Wizyta u położnej!

Nie wiem już która z kolei :). W każdym razie co wizytę przerabiamy co innego. Dziś było o cc ze względu na to, że Mała się nie przekręciła. Położna przedstawiła mi ogólny plan cesarki, kiedy jest robiona tzn. konkretnie, że przyjdę do szpitala dzień wcześniej. Dlaczego? Bo będzie rozmowa z anestezjologiem  który oceni czy nadajemy się do operacji. Na drugi dzień rano podadzą szereg kroplówek i leków, a następnie zrobią...  lewatywę. Później sama cc, która trwa około 40 minut do 1 godziny. Dowiedziałam się, że mój lekarz ładnie szyje na okrętkę :), muszę mu wspomnieć o tym w środę. Powiedziała też, że położą mi Gabi na pierś choć na chwilkę, a później będzie mycie i ubieranie. Następnie mam 12 godzin by dojść do siebie po tym okresie dają dzieciaka i radź sobie sama. Po odejściu znieczulenia mam od razu się ruszać tzn. kręcić, ruszać nogami, siadać. Nie wolno opuszczać głowy bo będzie bolała. Wiercenie po cc jest szczególnie ważne, bo macica się oczyszcza i im szybciej wszystko wyleci tym lepiej nie dojdzie do stanów zapalnych. Cało opróżnianie macicy powinno trwać około 2 tygodni. Okres połogu do 6 tygodni w zależności od kobiety, a po 8 tygodniach może już pojawić się pierwsza miesiączka. Dojście macicy do siebie powinno następować systematycznie, aczkolwiek powoli. Jeśli zauważę większe skrzepy albo zbyt wcześnie zakończy się krwawienie i inne śluzy mam zgłosić się do lekarza. Jeśli trwa dłużej niż 3 tygodnie również do lekarza. Jakikolwiek ból to lekarz. 

Powiedziała mi bardzo ważną rzecz. Mianowicie nie ważne czy poród naturalny czy cc mają wystąpić skurcze bo przygotowują dziecko do porodu. Taka planowana cesarka nie jest dobra dla dziecka. W płynach przed cc podają coś tam wywołującego skurcze jednak nie zdąży to zadziałać bo tną około 9 w zależności ile mają zaplanowanych operacji. Trochę jestem przerażona tą cesarką. Tak bardzo chciałabym rodzić naturalnie.... 

Zaproponowała też by nie widywać się z rodziną w szpitalu. Chodzi o ciocie, siostry i inną piątą wodę po kisielu. Taka ciekawa ludność pragnąca zobaczyć malucha przynosi sporo zarazków i stanowi nie potrzebny stres dla mamy. Tylko jak ja się ukryje przed tą rodziną? Najchętniej to zamknęła bym się w domu z P. i Gabi na trzy tygodnie. Taki miesiąc miodowy :). Przytrzymanie męża w domu nie będzie problemem weźmie urlop i będzie z nami, ale jak zabarykadować się przed rodziną? Na to nie ma siły. Oczywiście mamuśki będą miały pełen wstęp, ale siostra jej dzieciaki czy ciotki? Stanowczo nie. Jakoś nie mam ochoty by oglądali mnie wszyscy w takim stanie. Po za tym stres może powodować problemy z laktacją! Coś przy kombinujemy w tym temacie :). P. mówi, że nie może się doczekać Małej i nie pozwoli by ktoś nam przeszkadzał, a wczoraj rozczulił mnie straszliwie. Powiedział, że zazdrości mi że mogę nosić naszego Berbecia pod sercem. Dotyka brzuszka i rozmawia do Gabi :) i oczywiście nie nazywa jej po imieniu tylko mówi Berbeć :). Wracając do położnej. Babeczka mówiła, że będzie ciężko po cc, ale wszystko zależy od mojego podejścia do sprawy. W drugiej i trzeciej dobie może nadejść kryzys, gdzie będę musiała się wypłakać. Hormony ciążowe przestaną działać, odejdą leki przeciwbólowe i przyjdzie ogóle zmęczenie. Tak miała ona przy swoim dziecku znajoma inna położna rzuciła jej pieluchę i kazała płakać. Zostawiła ją taką, ale mówiła, że pomogło i tak naprawdę tego było jej trzeba. Użalanie się nad sobą nic nie zmieni. Następna wizyta będzie o karmieniu :). Wiadomo po cesarce mogą być problemy. Mam nadzieję, że będzie ok. W końcu moja mama miała obie cesarki. Moją siostrę karmiła piersią 9 miesięcy, mnie 6 miesięcy. Moja siostra miała dwie cesarki i karmiła dziewczyny do 6 miesiąca ich życia. Jestem pozytywnie nastawiona! Mimo tej cholernej cesarki. Bo co mogę zrobić? NIC !!! Ważna jest dla mnie Gabi by była zdrowa by wszystko było w porządku. Wczoraj P. stwierdził  że Gabi będzie miała czarne włoski i niebieskie oczka oczywiście po tatusiu. Powiem Wam, że się wkurzyłam... on taki nostradamus... przepowiedział dziewczynkę i jeszcze ma być podobna do niego? No wiecie co... Pomyślałam sobie, że by się zdziwił gdyby nagle okazał się chłopak z blond włoskami hehe :). Po tej myśli przyszła druga. Jak to moja Gabi chłopakiem? Nieeee!!! Ja chcę córeczkę :) więc niech już będzie tą brunetką :). 

15 komentarze:

  1. ja to nadal mam nadzieję że mały się obróci jeszcze, więc na cc się nie nastawiam póki co:)

    nie mamy na to wpływu ale na prawdę z całych sił nie chciałabym mieć cięcia:( wiem jak wygląda opieka nad kobietą po cięciu, jak wygląda "uruchamianie" takiej kobiety, jak jest jej ciężko ehh...

    miejmy nadzieję że nasze dzieci jeszcze się obrócą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio na jakiejś stronce był fajny obrazek z podpisem, że kobieta nanosi się brzyszysko przez 9, namęczy podczas porodu i połogu a dziecko podobne do ojca, ot cała niesprawiedliwość! Niech nasze dzieci, po mamusiach też coś dobrego odziedziczą skoro już mają być podobne do ojców;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie gdzie ta sprawiedliwość :)

      Usuń
  3. Również mam planowaną cesarkę. I całe multum wątpliwości. I strach. I postanowienie, że w szpitalu widuję tylko męża. I że gości zapraszać będziemy dopiero jak ogarniemy się z młodym. Jako że blisko mam rodziców, teściów, ciotki, dziadki ... trudno - będą musieli to zrozumieć. Bo najważniejsi będziemy my i nasze samopoczucie. Małego zdążą poznać. Najważniejsze to nie dać się zwariować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania. jeszcze wszyscy się napatrzą i na oglądają Berbecia :)

      Usuń
  4. wszystko będzie dobrze! ;)

    pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na KONKURS !!!

    do wygrania uroczy śliniaczek w sówki ;)

    http://islandofflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze mówi Twoja położna. Jak teraz to czytam, to żałuję, że mi tego wszystkiego ktoś nie powiedział.
    Rzeczywiście po CC, dopiero jak się ruszałam, to wszystko wypływało. W ogóle ruszanie się po CC to ważna rzecz, choćby nogami pod kołdrą. Po trochu ale systematycznie. Najgorsze to się zastać w jednej pozycji. Jak tak nie prostowałam pleców, bo mnie brzuch ciągnął, to potem jeszcze te plecy zaczęły mnie boleć do tego wszystkiego, więc postanowiłam się jednak wyciągać jak najczęściej i leżeć płasko (jeśli tylko był ktoś w pobliżu, żeby mnie potem podnieść;))
    U mnie kryzys przyszedł właśnie po 2 dniach: o matko, wszystko na czarno widziałam, ryczałam o wszystko dosłownie, a już najbardziej, że kiepska ze mnie matka, bo nakarmić dziecka nie potrafię. Ale jak już wiesz, że tak będzie, to łatwiej temu stawisz czoła, bo masz świadomość, że to normalna reakcja.
    Oczywiście, że z karmieniem będą kłopoty, bo to całkiem nowa czynność, i jak dla mnie nie prosta na początku. Ja sobie założyłam, że przez 30 dni zrobię wszystko co trzeba, żeby karmić, a jak nie wyjdzie to trudno, ale przez te 30 dni się nie poddam na pewno. I się udaje na razie:)
    Fajną masz położną! To jeszcze 2 miesiące i już Gabi będzie z Wami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę jej powiedzieć, że złota kobitka z niej :). W sumie dobrze mówi dlatego "przedłużam" jej rady tutaj na blogu. Może komuś jeszcze się przydadzą :)

      Usuń
  6. Nie miałam cc więc nic mądrego Ci nie powiem. Jednakże ja po porodzie naturalnym miałam taki kryzys, taki mini baby blues ;/ Trzeba się wypłakać i tyle, przychodziło znienacka i odchodziło po chwili. Trwało to może 4 dni. Mąż mi w tych chwilach bardzo pomagał.
    Może jeszcze Gabi się obruci i będziesz mogła urodzić naturalnie, będę trzymać za to kciuki :)
    A po cc poradzisz sobie świetnie, grunt to dobre nastawienie!
    Jeszcze troszkę i będziesz tulić Gabi w ramionach :*

    OdpowiedzUsuń
  7. a może jeszcze się obróci?
    a nie masz jakieś lekarza, który by ją obrócił delikatnie?

    próbowałaś domowych sposobów? latarka u dołu brzucha? stanie na rękach? itp?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słysze, a raczej czytam po raz pierwszy o takich metodach. Stanie na rękach :) ? hehe chyba jakiś dźwig musiałby mnie tak ustawić :) zapytam lekarza

      Usuń
    2. ja kiedyś czytałam na forach dla ciężarnych o takich metodach.

      popytaj lekarza, albo jakiejś babci albo mamy. to skarbnice wiedzy!

      Usuń
  8. U mnie po cc po 3 dniach w szpitalu, godzina ok. północy, Mila śpi, my się już leżymy w łóżku gotowi spać, a ja nagle wpadam w ryk... heh dziś śmiać mi się chce z tego. Płakałam chyba tak ze 2 godziny, może dłużej i z przerwami. Co się uspokoiłam, to za chwilę znowu. Ale to nie był taki zły płacz. Czułam jak adrenalina ze mnie ucieka, to była pierwsza chwila spokoju, wcześniej wszystko szybko, bo mała płacze, a to trzeba zjeść, a to coś zrobić.

    Na początku ból brzucha faktycznie występuje, załatw sobie ketonal, bo mi w szpitalu dawali tylko 1 dnia po cc, potem już paracetamol, który nie pomagał.

    Co do karmienia to ja nie miałam najmniejszych problemów. Godzinę po cc przynieśli mi małą i położna pomogła nam przy pierwszym karmieniu na leżąco po cesarsku, potem mała wymiotowała wodami płodowymi, więc miałam jej nie karmić, w nocy kazali mi spać, a o 7 rano sama po nią poszłam i nie było problemu, Mila pięknie chwytała i mleko miałam już w 2 dobie. Tobie również tego życzę :)

    a w jakim szpitalu rodzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tak było i u mnie :-) rodzę w szpitalu powiatowym.

      Usuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail