Kobita vs Chłop

Co u nas?

Całkiem nie źle, Gabi ma już swój rytm hurraa (odpukać w niemalowane). Mniej więcej wiem czego mogę się spodziewać i o której godzinie. Niestety to nad czym ja pracuje od poniedziałku do piątku mój kochany mąż łatwo może popsuć w weekendy. Ja usypiam Gabi w sypialni, on mi ją nosi po całym domu, koło 8 rano usypiam ją w jednym pokoju tam gdzie śpi by nie miała nadmiaru bodźców, a ten lezie z nią na fotel w salonie..... Mówię do niej szeptem w nocy i nad ranem, a ten gada normalnie... Wiecie co tak to jest gdy facet pracuje, wraca późno, nie ma siły przyjrzeć się naszym zwyczajom, a nawet porozmawiać. Niestety to przykre, bo w  końcu to także jego dziecko, jest tatą i powinien mieć tyle czasu co ja dla dziecka, albo normalną pracę. Takowej nie ma... Czekamy na urlop taty by wdrożyć go w nasze przyzwyczajenia, by zrozumiał dlaczego do dziecka mówi się cicho w nocy, dlaczego się głaszcze, zamiast od razu brać na ręce. Od jakiegoś czasu sama zajmuje się Gabi o każdej porze dnia i nocy. P. robi mi wyrzuty, że on co drugi dzień musi Małą po kąpieli osuszyć, nawilżyć i ubrać. W nocy już do niej nie wstaje, wraca późno, zmieni może jednego pampersa. Owszem nosi Okruszka, gada do niej itd. Duma go rozpiera, ale mam wrażenie, że obawia się jej reakcji czy boi się zostać sam na sam z Małą. Czekam na ten jego urlop by mógł się dotrzeć by się nie bał, by trzymał Okruszka pewnie, by pewne rzeczy robił szybciej. Oj takiemu chłopu to trudniej przychodzi niż kobiecie, która musi radzić sobie sama. Przecież nikt mi nie pokazywał, sama musiałam ogarnąć pewne tematy. Tymczasem mężczyźni są gorzej skonstruowani. Mam wrażenie, że z wiekiem jest co raz gorzej, trzeba palcem pokazać :). Myślę, że u mojego P. to przejściowe, wymordowany pracą w dodatku wczoraj okazało się, że jest chory i prawdopodobnie będzie miał nie groźny zabieg. Faceci panikują i to go chyba troszkę przybiło. Zaskakuje mnie to, że ja chociaż padam na pysk nie mogę usnąć gdy Mała nie śpi. Podczas gdy tata spokojnie sobie usypia w fotelu. Kobieta nie zostawi tak swojego dziecka, troszkę na pastwę losu. Wy też tak czasami macie? Ja muszę stanąć na głowie by P. doprowadzić do porządku, żeby już miał ten urlop i odpoczął....

Tu Okruszek wstaje w wyśmienitym humorze :) gadamy sobie, a co ona do mnie "hał, agu, aaa, buu" i inne :) a ja mówię co bym zrobiła w domku. 







5 komentarze:

  1. Ola nie na darmo się mówi że kobiety pochodzą z Wenus a mężczyźni z Marsa
    my mamy wrodzony "talent" do zajmowania sie niemowlakiem, twój mąż chce się nacieszyc malutką, więc powinnas to zrozumiec.... spokojnie przyjdzie czas, że się zakumpuje z własna córcią, ale teraz jest trochę zagubiony
    no i pracuje..... to tez trzeba brać pod uwage.....
    serdeczności dla was.... Gabi uśmiech powala, slicznota :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak, jak palcem nie pokażesz, to nie widzi. Czasem krew mnie zalewa, bo gdyby nie to, że dziecko na rękach pewne rzeczy kilka razy bym zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mężczyźni są gorzej skonstruowani:D... Coś w tym jest. Ale może to nie "konstrukcja", tylko warunki pracy? Trudno zrozumieć niektóre rzeczy, jak się ich na co dzień nie obserwuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nauczy się obsługiwać Gabi jak tylko będzie miał czas. Jakby co, to zostaw ich samych: nakrm mała i wyjdź na 1,5h. Oczywiście komórka w domu niech zostanie.

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail