Bez taty jest źle

Tato w domu to skarb. Przychodzi styrany z pracy, bierze szybki prysznic, wrzuca coś na ruszt i zajmuje się Małą. Ja wtedy wypadam na ploteczki czy po prostu robię zakupy. W piątek Dumny Tata miał spotkanie służbowe składające się z dwóch części oficjalnej i mniej oficjalnej. Ta druga przeciągnęła się do soboty, a my zostałyśmy same w piątek i część soboty. Dzień spędziłyśmy wspaniale zaczynając tak jak zawsze od uśmiechów, ubierania i jedzonka. Później już tylko zabawa i zabawa :). Koło 17 Mała ewidentnie była zdziwiona, że ciągle przy niej jestem, a przy kąpaniu to już w ogóle. Zawsze robimy to we dwójkę tymczasem tatę musiała zastąpić wkładka do naszej flexi bath, która zresztą Gabi nie przypadła do gustu. Za to spodobało się, że to mama masuje :). Później mleczko i lulu. Dzień spędzony aktywnie bez grama płaczu no i tylko my dwie :). W domku posprzątanie, wyprasowane mama zrelaksowana czego chcieć więcej? Koło 21 dopadła mnie nuda. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca, nie znalazłam pocieszenia na facebooku. Obejrzałam shreka i poszłam spać. Niby wszystko ok nic się nie działo, ale brakowało nam taty. Wczorajszy dzień znowu zostałyśmy same. Tato pojechał do Wawy i późno wrócił. Nie lubię jak P. nie ma. Czuje się jakaś opuszczona :( też tak macie gdy Wasi mężczyźni wyjeżdżają?

Wczoraj zrobiłyśmy drugie podejście do wkładki w wanience i pełen sukces. Mała z zaciekawieniem przyglądała się swoim stopom :). Ruszyła jedną i wielce się zdziwiła. Później sprawdziła czy będzie podobnie z drugą. Rozbawiła mnie na całego. 

Dziś z kolei podczas zabawy "gdzie jest mama" zostałam brutalnie chwycona za grzywkę. Po czym wydałam z siebie okrzyk bólu a moją Gabi to bardzo rozśmieszyło. 


7 komentarze:

  1. Ja niestety musiałam się przyzwyczaić, bo mąż pracuje na nocki i to dość często - więc muszę maluszka sama wieczorem ogarniać. Na szczęście odkąd jestem w ciąży rodzice przychodzą mi pomagać, bo nie dałabym rady z dźwiganiem Młodego i z asekurowaniem go w wannie. bo już z tej dużej korzysta, a ja tymczasem pęcznieję coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój mąż często nie wyjeżdża, ale jak go nie ma, to też podobnie sie czuję. Gabi złapała Cię za grzywkę? Noo to zaczyna Ci się okres prób i badań własnej twarzy przez własne dziecko ;) fajny okres...dzidzia taka zafascynowana...;) mimo bólu to fajny okres. Pozdrawiam,
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tak...Ja też nie lubię jak mój mąż wyjeżdża w delegacje. I nie lubie śród i piątków...bo mąż ma wtedy ping-ponga....i wraca po 19 gdzie mały czasami już od 18 jest strasznie zmęczoną marudą.


    ja nie kąpię małego, robi to mój mąż.Ja jedynie asystuję i wynoszę wanienkę z sypialni.
    No i karmimy i wstajemy w nocy na zmianę...na szczęście mamy tylko jedną pobudkę o 4, więc się wysypiamy.Dlatego lubię jak on wraca z pracy, bo wtedy ja mam czas dla siebie,mogę pomalować na spokojnie pazura, bo w dzień to z tym jak zaczynam malować albo jestem w połowie to Filip zazwyczaj się budzi i mam 6 paznokci pomalowanych a 4 nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podoba mi się idea zaczynania dnia od uśmiechów:).

    OdpowiedzUsuń
  5. Bez tatusia jest ciężko. Ja jeszcze nigdy nie kąpałam Filipa bez męża, ale czasami M. wyjeżdża w nocy i rano sama z Małym wstaję. Wtedy ciężej mi się ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nas też M. musiał ostatnio opuścić na 2 dni. W ciągu dnia wyjechałam z Lili do koleżanki, a na drugi dzień do rodziców. Jednak jak wróciłyśmy do domku to było dziwnie tak tylko we dwie :)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail