31- coś do nofalka

Tytuł posta jakże wymowny prawda? :) 

Zdecydowałam się w końcu zakupić, chwalony i osławiony Katarek. Niby na pudełku napisali, że od 1 miesiąca życia hmmm to co do 1 miesiąca używać gruchy czy jak? Mam ogólnie nadzieję, że Katarek poleży sobie w szufladzie i poczeka na te gorsze gilowe czasy, ale jak do 1 miesiąca przytrafi nam się gil to co zrobimy? Jak było u Was drogie mamy? 


Druga rzecz, która mnie zastanawia to sól morska do noska. No dobra mam wziąć do szpitala, ale przecież Gabi nie wydmucha tego co tam jej wpuszczę. Zatem tak czy siak muszę kupić gruchę. Wiem.. wiem są nie higieniczne  dlatego my będziemy używać je tylko jeden raz. No bo co innego? Oczywiście nie kupie 10 gruch z rossmanna czy z innego cudownego sklepu, ale kupię jedną do szpitala jak zużyjemy to wyrzucimy. Chyba, że macie jakiś inny patent?  

Co raz częściej łapie się na tym, że rozmyślam o detalach. Ostatnio zastanawiałam się w co ubiorą mnie na cesarkę. Chyba jakiś szpitalny ciuch, czy znowu wszystko swoje? Jeśli tak to czy zakładać biustonosz do karmienia, a może się leży z cycami na wierzchu? 

O cesarce wiem sporo, ale to techniczne sprawy co mi podadzą, kiedy zgłoszę się do szpitala, jak będzie przebiegała, co zrobią z Małą po wyjęciu jej, kiedy muszę się zacząć ruszać itd, ale nikt nie powiedział mi w co się ubrać. Niby błaha sprawa, ale jakże istotna. 

Rozmyślam także co wziąć do szpitala dla Małej. Standardowo bodziaka i pajacyk, a może bodziaka na krótki rękawek? W czym zabrać ją do domku, dresik może kombinezon? Oj ja to pójdę zapakowana jak na wakację do tego szpitala. Co raz więcej nie wiadomych. Mój P. będzie biedny jak będzie musiał latać do domu po rzeczy, ale cóż taka jego rola. ja rodzę on się martwi, ja cierpię po cc on zajmuje się Małą, ja nie mogę się ruszyć on lata i załatwia sprawy. Czasami mam wrażenie, że Ci faceci mają lepiej. :) 



21 komentarze:

  1. Ja używam katarka od pierwszych chwil małego, do szpitala nie brałam, nie był potrzebny, teraz używamy dosyć często. Najpierw psikam nosek solą a później używam katarka, łatwiej się czyści nosek. Czyścimy go prawie codziennie, gdyż gdy jest zapchany małemu ciężej ssie się pierś. Z ubranek zabrać te które nie są przez głowę zakładane, zanim wejdzie się do wprawy z zakładaniem przez główkę trochę potrwa a strach na początku jest ogromny. My zakładaliśmy bodziaka z krótkim rękawkiem zapinanego na boczek i na to pajaca. Na główkę czapeczkę. Na wyjście założyliśmy kombinezon. Jak ubierają do cesarki to nie wiem, ale podejrzewam, że założą ci ich strój, mnie przed porodem naturalnym też przebrali i nie mogłam mieć biustonosza. W sumie to nie miałam Go przez cały pobyt w szpitalu. A rola taty jest niezastąpiona po porodzie bez niego była by masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też będziemy od razu używać a co tam :)

      Usuń
  2. Ja też zdałam sobie sprawę, że moje torby wyglądają jakbym wybierała się na wakacje:D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Do mnie katarek nie przemawia więc my kupimy Fridę...Jakoś wyciaganie odkurzacza i latanie za dzieckiem z nim to już w ogóle:)
    Ale jedne mamy się brzydzą Fridy a inne nie chcą latać z odkurzaczem za dzieckiem, więc to normalne:)

    I chyba zrozumiałe jest że zastanawiasz sie nad niby błahymi sprawami, a jakże dla nas kobiet istotnymi (nawiasem pisząc faceci w życiu by nie zastanawiali się nad takimi detalami, co nie?:))

    Do cięcia planowego zazwyczaj zgłaszasz się na oddział dzień wcześniej, robią ci podstawowe badania, wiadomo KTG, jeśli potrzeba golą odrobinkę, i ta cała papierologia: podpisujesz zgodę na cięcie,przychodzi anestezjolog i jest cała rozmowa o chorobach twoich i w rodzinie etc,mierzą miednicomierzem miednicę (w większości szpitali już przy przyjęciu)...ostatni lekki posiłek jesz wieczorem, bo z rana już na czczo musisz być.

    Rano wołają cię na operacyjną,zakładają cewnik, całujesz męża i jazda z kolegą cewnikiem na operacyjną:)Przebierasz się w seksowną jednorazową koszulę koloru najczęśćiej zielonego, nie zakłądasz stanika. Mąż nie może być na operacyjnej. Siadasz na stole, robisz taki koci grzbiet, a lekarz wbija się w kręgosłup, to nie boli podobno. Kładziesz sie na stole, powolutku nogi robią się ciężkie i zaczynasz nic nie czuć od pasa w dół.
    Zakładają nad tobą parawan, przy tobie jest pani anestezjolog i anestezjolog. pielęgniarka,podają ci płyny i leki,jesli potrzeba tlen,często coś na uspokojenie. Po przygotowaniu zestawu do stołu podchodzi dwóch lekarzy:operator i i jego asystent, oraz instrumentariuszka.

    Lekarz robi nacięcie poprzeczne, przy wyjmowaniu maluszka czujesz nieprzyjemny ucisk i szarpanie, jest ono podobno chwilowe, często albo pokazują ci maluszka odrazu zza parawanu gołego, albo maluch idzie najpierw do kącika malucha, tam jest dalej odpępniany, badany przez pediatrę, ty słyszysz krzyk dzidziora, albo też nie pokazuja ci nagiego zza parawanu i dopiero ubranego w rozek szpitalny. Całujesz go i maluch jedzie się pokazać tacie i na noworodki.

    Ty jesteś szyta, przekładają cię na łóżko i albo jedziesz od razu na sale albo na intensywną gdzie spędzasz kilka godzin i gdzie tata raczej nie może wejść,albo tylko na chwilkę (tak jest w dużych centrach).
    Po szyciu na brzuch najczęściej kładą worek z piaskiem, monitorują ciśnienie krwi, dostajesz mnóstwo płynów, nie wolno ci podnosić głowy (o tym musisz już dziś pamiętać i na to się nastawić), jedynie na boki ci wolno,sprawdzają ilość odchodów (położniczo to jest ilość krwi z pochwy).
    Czesto jak znieczulenie schodzi zaczyna cię trzepać zimno, więc dostajesz dużo koców.
    Jak zaczynasz czuć nogi warto nimi ruszać, by nie dopuścić do zakrzepicy, więc od czasu do czasu pod kołdrą poruszaj nogami.
    Wiesz co szpital to inne zasady, jeśli np przewożą cię na salę od razu, przychodzi mąż, całuje w czółko, prosi żeby przywieźli dzidziora, pokazuje ci go,przychodzi położna i przystawia ci do piersi malutką (to ostatnie też zależy od szpitala).

    Po min. 12 godzinach od cięcia jest tzw wczesne uruchamianie, przychodzi położna,wyjmuje cewnik, i powoli powoli zaczynasz siadać, a później wstawać i idziecie się umyć.

    Często jest tak że w dużych centrach gdzie przemiał pacjentek jest duży po uruchamianiu od razu przywożą ci maluszka i już sie nim cały czas musisz zajmować, dlatego mąż, mama, teściowa bądź ktokolwiek inny jest niezbędny.


    Ja małego ubieram albo w bodziaka z długim rękawem i półśpiochy, albo w pajacyk, obowiązkowo czapeczka, nie biorę żadnego kombinezonu( nawet takiego nie kupiłam w rozmiarze 56), bo mamy w końcu prawie lato, jak coś przykryję go kocykiem.

    Ogólnie w szpitalach jest gorąco, dodatkowo dzieci leżą w rożkach, wiec nie ma co moim zdaniem od początku te dzieciaczki przegrzewać.


    Napisałam ci jak to było w moim szpitalu, gdzie spędziłam prawie 4 lata, ale tak jak mówię co szpital to troszkę inne zasady, dużo też zależy od dobrej woli położnych, np to przystawianie dziecka po porodzie i cała reszta:)


    trochę obrazowo ci napisałam, może za bardzo, ale ja np jestem osobą która lubi wiedzieć co będzie sie z nią działo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczna za taką obszerną odpowiedź dla mnie super :). U nas w szpitalu będzie podobnie :). Z tą różnicą, że po cc P. będzie mógł posiedzieć z Małą na klacie (na życzenie ojca). Super naprawdę ta "recenzja" wiele rzeczy mi rozjaśniła i już wszystko wiem :)

      Usuń
    2. U nas też jest kangurowanie u taty :)

      Usuń
  4. Mnie cięli w mojej koszuli i bez biustonosza powinnam być, ale jako że była to nagła operacja to go miałam.
    Zgadzam się z Beatą a propos bodziaków. Zanim się odważyłam Zosi założyć coś przez głowę to minęły ze dwa tygodnie. A wcześniej niejednokrotnie ubierałam różne dzieci w bodziaki, ale noworodek to inna bajka. Takie przykurczone są te maluchy i po prostu strach ogarnia. Poza tym jest jeszcze kwestia pępka, który odstaje, więc musi być luźno na brzuszku. Ubierałam Zosię w kaftanik i śpiocha, bo było to najłatwiejsze do założenia i zdjęcia do badań.
    Mam fridę i ani razu jeszcze jej nie użyłam. Zapuszczam Zosi raz dziennie po kropelce soli fizjologicznej do każdej dziurki, żeby gluty nie twardniały. Jak coś większego jest to kantem tetry wyciągam z nosa, a najczęściej to Zosia sama sobie nos oczyszcza jak kicha. No i w czasie kąpieli zawsze trochę wody do nosa wleci i przeczyszcza nos. Generalnie nie takie straszne to czyszczenie nosa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bodziaki bedą kopertowe wezmę na długi krótki rękaw zobaczymy co położne będą chciały Małej założyć

      Usuń
  5. kupiłam kilka produktów i najlepiej funkcjonowała zwykła sól fizjologiczna w małych plastikowych ampułkach. kilka kropelek do noska po 3 sekundach kładłam małą na brzuszku....i gilunki wylatywały,lub ściągałam aspiratorem.co ważne sól fizjologiczna jest bardzo tania i można ją wykorzystać do przemywania oczu. pozdrawiam mama 4,5 miesięcznej Karolci

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaopatrzyłam się w gruszkę z Canpolu, bo też nie bardzo wiedziałam co wziąć. Przemówił do mnie fakt, że jest przezroczysta i można ją rozmontować i umyć. A że nie kosztowała wiele, to nie żal będzie ją wymienić na coś innego. Do mnie nie przemawia wyciąganie gilonków z noska odkurzaczem... Sprawami "technicznymi" cesarki jakoś sobie już nie zaprzątam głowy. Po prostu czekam na swoją chwilę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Długo się broniłam przed KATARKIEM, bo tak jak moje przedmówczynie nie wyobrażałam sobie jak można odciągać glutki odkurzaczem... do czasu. Do czasu, aż synek załapał prawdziwy katar, kaszel,itd., a ja już nie miałam sił odciągać glutków Fridą. Po prostu nie pomagała. Wtedy kupiłam Katarek i po dwóch dniach regularnego odciągania, synek przestał kaszle, nie charczał flegmą i szybciej wyzdrowiał. Zobaczysz, że będziesz jeszcze zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fride od poczatku i na takie zwykle uzytkowanie wystarcza.

    W aptece doradzono mi, żeby nie kupować soli morskiej w tym..spryskiwaczu bo to jest za duze ciśnenie dla Dzidzi. Lepsza sol fizjologiczna w tych takich malych kapsulkach..

    a do szpitala?Pajacyki i bodziaki. Czapeczka, niedrapki i skarpetki..i chyba tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy wodę morską dla niemowląt więc myślałam, że ciśnienie dopasowali, ale sól fizjologiczna obecna też jest. Wezmę obydwie dzięki

      Usuń
  9. My uzywamy do teraz gruszki, mamy taką którą całkowicie się rozmontowuje i po kazdym użyciu ja myje. Nic trudnego. Mamy też aspirator, ale jakoś tak nie przemawia do mnie wciaganie przeze mnie glutków Zuzi!
    A co do ubierania bobaska, to body na krótki rekaw i pajac. A na wyjście, to w sumie zależy od pogody jaka będzie, bo moze sie okazać, ze też body i pajac i na to kocyk i bedzie ful wypas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocyk obowiązkowo i to mój faworyt z HugMe

      Usuń
  10. Ja chyba się zdecyduję na normalną gruszkę. Te rureczki, wciąganie itd. jakoś za mną nie przemawiają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dałam przekonać mamom, które korzystały z katarka i dalej go zachwalają zobaczymy. Gruchę to wszędzie kupie

      Usuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail