Co do...?

U nas jak nie urok to... sraczka, ale po kolei.

Najprawdopodobniej Mała miała pękniętą błonę śluzową w tyłeczku stąd ta krew. Czyli Pan Pediatra z którym P. rozmawiał przez telefon (wspominałam o tym w poprzednim poście) miał racje! Nadmiar pokarmu spowodował pęknięcie i tyle w temacie. Nie ma alergii, rotawirusów i innych całkiem złych dla nas rzeczy. Facet ma niesamowitą wiedzę i doświadczenie skoro na podstawie rozmowy telefonicznej tak wywnioskował i trafił z diagnozą. Skąd to wiem? Byliśmy w piątek z Gabi u pani doktor, która do celowo jest jej lekarzem rodzinnym. Powiem Wam szczerze, że bardziej chamskiej i nie kulturalnej baby nie widziałam. Na dzień dobry po obejrzeniu Gabi stwierdziła, że jest nie kontaktowa. Spytała się czy jest głodna, ale nie dała wyjaśnić, że dziecko boli brzuch i zostało obudzone by przyjechać. Po krótkim badaniu spytała wprost co my chcemy od niej, więc mówię, że chodzi o szczepienie. Dziecko jest po dwóch hospitalizacjach ostatnio mamy problem z krwią w kupie. Byliśmy u gastrologa w Warszawie itd. Ona do mnie to czego Pani ode mnie oczekuje? Myślę sobie no tak przyszłam do lekarza po worek ziemniaków, ale mówię, że opinii czy szczepić ponieważ co lekarz to mówi inaczej. Łaskawie podeszła do Małej jeszcze raz i znalazła miejsce, które się już zagoiło w tyłeczku i powiedziała że to właśnie ta błona pęknięta po czym użyła słów "normalne że dzieciak się zesra z krwią jak miał pękniętą błonę". Zrobiłam wielkie oczy bo nie do końca do mnie wszystko dotarło. Po czym Pani doktor mówi do mnie, że mam nie używać chusteczek do pupy tylko dziecko pod kranem myć używając białego jelenia i pyta mnie czy sobie dam radę. Myślę sobie a co przyjdzie i mi Pani pomoże? Nie zajrzała do książeczki,nie przeczytała wypisów ze szpitala. Pyta się mnie co dziecko bierze, więc jej mówię po chwili pyta o to samo męża. Sprawdza czy uważamy? To nic, że w książęce zdrowia napisane jak wól co Małej dolega co przyjmuje. To tylko kilka przytoczonych fragmentów tej nie miłej wizyty. Poczułam się jakbym dwa miesiące dziecko w garażu trzymała, a nie latała po lekarzach szukając pomocy. Powinnam tu wspomnieć, że jak chciałam wcześniej iść z Gabi do tej Pani to jej nie było, ponieważ była na urlopie. Wróciłam do domu i się poryczałam. Po pierwsze potraktowała nas gorzej niż jakiś meneli zaniedbujących swoje dziecko. Strasznie mi było przykro bo tu nie chodziło o mnie tylko o Okruszka i o Jej zdrowie! Zmusiłam ją do "diagnozy" do zainteresowania się tematem. Pani doktor S. nie była zachwycona jak ja śmiałam jeździć po innych lekarzach! 

Po kilku dniach przemyślałam sprawę i cieszę się, że potwierdziła diagnozę Pana z Warszawy i ta chwila nie przyjemności jakich doświadczyliśmy była tego warta. Po prostu przy następnej wizycie będę wiedziała czego się spodziewać i niczym mnie nie zaskoczy. Na chamstwo odpowiem chamstwem. Ja rozumiem, że my durni rodzice zawracamy głowę wszechmocnym lekarzom, ale jesteśmy ludźmi, panicznie bojącymi się o zdrowie naszych dzieci...To tak samo jakbym ja zrobiła jej test z terminologii używanej w moim zawodzie. 


W dodatku jak nie urok to sraczka..... zachorowałam. Nie zbyt mocno.. gorączki brak, ból gardła i katar. Pomału przechodzi tylko boje się o Okruszka :/ no i znowu nie wiadomo jak to będzie ze szczepieniem...



13 komentarze:

  1. Gabi żywi się Twoim mlekiem, więc dostaje odpowiednie przeciwciała. Także spokojnie.
    Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mam wrażenie, że kicha częściej. W dodatku zaczęła kaszleć :/ ale jak się pręży może jakieś cofki to powodują? Wydzielina z nosa była przezroczysta ale tylko z jednej dziurki i tylko raz. Nawilżamy nosek solą fizjologiczną i modlę się by było ok.

      Usuń
  2. Ola dobrze że potwierdziła się diagnoza, że Gabi nie jest na nic uczulona.... a słuzba zdrowia? mam opinie taka że nie wypada jej tu przytoczyc....
    trzymaj sie mądrego lekarza i tyle , a wrednej babie daj popalic....no chyba że możesz zmienić rodzinnego....
    życzę Gabince zdrowia.... a tobie siły i tez zdrówka.....
    trzymajcie się ....
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana zmień lekarza,
    przychodnię można sobie wybrak jak i lekarza prowadzącego -
    ja nie znoszę takich chamskich ludzi!!! zdrówka zyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuruj się....a na temat przychodni i lekarz tam przyjmujących..no i obsługi-brak mi czasem słów. SPędziłyśmy z Mają tamten tydzien w szpitalu. NIe wiem czy powinnam tak pisać, ale takie oddziały i tacy ludzie powinni zasługiwać na wyróżnienie. Nie dało się odczuć, że to szpital, świetne podejscie personelu, cisza, spokój...Maja się nie bała [ tylko pierwszy dzien-bo wiadomo wszystko nowe]chyba zależy od ludzi

    OdpowiedzUsuń
  5. uciekaj od tej pani doktor jak najszybciej. mój synek w wieku 2 lat zaczął bardzo chorować, też miałam taką panią doktor, która raz, że nie potrafiła wyprowadzić dziecka z choroby i tylko przepisywała antybiotyki, a dwa zawsze gdy przychodziliśmy jej mina mówiła sama za siebie. czułam się jak intruz w jej gabinecie, jej wzrok, jej mina, jej rozmowa...szkoda gadać. znalazłam innego pediatrę, na 2 wizycie zostałam skierowanie do alergologa, pulunologa i laryngologa. dziecko jest astamtykiem, alergikiem i miało wyciętego 3 migdała. teraz czuje się znakomicie. podpowiedziała mi jak postępować, co podawać na wzmocnienie, żeby nie chorował tak w przedszkolu i jest dobrze. ALE CO WAŻNE NA KAŻDEJ WIZYCIE WITA NAS Z UŚMIECHEM I PYTA: CZEŚĆ GRACJANKU CO U CIEBIE, UŚMIECH Z JEJ TWARZY NIE SCHODZI NAWET GDY SAMA JEST PRZEZIĘBIONA ALBO PO PROSTU ZMĘCZONA (co kiedyś nam powiedziała). ona zawsze mnie wysłuchała, przyjęła gdy miała komplet pacjentów, doradziła, uspokoiła. lekarz z powołaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. wszystko będzie dobrze :-* musi !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ola, ja Ci radzę, jak możesz to zmień pediatrę. Po co się szarpać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedna Malutka, to musiało ją bardzo boleć :( Niech się wszystko ładnie wygoi!

    Ale pediatre to koniecznie zmieńcie, jak można tak się zachowywać! To skandal!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie martw się o Okruszka. Dostaje najlepsze przeciwciała z Twoim mlekiem. Tylko ogranicz na razie 'chuchanie' na nią i całowanie jej. Tak poradziła mi lekarka, gdy ja się pochorowałam i się sprawdziło. Moja Księżniczka na chorobie mamy nie ucierpiała. Dobrze, że w kocu wiecie, co dolega Gabi, szkoda że potwierdzenie diagnozy musiało się wiązać z takim incydentem ;/ Może lekarka miała jakiś gorszy dzień? Oby się to więcej nie powtórzyło. Kuruj się i szybko wracaj do formy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie martw się o małą jeśli ją karmisz nie zachoruje. .

    OdpowiedzUsuń
  11. zdrowiej Ola, i nie przestawaj karmić, to mała sobie poradzi. A co do lekarzy, to cóż.. nóż sie w kieszeni otwiera, ale czego się można spodziewać po nfz. Chamstwa i tyle

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail