Karmienie piersią

Od samiutkiego początku karmię Małą piersią.Nie zawsze było tak różowo jak na reklamach czy zdjęciach. Powiem szczerze, że nie oganiam fenomenu karmienia piersią. Nie odczuwam jakieś super przyjemności. Może wpadłam już w rutynę? Na początku uwielbiałam jak to małe moje Stworzonko patrzyło się w oczy, teraz dla Gabi jedzenie= spanie. Opanowała to do perfekcji... umie sobie spać i jeść i weź tu zrozum dzieciaka. 

Najważniejsze w uzyskaniu i utrzymaniu laktacji jest pierwsze przystawienie dziecka do piersi, powinno to nastąpić w 2h od porodu. W moim przypadku było jakoś 30 minut? Bo ja wiem tyle ile zajęło zszycie mnie, później przewiezienie na salę, rozebranie Małej do naga i położenie jej. Jakoś straciłam wtedy poczucie czasu :). Nasze przystawienie wyglądało tak: przyszła położna chciała mi dać Gabi na ręce, ale wpadł moja położna kazała tamtej rozebrać  położyła mi ja brzuszek do brzuszka i pokazała Małej gdzie należy szukać czegoś do ssania. Nie zapomnę tego do końca życia. Mała dziewczynka, całkowicie bezbronna, taka śliczna i tak blisko mnie.Czułam jej ciepło a ona moje, najpierw łapczywie dorwała cyca, czułam jak pracuje ustkami :), by po chwili przytulić się, a po dłuższej chwili podniosła głowę i przekręciła ją na drugą stronę. Byłam w nie małym szoku. 

Powiem szczerze nie pamiętam jak często przystawiałam Małą do piersi prawdopodobnie za każdym razem gdy tylko jęknęła. To nasze przystawianie było nerwowe w teorii wszystko wydawało się proste, ale rzeczywistość mnie przerosła. Moje brodawki nie były gotowe na takie zadanie. Zatem korzystałyśmy z kapturków i to stosunkowo długo. Dzięki nim bez niepotrzebnego płaczu nauczyłyśmy się karmić :). Z perspektywy czasu wiem, że tylko spokój może nas uratować :). Zero stresu! Nie ma czego się bać a tym bardziej stresować. Metodą prób i błędów w końcu dziecko i mama osiągną pełne porozumienie. Tak jak my to zrobiłyśmy chyba w drugim tygodniu życia Małej. Mało tego korzystajcie z rad położnych i dokładnie obserwujcie jak przystawiają Wam dziecko do piersi. Przy drugim to już będę stary wyjadacz :). No dobrze, ale rzecz nie tylko o przystawianiu, ale również o dokarmianiu. Przyznaję się bez bicia przeżyłyśmy kryzys laktacyjny. Choć walczyłam około 6h po ciągłym wiszeniu na cycach podaliśmy mm. Prawdopodobnie właśnie przez to i uczulenie Małej znaleźliśmy się w szpitalu, ale to historia na innego posta. Pobyt w szpitalu bardzo dużo zmienił po pierwsze natychmiast odstawiliśmy kapturki. Z bardzo prostej przyczyny sama z dzieckiem w sali nie byłam w stanie każdorazowo myć i sterylizować kapturków. Kryzys laktacyjny został zażegnany dziecko cały czas wisiało na piersi bo było chore i potrzebowało bliskości, a mleko zaczęło płynąć strumieniami. Mimo tego ustrzegłam się nawału pokarmu. Wiedziałam, że chcę karmić piersią i że muszę karmić! Instynkt macierzyński mnie nie zawiódł, oszczędziłam Małej nie potrzebnych reakcji alergicznych. Może dzięki temu wyrośnie z alergii. 

W karmieniu piersią dostrzegam pewne minusy, są takie chwile gdy kręci się, wyciąga i wykręca brodawki, źle chwyci i za nic w świecie nie puści. Czasami mam wrażenie, że traktuje cyca jak lek na całe zło... Boli cyc, chce mi się spać cyc, najem się, ale nie puszcze bo przecież smok jest nie dobry. Nie wiem czy wszystkie dzieci tak mają czy tylko moje, a mianowicie po najedzeniu nie puści cyca, a jak jej zabieram potrafi się nieźle zirytować. Śpi jak suseł przy piersi ostawiam ją i co i oczy jak pięć złotych. Szkoda, że tego cyca czasami nie można odczepić, dać dziecku niech se ciumka zawsze lepiej to niż kciuk, który Gabrysia całkiem nie dawno odkryła i ubóstwia go ssać. 

Karmienie piersią ma minusy lub plusy zależy jak na to patrzeć. Dziecko szybko trawi pokarm mamy, jest dla niego idealnie dobrany i tu objawia się fenomen kobiecego organizmu dopasowuje mleko do potrzeb malucha. Mało tego wszelkie niezbędne witaminy nawet przy niedoborze dostarczy właśnie dziecku. Po podaniu mleka mm taki Osesek dłużej śpi bo mleko zalega w żołądku, nie jest tak lekkostrawne jak maminy pokarm. Spotkałam się z metodą kombinowaną czyli w dzień cyc na noc mleko mm. Nie mam nic przeciwko takim sposobom, moja siostra robiła podobnie. Musimy jednak liczyć się z tym, że każda podana butelka z mlekiem mm to o tyle mniej pokarmu i wysyłamy sygnał do organizmu "nie potrzeba tyle produkuj mniej". Może to doprowadzić do zaniku laktacji i siłą rzeczy przechodzimy na mm. Jak to było u Was? W którym miesiącu odstawiłyście dziecko od piersi?



16 komentarze:

  1. Ja mam mieszane uczucia co do karmienia piersią, wiele można przeczytać że nie jest tak pięknie jak się uważa i wszędzie zapewnia.
    Zobaczymy jak to będzie kiedyś ze mną..

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie jest lepiej gorzej, ale może to zależy od dziecka.

      Usuń
  2. U nas to samo. Czasem Mały tak się wygina przy karmieniu, że mam wrażenie że sutka mi wyrwie- to boli. Mam pytanie. Czy u Was też kupki są takie albo śluzowate albo pół płynne ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem pojawia się i śluz i są dość rzadkie. Nam lekarka powiedziała, ze śluz może być od alergii, a pół płynne od tego co zjem, a że jem lekkostrawne rzeczy to kupa jest mniej treściwa :)

      Usuń
  3. Starszy syn 21 miesięcy.
    Młodszy ssak od 6 miesięcy, przystawiony do piersi po raz pierwszy niecałą dobę po cesarce. I od tego czasu nie dostał nigdy pokarmu mm.
    Nie polecam rezygnowania z karmienia nocnego. Oprócz tego co napisałaś właśnie podczas karmienia nocnego dziecko dostaje najwięcej tłuszczy i drogocennych nienasyconych kwasów tłuszczowych, ważnych dla rozwoju komórek mózgowych i układu nerwowego dziecka. Kiedy zamierzam przestać karmić? Długo nie. Uwielbiam karmić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się też lubię karmić, ale czasami łatwiej mi jest z butelką. Muszę ściągać pokarm, a Mała dużo spokojniej je z butli ciekawe nie?

      Usuń
    2. Dopisek. Ponad 22 miesięcy karmienia za mną. :)
      Emka

      Usuń
  4. Fajny post:) moj synek wczoraj skonczyl 8 miesiecy i caly czas kp:) uwielbiam to, uwielbiam tą bliskosc, te maslane oczka mojego synka przy piersi. Jesli cie to pocieszy to ui nas tez przez dlugi czas piers byla nie tylko do jedzenia, zwlaszcza ze moj synus nie ciuma smoczka, nie chcial przerobilismy chyba z 5 smoczkow:)podobnie jak u ciebie piers byla cudnym towarzyszem do spania, ale co tu sie dziwic takiemu malenstwu, zapach mamy, ssanie, cieplo, mleczko, bliskosc...teraz to juz wyglada troche inaczej:) ciesz sie ta bliskoscia bo to szybko mija, ani sie obejrzysz a corcia sama wyrosnie z tego:) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bliskością tylko czasami mi ręcę opadają, jak odkładam śpiącego dzieciaka do łóżeczka a tu pyk i oczy jak 5zł w dodatku te spanie Małej...pół godz wykończą mnie :/

      Usuń
  5. Moje dziecko od urodzenia jest karmione MM, nigdy nie było problemów z jedzeniem/przemianą materii. Teraz ma 4 m-ce. Dla mnie najważniejszym plusem karmienia butlą jest to, że może to robić również tata. Opiekujemy się synkiem na takich samych zasadach, oboje tak samo do niego wstajemy, z obojgiem jest tak samo blisko. Mnie karmienie piersią po prostu odrzuca, nie mogłam się przełamać. Nie żałuję, że posłuchałam siebie - każdemu to doradzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niewątpliwy plus mm każde z rodziców karmi dziecko. P. bał się dawać Małej herbatki nawet :). Ciekawi mnie dlaczego odrzuca Cie karmienie piersią. Mogła byś coś więcej napisać? Oczywiście nie kwestionuje Twoich wyborów ważne, że jesteście zadowoleni :)

      Usuń
    2. Do anonimowej osoby.
      U mnie od 2 tygodnia życia również tata podaje mleko. Moje - ściągnięte. Już wtedy miałam zebrania w szkole - koniec szkoły starszego syna, zebrania związane z miejscem, gdzie udzielam się. Do dziś tata, babcia, starszy brat podają mleczko gdy jestem u dentysty, ginekologa, uprawiam sporty itd. Dla mnie ten argument, że tylko matka karmiąca piersią może karmić nigdy nie będzie argumentem.
      No i najważniejsze - tata podawał odciągnięte mleko również nad ranem, kiedy ja spałam, bo byłam zmęczona i nie chciałam karmić.

      Usuń
    3. Nie potrafię tego wytłumaczyć, po prostu tak jak Ty wiedziałaś że chcesz i będziesz karmić, tak samo ja wiedziałam że nie chcę. Nie jestem z tego dumna, że karmię małego mm, ale też się tego nie wstydzę. Uważam, że każdy powinien mieć prawo wyboru i zmuszanie matek w szpitalach do karmienia piersią nie jest właściwą praktyką. A co do odciągniętego mleka - świetnie że u Was ten system się sprawdza, jednak jest on dobry gdy ktoś chce karmić piersią i odciągniętym mlekiem karmi - tak jak napisałaś - sporadycznie. W przeciwnym wypadku oznaczałoby to pół dnia z laktatorem przy piersi.

      Usuń
  6. Tak chyba mają tegoroczne lipcowe dzieciaki;) Mam wrażenie, jakbym to ja napisała tego posta;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was podobnie? Sen też? Mała nam śpi 4 razy po 30 minut w ciągu dnia. Noce są o niebo lepsze :)

      Usuń
  7. U nas jest podobnie,
    Mały zje, zaśnie i cyca nie puści...
    Jak chce mu wziąć to jest pobudka :)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail