40- wahania nastrojów

Dziś troszkę poszalałam z zakupami o dziwo nie poprawił mi się humor. Brzuchol coraz większy, mam wrażenie, że już większy być nie może. Mała niemiłosiernie kopie... Powód złego nastroju? Wizyta u koleżanki, która jest w 14 tygodniu i najprawdopodobniej spodziewa się Jasia. Ucieszyłam się, że będziemy razem chodzić z wózkami. Jednak moja radość nie trwała długo, koleżanka zaczęła opowiadać jak to jej źle, że pracy nie ma itd itp. Martwiła się gdzie łóżeczko postawi ( w trzy pokojowym mieszkaniu). Wiecie co chciałabym mieć takie zmartwienia. Ogólnie udzielił mi się jej nastrój. Choć ja na jej etapie ciąży martwiłam się o Małą czy wszystko będzie dobrze. Czy badania tak ważne jak przezierność karkowa i długość kości udowej wyjdą prawidłowo. Zastanowiłam się przez chwilę czy ona zawsze taka była? Doszłam do wniosku, że tak. Jak to jest wszyscy my ludzie żyjący w Polsce już mamy taką mentalność uważając, że lepiej tam gdzie nas nie ma? Czy to tylko odosobniony przypadek? Nasłuchałam się tych wszystkich opowieści i jeszcze bardziej drżę o swoje dziecko. Może ten podły nastrój wywołała pogoda? Późne powroty P. z pracy? Duży brzuch i pewne przesilenie ciążowe? Też tak macie?

11 komentarze:

  1. Syndrom zmęczenia ciążą towarzyszy mi gdzieś tak od miesiąca - półtorej. Wkurza wszystko, nawet fakt że brzuch przeszkadza, dziecko kopie... a nie daj Boże jestem zmęczona bardziej niż zazwyczaj... wtedy to mam powody do marudzenia i narzekania... Końcówka jest męcząca. Dlatego co rano powtarzam sobie "jeszcze troszkę" ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam oficjalne odliczanie by właśnie mówić sobie jeszcze troszkę. Z drugiej strony uwielbiam czuć Małą w brzuszku mam nadzieję, że to lekki kryzys.

      Usuń
  2. Ja dzisiaj od samego rana mam mega kiepski nastrój, były już płacze i niechęć wstawania z łóżka i robienia czegokolwiek.. w moim przypadku nie zwalałabym tego na pogodę, chociaż i ona miała tu do wtrącenia swoje 4 grosze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę mi lżej, że nie jestem sama. We dwie raźniej :)

      Usuń
  3. K. leci jutro do Polski, co prawda wraca w niedzielę i w "zamian" przylatuje moja mama, ale i tak jestem poddenerwowana. Tłumacze sobie, że nie ma czym i że nie powinnam, bo Mały to wszystko odczuwa, ale niestety... silniejsze to ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja całą ciążę płakałam wieczorami i zamartwiałam się całymi dniami... :(

    dowiedziałam się, że mam cytomegalię! groźną dla płodu bakterie we krwi...

    na szczęście Kornelia urodziła się zdrowa, ale do śmieszków nie należy...
    okropny też z niej nerwusek... :(

    czasem myślę, że to Moja wina... ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie ta ciąża ciąży-szczególnie psychicznie, bo fizycznie jest okej.
    Też się zamartwiam, najpierw toksoplazmozą, teraz wagą małego...ale nic nie zmienię, nic nie przyspieszę...

    A co do twojej koleżanki, to my ludzie nie doceniamy tego co mamy na prawdę! Inni mają gorzej. Mam koleżankę która jest sama z córcią, partner ją zostawił, mieszka u mamy, jest bez pracy i cieszy się każdą chwilą, mimo że jest ciężko.


    Ty też zastanawiasz się nad głupotami np nad tym pojemnikiem do ogrzewania chusteczek (czym mnie rozbawiłaś- a ja bym nie wpadła na to że taki pojemnik istnieje, nie mówiąc o jego zakupie), to normalne, pewnie koleżanka też się martwi wynikami dziecka.

    A i pogoda nie sprzyja, ja już 2 dzień jestem śniąca, mam strasznie labilny nastrój i czekam na słońce z utęsknieniem.

    hebamme

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziwne ma problemy ta Twoja koleżanka.
    Ja cały czas w ciąży drżę o zdrowie swojego dziecka a nie o to czy ( w jej przypadku) w 3pokojowym mieszkaniu będę miała gdzie rozłożyć łóżeczko... niedorzeczne..

    OdpowiedzUsuń
  7. NIe przejmuj się koleżanką!! Ja też takie koleżanki mam, nazywam je wampirami energetycznymi :)

    To chyba jakieś przesilenie ludzi dopada, bo ja też gorszy humor mam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje może to przesilenie, ale teraz boję się jej do siebie zaprosić. Dziś troszkę lepszy humor bo od rana słoneczko :)

      Usuń
  8. Kurczę, ja też rozmyślam o pokoiku dla synka, potrzebnych dla niego rzeczach, ale nie sprowadzam tego do rangi problemu! Za to przed każdą wizytą kontrolną się stresuję, czy mały jest zdrowy, czy z serduszkiem jest wszystko w porządku... Nie martw się koleżanką, a zmęczenie nową rzeczywistością dopada i mnie. Po ostatniej wizycie kontrolnej sama siebie nie poznałam - zamiast się cieszyć, że wszystko jest ok, to ja wpadłam w jakiś stan depresyjny i chciało mi się płakać. Na szczęście wszystko się prostuje z moim nastrojem, więc głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail