiam z czego to wynika chyba z innej mentalności pokoleń. Jak to facet będzie opiekował się niemowlakiem? Pytam się dlaczego to takie dziwne. Przecież Gabi będzie Córeczką P. jego dzieckiem to co nie przewinie? Nie nakarmi? Dlaczego w naszym społeczeństwie faceci są traktowani jak święte krowy w opiece nad dzieciakami? U mojej mamy w bloku mieszka małżeństwo, gdzie on zajmuje się dzieciakami, myje okna, gotuje, siedzi z nimi na podwórku. Wywołuje nie lada sensację u innych kobiet. Wiecie co on jest jedynym facetem na placu zabaw. 


12 komentarze:

  1. taa rady są denerwujące i tak zrobimy tak, jak będziemy chciały! Moja teściowa też jest strasznie wrażliwa, jak zwracam jej uwagę, że czegoś nie chce, że coś mi się nie podoba, albo że nie mam zamiaru pokazywać jej mojego brzucha przez skypa i spowiadać się ile przybyło mi kilogramów. Całe szczęście moja mama się nie wtrąca wcale i tak mi dobrze. U nas też M. ma zamiar się zajmować dzieckiem niemniej niż ja, w zasadzie będzie zajmował się nawet lepiej niż ja, bo ma doświadczenie z dzieckiem siostry i strasznie się cieszę, że mam takiego mężczyznę i że taki facet będzie ojcem mojego dziecka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszenie, że nie jestem sama :] Pewnie, że zrobię jak będę chciała, ale jak mówię już, że tak nie będzie bo... to zaczynają się groźby typu jeszcze zadzwonisz.... będziesz potrzebowała rady.

      Usuń
  2. Kochana nie Ty jedna się z tym zmagasz :) ale to chyba tak jest, że jak dziewczyna jest w ciąży to w około pełno innych z "dobrymi" radami.
    Ja zawsze wysłucham, przytaknę i tyle. Nie powiem, że jak rada jest ciekawa to staram się ją zapamiętać, ale na ogół to jednym uchem wleci, a drugim wyleci :)
    Najważniejsze to kierować się własną intuicją :)
    I nie rób nigdy nic na przekór samej sobie!
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety pewnych rzeczy sie nie przeskoczy.. :/ U nas na szczęście kompletnie sie nie tracaja. Wrecz na razie nie ma temu .. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hartowanie sutków przerabiałam na samym początku ciąży... Jednym uchem wpuściła, drugim wypuściłam. Mieszkamy daleko, więc na szczęście nie ma nas kto raczyć złotymi radami, a moja mama nie chce się narzucać, na szczęście. Zresztą zdaję sobie sprawę, że i tak zrobimy jak uważać będziemy.
    A tak na marginesie, po co Ci trwała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwała to wymysł mojej mamy. Ona sobie robi i uważa chyba że ja też powinnam z tą różnicą, że ja mam długie włosy i rozjaśniane. Na szczęście ostatnio moja fryzjerka wybiła jej to z głowy.

      Usuń
  5. Ja mam to szczęście w nieszczęsciu że mieszkam od moich teściów i mamy 100 km, więc nie będą się narzucać...Inna sprawa to fakt że jestem położną a moja teściowa pielęgniarką na noworodkach.

    Póki co nie słyszałam żadnych złotych rad od znajomych, jedynie jakaś tam koleżanka mamy mówiła żebym dużo jadła żeby mały urodził się ponad 4 kg :/ taaaa....U nas dzisiaj 99 dni:D

    hebamme.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie najbardziej denerwują teksty mojej mamy że jak urodzi się Iwo to też go będę rozpieszczać tak jak ona rozpieszcza(albo raczej rozpuszcza) mojego brata...
    Nie może sobie wbić do głowy że mimo że kocham tego malucha,nigdy nie będzie tak rozpuszczony jak mój brat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przecież nie musisz robić tego samego co Twoja mama.

      Usuń
  7. Tiaaa... zachowanie naszych mam podnosi ciśnienie. Moja mama też miała takie zapędy jak byłam w ciąży: "jak będzie u mnie, to będzie w różowym chodziła" itd. Ale pewnego dnia przejrzałam na oczy i postanowiłam, że o Zosi decydować będziemy ja i Michał i NIKT WIĘCEJ. Jak się Zosia urodziła już w szpitalu twardo postawiłam sprawę, że ja decyduję a mama musi się dostosować. Potem jeszcze w domu jakieś uwagi próbowała robić, ale natychmiast ucinałam to. Teraz mama rozumie, że jest moją mamą, ale Zosi mamą jestem ja. Wiem, że to nieprzyjemne, ale od początku należy postawić sprawę jasno i być bardzo kategorycznym. Nasze mamy zrozumieją o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też muszę postawić sprawę jasno!

      Usuń
  8. Moje babcie na szczęście nie świrują. Jeszcze nie. Po teściowej spodziewam się, że raczej nie będzie się wtrącać... Poradzi zapytana ale nachalna nie jest. A z moją mamą nigdy nic nie wiadomo... Jak coś - tylko stanowczość, bezpośredniość i opanowanie mogą nas uratować;)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail