Pierwszy "sukces" wychowawczy !!!

Dziś rozmawiałam bardzo długo z siostrą. Mamy nawyk długich rozmów przez telefon mimo iż mieszkamy od siebie 10km. Po prostu jesteśmy wtedy tylko we dwie bez dzieci, bez mężów. Ze zdziwieniem w trakcie rozmowy stwierdziłam, że moja siostra nie daje mi rad! Mało tego powiedziała, że mama ją napuszcza na mnie. Każe jej kontrolować co kupuje, czy nie za dużo kupuję, mówi jej żeby mi doradzała itd. Na to wszystko moja siostra się nie zgodziła ! Powiedziała mamie, że to nasze pierwsze dziecko i że póki jej się nie spytam ona nie będzie się wtrącać i krytykować. Powiem Wam jestem mocno w szoku, znam ją od dawna i wiem, że lubi się wtrącać  a tu takie zaskoczenie. Myślałam co tu z tym fantem zrobić. Obydwie lubiłyśmy nasze sprzeczki, różnice zdań. Tak sobie myślę skąd nagła zmiana zdania. Czy moje argumenty w końcu do kogoś trafiły? Może to wynika z faktu, że ja się przestałam wtrącać do jej dzieciaków? Sama nie wiem jaki jest powód, ale czy to ważne? Teraz z ogromną przyjemnością skorzystam z rad mojej starszej siostry. Bez wypominania, bez pouczania, bez dawania mi do zrozumienia, że zawsze będę wiedziała mniej niż ona... 

Sytuacja diametralnie się zmieniła i jestem bardzo zadowolona. Choć jest i druga strona medalu mama znalazła sobie nowego sprzymierzeńca... ciotkę tzn siostrę mojej mamy, która poczuła się nagle w obowiązku dawać mi rady. Typu dziecko śpi z rodzicami. Jej córka kupiła łóżko z baldachimem, a dziecko i tak z nimi spało.  Co to za argument? Ktoś śpi z dzieckiem do 5 roku życia to ja też muszę? Nie mam nic przeciwko temu każdy rodzic wychowuje swoje dziecko tak jak chce, ale czy ja muszę robić jak wszyscy? O NIE !!! Nie wiem dlaczego ludzie mają problemy z uszanowaniem planów czy pragnień innych. Zawsze musimy być do kogoś porównywani? Wtedy zazwyczaj słyszę "zobaczysz wspomnisz moje słowa". 
Powiem Wam na co dzień jednym uchem wpuszczam drugim wypuszczam, ale postanowiłam pisać o tym na blogu, ponieważ chcę zapamiętać owe rady i zweryfikować po czasie kto miał rację. Mam tego pecha, że jestem najmłodszą wnuczką, moje rodzeństwo (kuzynostwo) ma już dzieciaki i wszyscy wiedzą jak powinnam wychowywać swoje dziecko. Paranoja... 

Właściwie w tej sytuacji to nie wiem dlaczego powstają kawały o teściowych  Bo moja nie wtrąca się absolutnie w nic... Nie kupuje nic na siłę.. a jeśli chce to po prostu daje pieniądze albo pyta się co to ma być. Cud kobieta. Wiecie jak fajnie widzieć ją oglądającą ciuszki czy rzeczy dla Małej? Ogląda, podziwia, uśmiecha się pod nosem, ale nie komentuje !!! Widzę po oczach babeczki, że się podoba !!! Opowiada tylko, że jak P. był mały to miał dwie pary śpiochów bo nic nie było, a teraz same cuda. Moja mam widząc to wszystko od razu zaczyna po co aż tyle.... albo gdzie masz kaftaniki i tak w kółko Macieju....



5 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Nauczyłam się cierpliwości do takich rad :) wysłucham kiwam głową i mam spokój :).

      Usuń
  2. Na początku rady dawała babcia K., teraz nie ma możliwości, nie widziała nas od lutego. Mama K. raz powiedziała żeby za dużo nie kupować, więcej się już nie odezwała! Moja mama ani nie wyskakuję z radami ani z wypowiedziami typu "wspomnisz moje słowa".
    Obie mamy za to wiedzą, że w kasze nie dam sobie dmuchać i tak zrobię po swojemu.

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie, nikt mi porad nie udziela. Ale chyba wynika to z tego, że moja rodzinka wie, że sama sobie wyrabiam zdanie na każdy temat. Nie jest to tak, że nie słucham mądrych rad, po prostu cedzę informacje przez dwoje sito, i i tak robię to co uważam za słuszne. A moja teściowa też jest extra - sama chodzi i pyta co się jeszcze przyda, a potem przynosi;) Będzie to jej drugi wnuk, ale pierwszy mieszka 300 km dalej nie umiem jej odmówić. A ludzie zawsze będą myśleli, że wiedzą lepiej od nas... niech tak myślą, a my róbmy swoje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama jest skarbem, jeśli chodzi o nie wtrącanie się. Cieszy się razem ze mną i nie komentuje. Może jedynie w kwestii karmienia piersią się nie do końca zgadzamy, ale wiem, że koniec końców i tak niczego narzucać mi nie będzie. Teściowa natomiast, czasem mnie denerwuje tym zakupowym szałem, ale wszystko co kupuje jest na prawdę śliczne i widząc jak cieszy ją to "wnukowe" szaleństwo nie jestem w stanie jej odmówić. Będzie babcią na odległość, więc jak sama stwierdziła tylko w taki sposób może dopieszczać wnuka.

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail