Kosz na pieluchy

Kompletując wyprawkę nie byłam pewna czy nam się przyda. Nie byłam pewna czy się sprawdzi. Biłam się z myślami, a może lepszy taki mały zwykły z biedronki za 5,99? Dumałam i dumałam i nic nie wydumałam :). Właściwie to P. podjął decyzję, ponieważ ja w końcowym etapie rozmyślania doszłam do wniosku, że nie potrzebujemy kosza na pieluchy. I co? Jak to dobrze mieć w domu chłopa, który ma łeb na karku! Kosz okazuje się być niezastąpiony. Wszystkie pieluszki lądują w worku i są odpowiednio zabezpieczone. Na początku gdy Mała robiła non stop kupy kosz strasznie szybko się zapełniał i po raz kolejny zwątpiłam no bo jak to? Nie opłaca się, a kupy wcale nie śmierdzą. Oj jakże się myliłam :). Teraz kupy cuchną, a po tym jak Mała przyjmuje żelazo to wręcz capią. Zmniejszyła się ich częstotliwość z czego się cieszę idą oszczędności heh :). Nie oznacza to, że zmieniam pampersa dziecku co 12h, robię to co 3h (czasem częściej) i każda pielucha oprócz tej z kąpania ląduje w koszu na pieluchy marki Korbell. Tą z kąpania mój cudowny mąż rzuca obok prania w łazience. Wiecie co ostatnio zrobiłam? Śpieszyłam się by wrzucić to i owo do pralki i uprałam pampersa. Doprał się elegancko :). Do rzeczy dla nas kosz jest super sprawą. Stoi u nas w sypialni i mimo wielkiego skażenia w środku nic nie czuć, nic nie przecieka, a mało tego przy otwarciu nie czuć zawartości tylko dość miły zapach. Dość charakterystyczny, ale nie drażniący. Strasznie mi się on podoba. Nasza wersja to 15l. Po 4 miesiącach używania stwierdzam, że jest stanowczo za mały. Do tej pory zużyliśmy już 5 wkładów, w każdym po 240 pieluch (wg producenta) mi się wydaję, że upchnęliśmy tam więcej. Wymiana worka jest banalna i nawet przy wyrzucaniu nic nie śmierdzi istna rewelacja! Ja jestem bardzo zadowolona o tym jak fajnie posiadać taki kosz przekonałam się ostatnio gdy zapomniałam zamówić wkładu. Dwa dni bez kosza to istna masakra. Z każdą kupą biegałam do kuchni, niestety zapach ulatniał się i właził dosłownie wszędzie, a gdy mała zrobiła kupę w nocy to miałam dopiero wyzwanie po ciemaku iść i wyrzucić śmierdziela. Życie z Korbell dla mnie jest dużo łatwiejsze. Zawijam pampersa w paczuszkę, naciskam przycisk nogą i siup nie ma. Zdaje sobie sprawę, że można żyć bez tego rodzaju gadżetu z dzieckiem w jednym ręku a w drugim pampersa i poszurać do kosza. Owszem można znieść zapachy ze zwykłego kosza, a później wyrzucić całość  ale ja jestem bardzo wygodna i nie żałuje dokonanego zakupu. Wszystkim wahającym bo broń Boże nie chcę nikogo zmuszać polecam takie rozwiązanie. 




10 komentarze:

  1. Hej, a nie myślałaś o przerzuceniu się na pieluszki wielorazowe? Nie śmierdzą i super prezentują się na małej pupce!

    Zapraszam do mnie na konkurs - do wygrania pieluszka wielorazowa Pluplu i śliniaczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy do testowania właśnie te pieluszki. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

      Usuń
    2. Nie śmierdzą? a co pachną? .......................

      Usuń
  2. Rany dziewczyno - wczoraj pół wieczoru spędziłam nad tematem kosza na pieluchy - więc trafiłaś z postem idealnie. W końcu po namyśle doszłam do wniosku, że kurcze - chyba nie jest nam potrzebny. Ale, ale :D po Twoim poście wiem, że go kupię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ten sam dylemat, na początku średnio byłam zadowolona bo kosz w mig się zapełniał no i kupy tak nie "pachniały" ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego.

      Usuń
  3. A ja nie posiadam specjalnego kosza na pieluchy, wkładam je do normalnego i wcale mi to ie przeszkadza.
    Mamy mały kosz,więc co 2 dzień musimy go wyrzucać :)
    Jest ok.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wiem jak będzie ze mną, ale podobnie jak Ty na razie uważam to za zbędny dodatek, bo można codziennie wyrzucać worek z pieluchami i pakować je do osobnego worka, nie tam gdzie śmieci i wiązać.
    Ale po Twoim poście powoli zdaję sobie sprawę, że to świetna sprawa.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. My mamy zwyczajny, malutki kosz z klapka, stojacy obok przewijaka. Na poczatku tez myslalam, zeby kupic taki specjalny do pieluch, ale w koncu pozalowalam kasy. I nie zaluje. Kupy malego zaczely smierdziec dopiero jak zaczelismy mu rozszerzac diete w wieku 4 miesiecy, a teraz, majac 11 miesiecy, robi tylko 1 kupe dziennie. Jak klapka jest zamknieta to nic nie czuc, a wyrzucac worek trzeba tak co drugi dzien. Ogolnie nie jest zle! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kosz mielismy, ale bez niego byśmy się spokojnie obyli. Uzywalismy kilka miesięcy, a potem już wkładalismy pieluszki w specjalne woreczki pakulisie czy jakos tak się nazywają i też jest OK, wyrzucamy za każdym razem do dużego kosza na przeróżne odpady w pomieszczeniu gospodarczym.

    OdpowiedzUsuń
  7. My jak na razie używamy zwykłego kosza, bo Zosi kupki nie śmierdzą zbytnio ;) Boję się, co będzie potem ;)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail