Cesarka? Nigdy więcej!

Historia z życia wzięta. Piszę tego posta by inne mamy przed cesarką wiedziały co je czeka. Ja byłam mocno przestraszona i nie wiedziałam co nastąpi dalej. Należę do osób, które lubią wszystko wiedzieć wcześniej :), a tu nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Anestezjolog na bieżąco mówił mi co się dzieje, a ja drżałam z przerażenia. No to zaczynamy:

Jak Wam pisałam od rana w czwartek miałam skurcze. Mimo wszystko koło 12 zawitaliśmy  w szpitalu. Tak się złożyło, że moja położna miała dyżur wzięła mnie na ktg i co ? chwila spokoju by po chwili pojawiły się dość częste skurcze. Ordynator zresztą bardzo miły Pan wziął mnie na badanie szyjki, a położna zdołała mi szepnąć do ucha, żebym mówiła że bardzo boli. Ja zgrywałam bohaterkę, że wszystko ok. Przenieśli mnie na salę jak by ją nazwać oczekiwań. Pojawił się mój lekarz, który też był w szpitalu i mówi do mnie 
G:to co na jutro?
Ja:Ale ja mam już skurcze. 
G:Naprawdę? Ktg było?
Ja: Tak.
G: Zobaczę
Poszedł pogadał z ordynatorem. Wrócił i powiedział cesarka o 14. Zaczęło się trzy butle płynów, wenflon, cewnik to wszystko to jakaś masakra. Ubrali mnie w koszulę szpitalną i czekałam aż to wszystko zleci. Miałam problem gdzie ta koszula ma tył, a gdzie przód. Po chwili konsternacji doszłam co i jak. Kropłówki leciały w takim tempie, że odczuwałam zimno od środka. Skurcze już były nie do wytrzymania. Wywiad z anastezjologiem ( była ze mną teściowa  która pracuje w szpitalu) owy Pan stwierdził, że synowa to nie rodzina. Ogólnie wszyscy się śmiali dowcipkowali, a ja cierpiałam. Po chwili Pani Ela zaprowadziła mnie na sale. Ja tylko pytałam czy to daleko bo ledwo lazłam. Na sali kupa ludzi anastezjolog, pani pomocnica anastezjologa, mój gin, ordynator, stażystka, kilka położnych i wiele innych ludziów. Kazali się rozebrać do naga pomogła mi położna położyć się na stole. Goła leżałam podczas podłączania elektrod jakiś i znieczulenia. Lekarz mi każe podciągnąć nogi i jazda, w takiej pozycji widziałam jaki ginekolodzy się szykują. Mój gin to miał przerażenie w oczach widząc mnie taką bezsilną i wijącą się z bólu. Po chwili ukucie i miły głoś anastezjologa, który mówił co będzie robił, a później było błogo zero bólu. Sprawdził gazikiem czy wszędzie tak samo nie czuje i zakryli w końcu moje gołe cycki dwoma płachtami i zrobili kotarkę. Dziwnie było czułam dotyk, ale zero bólu. Jeszcze mój gin poprosił położną by mu fartuszek przyczepiła bo ramiączka spadają, a on chce jakoś wyglądać. Znowu śmichy chichy a ja przerażona jak cholera. Po dosłownie kilku sekundach, ale z perspektywy czasu wydaje mi się, że to były minuty, anastezjolog powiedział "jak ona okręcona pępowiną". Pomyślałam sobie, ale kto? Nie doszło do mnie, że to już. Zaraz dodał, że to dziewczynka i gratulacje. Jak ją zobaczyłam tak ryczałam i już nie mogłam ani słowa powiedzieć. Piękna, ładniutka różowiutka nie tak jak na filmach sine te dzieci i jakieś dziwne. Wiecie co nie mogłam uwierzyć, że to moje! Położna powiedziała mi, że jest zdrowa. Obtarli, odsączyli płyny z buzi. Pokazała mi ją, a ja dalej ryczałam, później Mała poszła w ramiona taty czekającego na korytarzu. Ja dalej rycząc leżałam i czekałam aż mnie zszyją to mi się ciągnęło i ciągnęło w nieskończoność  Mój gin mnie zagadywał, że ja taka gadaśna, a teraz nic. Nie mogłam słowa z siebie wydusić, a pod koniec cesarki o mało nie usnęłam. Przełożyli mnie na łóżko i zawieźli na salę, było mi nie dobrze podczas tego transportu. Przynieśli Małą i położyli mi ją naguską na piersi, byłam taka zdziwiona, że podnosi wysoko główkę i zmienia sobie stronę lewą na prawą no szok normalnie !!! Poleżała chwile dosadzili ja do mojej piersi, a ja dalej ryczałam! Później mało co pamiętam. Przez mgłę, leki, uczucie bezsilności, ból. Myślałam, że w nocy będą ściągać mnie z łózka, ale nie miałam innego pecha trafiłam na koszmarną zmianę i mimo znajomości mojej teściowej miały mnie w d... Mała się darła obok a ja nie mogłam przystawić jej do piersi, położna przyszła i powiedziała, żebym się postarała i co ja nie wiem że dziecko trzeba przytulić... Wiecie co tak mnie tym rozregulowała, że znowu się popłakałam jak bóbr i przez nią zaczęły się moje nie dowierzania we własne umiejętności opieki nad dzieckiem. Cały ranek przepłakałam, przyszła nowa zmiana i położna z powołania. Dała mi środki przeciwbólowe (tamta przez całą noc nawet nie zajrzała do mnie) ,ogarnęła mnie i moje łóżko, tłumaczyła, mówiła, a ja nadal nie wierzyłam, że nadaję się na matkę. Tak naprawdę podczas kolejnej zmiany pracowników doszłam do siebie. Praktycznie wszystkie Panie były miłe i pomagały takim żółtodziobom jak ja. Dopóki nie przyszła znowu felerna zmiana...wiecie co takich ludzi nie powinno wcale być w takiej pracy. Znów mnie zdołowała mówiąc, że nie umiem przewinąć Małej. Może dlatego tak ciężko było mi ogarnąć własne dziecko. Jednak ten okres po porodowy sprawia że człowiek jest bardzo wpływowy. Mogłam się wygadać mojej położnej, ale ja dumnie nie mówiłam nikomu co mnie boli w końcu pękło i miałam problem. Ból towarzyszył mi do końca pobytu w szpitalu. Nic przyjemnego to cc i ogólnie być skazanym na czyjąś pomoc. Szczególnie jak ktoś jak ja to taka zosia samosia. Było mi przykro, że Mała była dokarmiana trzy razy mm. Dwie położne robiły to przez strzykawkę, a ta wredna waliła z butelki i na moje pytanie czy Mała zjadła odpowiedziała mi, a co Pani myślała, że nie? Wiecie co niech ona kiedyś wejdzie mi w drogę.... Jestem urzędnikiem i prędzej czy później zawita u nas po coś... wynika to ze specyfiki wydziału w którym pracuję. Wtedy się policzymy... Nikt tak jak ona nie sprawił mi przykrości i przez to miałam wiele problemów z dojściem do siebie. Moim zdaniem ludzie powinny lubić to co robią. Szczególnie w takim zawodzie jak położna. 

Mała przespała całą noc to ja się budziłam przerażona, że coś nie tak. Zjadła niewiele i rano myślałam, że mi cyce pękną. Moje dziecko postanowiło zjeść bardziej konkretnie dopiero o 9 i odczułam ulgę. Maluśka spała do 12, a później oglądała wielkimi oczkami świat na przemian z robieniem kupy. Właśnie mam za sobą test czterech rodzajów pieluch. Huggiesów używałam w szpitalu, pampersów w domu i nie wiem, które przyczyniły się do zaczerwień skóry. Oprócz stosowania Bepanthen Baby zmieniłam pieluchy na dadę i zaczerwienienia znikły, zostały tylko na ciposzcze. Dada się spisała tylko, że luźno przy nóżkach się zapina i przelatywało wszytko w konsekwencji zabrakło mi ciuszków. Teraz testujemy babydream i jest w porządku tylko z kolei za ścisło przy nóżkach no i trzeba uważać bo zaginają się na pleckach. Boję się wrócić do Pampersów. Może przez zaczerwienienia nie chciała spać? 

Okazało się, że Malutka lubi smoki, ale po chwili denerwuje się, że nic nie leci cfaniara :). Przeszłyśmy już kilka czkawek, ulewań i sikania podczas przewijania. Pranie za nami, kupy śmierdzące, nieświadome uśmiechy, duże oczka, minki. aaa bym zapomniała o najważniejszym wiecie, że moja córa. Potrafi z plecków na boczek się przekręcić :)? Zadziwia mnie z każdym dniem. 




31 komentarze:

  1. Kurcze ta położna to jakaś masakra. Ja mam nadzieję, że będę miała w sobie tyle siły, żeby takiej jędzy odpowiedzieć aż jej w pięty pójdzie :) Najgorsze, że człowiek jest na łasce takiej osoby.
    Piękny opis porodu. Gratuluję jeszcze raz maleńkiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż aż boi się ze mną chodzić gdziekolwiek mówi, że ja się ze wszystkimi potrafię pokłócić szczególnie ze służbą zdrowia, urzędnikami itd. Gdy ktoś krytykuje Cie w sprawie dziecka i daje Ci do zrozumienia, że instynkt macierzyński masz do bani to ręce opadają, a ja w tamtym momencie chciałam by dała mi Małą do rąk nic więcej. Gabi krzyczała, a mi zależało na tym by ją uspokoić.

      Usuń
  2. ludzie są wredni, wiadomo, że po porodzie, a zwłaszcza cc kobieta jest jak po operacji, jakieś minimum wsparcia i empatii to już by było dużo. A te krytyczne teksty to chyba mówią jakieś zakompleksione babsztyle, co się nie nadają na położne i wyżywają się na słabych psychicznie (w danym momencie, bo każda kobieta jest trochę słaba i podatna na wpływy tuż po porodzie). Mam nadzieję, że szybko zaczniesz wierzyć we własne siły, jesteś super mamą, Olu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczymy się każdego dnia siebie nawzajem. Dołki i górki, ale byle razem :). Jutro idę na zdjęcie szwów i jakoś mi dziwnie będzie. Teraz Gabi śpi w drugim pokoju a mi nieswojo bez niej.

      Usuń
  3. Na czerwona pupę polecamy Sudocrem, a tak profilaktycznie to używaliśmy Nivea baby przeciw odparzeniom. Pieluszki u nas najlepsze okazały się Pampers i teraz tylko takich używamy. Ja synek się urodził to używałam Pampersów lub Haggisów w zależności od tego, co akurat było pod w sklepie. Im był większy, tym wygodniej było mu w Pampersach, bo Haggisy są mniej elastyczne. Dadę raz kupiłam, bo znajoma twierdziła, że dobre i tanie. Już przy pierwszym użyciu dupcia czerwona, więc więcej nie próbowaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sudocrem wszyscy nam odradzają :/ a Dada się sprawdza tyle, że troszkę przecieka. Co dupka to inna opinia :)

      Usuń
    2. A oczywiście polecam pieluszki wielorazowe!

      Usuń
  4. Przykro mi, że masz takie wspomnienia. Aż trudno uwierzyć, że w naszych szpitalach pracują tacy ludzie... Okropne.
    Nie bierz do siebie tego co mówiły położne, jesteś cudowną mamą i dopiero razem z córką uczycie się siebie.

    Ja po Twojej relacji zdałam sobie sprawę, jak wielka różnica występuje między personelem medycznym a uk i w polsce...
    Trzymaj się kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odciągają mi kupę forsy na opiekę medyczną z wypłaty. Swoją drogą do lekarzy biegam prywatnie bo przecież dostać się państwowo to graniczy z cudem.... taki zasrany kraj mamy.

      Usuń
  5. Miałam cesarkę. I szczerze dziękuję Bogu, że moje cierpienie ze skurczami skonczyły się tak szybko. Ostatnią godzinę myślałam,że umrę, gryzłam łóżko z bólu. Trafiłam podobnie na okropną zmianę. Poprosiłam żeby położna podała mi telefon (leżałam po cc na sali sama) to rzuciła mi torebkę na podłogę i radź sobie..jak dostałam dziecko, to szarpała mnie jedna za piersi, darła się na mnie, że nic nie leci z nich, a jak w nocy chciałam mm dla syna to robiła pretensje, że trzeba się starać..Jak się popłakałam, to wyśmiała mnie, że co ja zrobię w domu jak dziecko będzie głodne. Wycedziłam przez zęby "kupię mleko i dam butelkę !" Dzięki tej położnej naprawdę nie karmiłam piersią. Położna powinna wspierać świeżo upieczoną mamę, a nie dobijać. A potem się dziwią, że matki łapią depresje poporodowe, gdzie tu wsparcie !?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne przeżycia miałaś nie wiem czy nie gorsze. Żeby takie baby spotkało kiedyś coś podobnego.

      Usuń
  6. U mnie już było blisko cięcia...akcja nie postępowała a ja miałam bóle z krzyża. Ciągle 3-4 cm....ból niemiłosierny.

    Aż w pewnym momencie ból z krzyża zmienił się w ból na kupę.Mąż poleciał po położną.
    I po godzinie mały był z nami. Porozrywał mnie od środka, byłam nacięta.Lekarka mówiła że nie dawała mi szans na naturalny poród, taka ciasna byłam. Bardzo chciałam urodzić naturalnie i cc uważałam za swoją życiową porażkę (irracjonalne wiem, wiem też że nie miałam wpływu na to co się stanie, ale zadziałała podświadomość).

    Masz rację położnymi powinny być osoby z powołania. Ja po przyjściu do domu płakałam co chwilę, teraz już mi przeszło, ale ciągle się wzruszam. Mały położony w łóżeczku zaczął płakać, zaśpiewałam mu kołysankę, on się uspokoił i zasnął a ja się popłakałam....

    ehh tymczasowa choroba psychiczna:)

    Najważniejsze że dzieciaczki są już z nami, a my dojdziemy do siebie zarówno fizycznie jak i psychicznie-to kwestia czasu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak ale czy okres pobytu w szpitalu nie powinien przygotować choć po części matkę do macierzyństwa? Podstawowe rzeczy jak przystawiać to konkretne dziecko do tej piersi z wklęsłymi brodawkami czy też innymi problemami. Jak zakładać tego cholernego pampersa?
      Moim zdaniem powinien i jeśli ktoś nie potrafi rozmawiać z ludźmi to niech idzie pracować jako hodowca zwierząt...

      Usuń
    2. Rutyna, rutyna i jeszcze raz rutyna.

      A to przecież one nam służą nie my im.

      Sama jestem położną, ale podczas mojego pobytu widziałam na oddziale położne chętne do pracy z matką i dzieckiem oraz takie których najlepiej o nic nie pytać, a ty jesteś złem wcielonym.

      ja świeciłam cyckami na lewo i prawo, to samo z moim kroczem, w majtkach było mi niewygodnie, więc chodziłam z podkładem i gołym tyłkiem. I chyba dlatego jestem półtora tygodnia po porodzie a nic mnie nie ciągnie, nic nie boli i mogę zacząć cieszyć się macierzyństwem, wychodzić na spacery bez bólu.

      mała dodaje ci energii.W domu szybko dochodzi się do siebie psychicznie.

      dziś nasz mały w nocy tak dał nam popalić że szok...zachłysnął się mlekiem, mleko poleciało do nosa, charczał, paliło go niemiłosiernie, przeraźliwie krzyczał, a ja razem z nim płakałam. Gdyby nie M to chyba bym zwariowała.
      Uroki macierzyństwa i to te ciemne, oraz okropna bezsilność.

      Usuń
  7. Niesamowite, jak tacy ludzie mogą pracować z ludźmi... I to jeszcze w takim zawodzie i na takim oddziale... Przecież każda kobieta po urodzeniu pierwszego dziecka nie potrafi nic. Wszystkiego musi nauczyć się i właśnie personel powinien w tym jej pomagać. Normalnie brak mi słów... Strasznie mi przykro, że taka zołza może spowodować takie rozregulowanie w głowie kobiety- świeżo upieczonej matki... Której powinno się dodawać otuchy, wspierać, pomagać, dopingować, a nie dołować... STRASZNE.
    A dla Małej gratulacje za przewrotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Najgorsze jest to, że było tam wiele cudownych położnych, które pomagały, starały się i nagle taka rura i koniec blokujesz się.

      Usuń
  8. a z innej beczki: jeśli masz ochotę wygrać dla Gabi matę edukacyjną to u mnie na blogu trwa wieeeelki konkurs, 5 mat do wyhaczenia:) jak znalazł dla maluszka`:)

    OdpowiedzUsuń
  9. cc sama w sobie nie jest zła, ale ludzie którzy ją wykonują i zajmują się kobietą po zabiegu powinni bardziej dbać o jej stan psychiczny. ale tak to jest w szpitalach ogólnie, mają cię za nic, bo jako lekarze i pielęgniarki czują, że i tak jesteś zdany na ich łaskę. zdarzają się wyjątki, ale często niestety trzeba takich znosić. też mi się trafiła jedna taka położna, nie zapomnę jej chyba do końca życia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CC nie jest zła. Troszkę wstydu, troszkę bezsilności, ale to jak przy każdym porodzie. Później i tak na legalu wywalasz cycki do karmienia :) ale ludzie powinni inaczej to traktować ja wiem, że dla nich to rutyna, ale dla mnie pierwsza cc i pierwsze dziecko.

      Usuń
  10. Niektóre położne są na prawde okropne:( przeszlam to samo co ty, zamiast mi pomóc przy malej, pokazac co i jak to komentowały pchały butle i mówiły "przestac sie mazac". Tylko kilka było na prawdę od serca. Wspólczuje Ci, ale głowa do góry :) nie ma tego złego... :D pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien ktoś sprawdzać personel medyczny albo jakieś ankiety powinny być i takie co zbierają najgorsze opinie na dywanik lub douczenie się.

      Usuń
  11. Uważam, że do pewnych zawodów niektórzy ludzie się nie nadają. Trzeba mieć powołanie.
    Dobrze, że masz się już lepiej i macierzyństwo zaczyna sprawiać radość. 3maj się ciepło, uściski dla Malutkiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zrozumieć swoje dziecko. Najgorsze, że jestem umysł ścisły i lubię mieć plan, opisane coś wzorami, wykresami. Dziecka się tak nie da zobrazować. Każdy dzień jest inny i mój uporządkowany świat musi ulec zmianom.

      Usuń
  12. Mam nadzieję, że te przykre wspomnienia szybko pójdą w niepamięć i będziesz mogła w pełni cieszyć się macierzyństwem i wierzyć we własne siły :) Położne są bardzo różne, a najgorsze niestety te wiekowe..

    Pozdrawiam
    gabi-mum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że po prostu masz tak jak ja - wszystko musisz mieć pod kontrolą, a porodu (ani naturalnego ani cc) nie da się zaplanować i kontrolować w całości. Ja boję się, że nie będę miała wpływu na to, co się dzieje, że nikt mnie nie będzie brał na poważnie i słuchał - szczególnie na oddziale po porodzie - na którym w naszym szpitalu dzieją się różne historie, takie jak np. ta bardzo niemiła położna w Twoim przypadku.
    Podobno czas leczy rany, więc trzymam kciuki, aby macierzyństwo sprawiało Ci stu procentową radość. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz rację, takie osoby nie powinny w ogóle pracować jako położne :/ Obyś szybko zapomniała o tych złych wspomnieniach!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem zwolennikiem CC. Wiem, że takie rzeczy się zdarzają i niemiłe położne i pielęgniarki też. Jednak powiem szczerze, że wcale mnie to nie przeraża !

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam koleżankę, która nigdy nie będąc w ciąży, nie planując nawet dziecka stwierdziła, że jestem dziwna, że nie chcę cc, bo to przecież najwygodniejsze i jakaś jej znajoma mówila, że to jest najlepsze rozwiązanie. Stwierdziła, że powinnam się jej domagać, a jak stwierdziłam, że nie bardzo mam ochotę na taką rozmowę, gdzie do niej nie dociera, że nie mam takiego zdania, to była mocno zdziwona i obrażona.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja po cesarskim cięciu i podejściu położnych, i "fachowej pomocy szpitalnej" nabawiłam się miesięcznej depresji poporodowej. Było bardzo ciężko, dochodziły problemy z karmieniem, słabym przybieraniem na wadze małej, ale dzięki pomocy mojej ukochanej mamy i siostry wyszłam na prostą. Dzisiaj Gabrysia ma 2 lata :). Powiem Ci tylko tyle, że nasz problem z brzuszkiem, ciągłym płaczem trwał około 6 m-cy, towarzyszyły nam kolki, bolący brzuszek związany z ciągłym zagazowaniem, zielone kupki (właściwie zielone są do tej pory, ale przestałam się nimi przejmować). Ogólnie system pokarmowy i nerwowy naszej małej musiał mieć czas na prawidłowe rozwinięcie.

    OdpowiedzUsuń
  18. ...ależ mnie dreszcze przeszły po całym ciele....i łzy poleciały po policzkach....a wspaniałą położną pozdrawiam serdecznie środkowym palcem - przepraszam, że tak bezpośrednio, ale na takie same bezduszne babska natrafiłam u siebie w szpital po porodzie....yhhhhh!!

    OdpowiedzUsuń
  19. jezzzu gdzieś Ty kobieto rodziła? cewnik przed znieczuleniem? rozbieranie do naga? milion osób przy porodzie? brak środków przeciwbólowych po cc? brak wsparcia laktacyjnego? no masakra jakaś. ja miałam planowaną cc i było super. wiedziałam po kolei co mnie czeka, wszystko odbyło się spokojnie i bez nerwów. do kolejnego porodu zmień szpital. czasami warto pojechać nawet kilkaset km, żeby mieć godziwą opiekę.

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail