Skok?

Wczoraj mieliśmy ciężki dzień. Na pewno go miała Gabi. Biedulka nie mogła usnąć prawie przez cały dzień! W zasadzie udało jej się przymknąć oko na kilka godzin, ale co to dla takiego Malucha? Nie wiem czy to było spowodowane, bo tulenie nie pomagało. Brzuszek bolał Okruszka i wszelkie nasze zabiegi nie odnosiły rezultatu. Co ciekawe jak Mała śpi kopa wychodzi jej bezproblemowo, pojęczy, postęka, ale bez wielkiego płaczu. Prutaski też bez problemu sobie wychodzą. Czasami uda się jej walnąć to i owo bez spania. Obserwuje swojego Malucha i widzę czasami pojawiające się krostki na buźce aha czyli coś zjadłam i zaczyna się wertowanie co to takiego może być. Oczywiście nie wiem bo jadłam jak zawsze ewidentnie zostaje mi to cholerne mleko lub rogal z kruszonką. Krostki są malutkie i nie wydaje mi się żebym musiała się nimi przejmować, bardziej nie pokoi mnie ten brzuszek. P. do tego stopnia się zaniepokoił, że chciał jechać wczoraj do lekarza, ale w końcu moja mama uspokoiła nas mówiąc, że i ja i moja siostra tak miałyśmy i jeśli Mała nie płacze non stop to trzeba to przeżyć. Rzeczywiście ta nasza "kolka" to nie odpowiada książkowej definicji " 3h przez 3 dni do 3 tygodni". U nas zaczyna się o różnych porach. Wczoraj zaobserwowałam nowy płacz Gabi typu "meee" hmm chyba chodzi o jedzenie :), a może by iść na dwór? Mała spędzała ostatnie dni non stop na dworku, a wczoraj lało i nie wystawiła noska po za próg domu. Dziś już od 9 spędza czas na świeżym powietrzu ubrana konkretnie i w końcu śpi :). 

Mały nasz Skubaniec rozgląda się oczki chodzą jak szalone. Dlatego nie bardzo wiem co się dzieje czy brzuszek czy skok. Czasami odwraca głowę od rzeczy bardzo głośnych czy kolorowych za to non stop spogląda w kierunku źródła światła czy czerwonego kominka, ma też swoją ulubioną czerwoną lampę. 

Dziś po przebudzeniu gdy wzięłam Gabi na ręce obdarzyła mnie kilkoma świadomymi uśmiechami bo patrzyła się mi prosto w oczy!!! Super sprawa :). Śliczności mamusi kochane :). 

Nie mogę uwierzyć jak ona szybko rośnie, pożegnałyśmy się z kilkoma czapkami, skarpetki okazują się za małe, jedna bluza również, bodziaki na krótki rękaw są tylko tylko. Pampersy schodzą jak szalone, pralka chodzi non stop, pieluszki tetrowe walają się po całym domu. Stół zajęty przez kołderkę na której Gabi leży na brzuszku i ćwiczy kręgosłup. Pełno dzieciowych sprzętów w całej chałupie. Wózek na środku. Taki mamy harmider :) Nie mogę sobie przypomnieć jak to było wcześniej. Natomiast mój P. stwierdził, że skoro takie ładne dzieci nam wychodzą to musimy starać się o kolejne. No tak ładne, ale i derte :) 


7 komentarze:

  1. my dziś idąc z kościoła stwierdziliśmy z M że nasze pierwsze dziecko które straciliśmy pewnie darte było, bo te drugie które mamy to tfu tfu nie ukrywam że jest wspaniałe. Je, śpi, bawi się, czasem ma humorki, ale jest cudowne.

    Trzecie będzie byłoby mixem jednego i drugiego :)

    dla każdej mamy darte dziecko i tak jest najwspanialsze, mimo że krzyczy,mimo że czasem irytuje.Kochamy je bezgranicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam nasze pierwsze tygodnie w domciu...jaki był bajzel omg! Na stole, pod stołem , a sofie obok sofy. W sypialni i na korytarzu. traz też jest ale mniejszy bo trochę ogarnęło się wszystko jakoś :) niedługo Gabi będzie chodzić i wtedy się zacznie hihi

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj do bajzlu to się przyzwyczaja, bo będzie jeszcze gorzej, jak Gabi zacznie samodzielnie buszować po domu. Wszędzie wózki, zabawki, kubeczki z soczkami, ubranka, buty. Najpierw Henio opanował swój pokój i salon, potem nasza sypialnie, łazienki, gabinet, kuchnię, a gdy zrobiła się ciepło to i ogród piaskownica, zjezdźalnia, rowerek, jeździki, samochody teraz doszedł domek. Inwazja totalna! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudna jest!!!
    Takie akcje, że maluch nie chce spać to nie konieczne wina skoku. Tak czasami jest, a to ciśnienie nie takie, a to za gorąco na dworze. Czasem po prostu nie przewidzimy jak zareaguje nasz maluszek:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, ile ja wytrzymam w bałaganie w domu :D Ale maluszek jest ważniejszy, oczywiście, że oglądanie uśmiechów dziecka jest bez porównania lepsze niż sprzątanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z bałaganem i my sobie poradzić nie możemy i ciężko mi się do tego przyzwyczaić.
    Na razie cieszymy się z każdego nieświadomego uśmiechu i każdej minki.

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail