Moje szczęście

Szczęścia poszukiwałam długo w swoim życiu. Jako dziecko moje kryteria bycia szczęśliwym były banalne mieć męża, dzieci, dom, praca. Wtedy nie myślało się o szczegółach i detalach. To tak jak w supermarkecie nie liczyła się jakość, ale ilość. Mąż ma być, dziecko też no i dom koniecznie. Z czasem do tych podstawowych dochodziły jakby uzupełnienia. Mąż owszem, ale ma być dobry dla mnie, ma mnie kochać i szanować, żeby nie było tak jak ta koleżanka, która wpadła z wielką miłością swojego życia, miłość na zabój, a później z tego super chłopaka zrobił się damski bokser albo jak ta sąsiadka z dołu mąż jest, ale co z tego jak ciągle pijany. Z każdą przemijającą wiosną do kryterium męża dochodziły co raz to nowsze wymagania, aż wykreował mi się obraz tego idealnego, jedynego, która z nas by takiego nie chciała? 

Mąż. Mój P. Pierwszy facet, który tak o mnie dba. Jesteśmy ze sobą już kawałek czasu, a jego troska nie zmalała, a wręcz przeciwnie teraz wskoczyłam na wyższy poziom w końcu urodziłam mu córkę. On czuwał przy mnie gdy byłam chora, woził po lekarzach, robił zakupy i obiadki. Szanuje mnie i liczy się z moim zdaniem. Przede wszystkim kocha na zabój i skoczył by dla mnie z mostu takiego go chciałam i takiego wymarzyłam. Mąż odfajkowany bez zarzutu :). Po dopracowaniu obrazu męża przyszła kolej na dziecko. 

Dziecko. Gdy zobaczyłam magiczne dwie kreseczki na teście po prawie roku starań z małymi przerwami związanymi z tragicznym wydarzeniem w mojej rodzinie, które bardzo przeżyłam i przeżywam nadal nikomu nie życzę do tej pory ciężko mi mówić. Gdy zobaczyłam te dwie kreseczki pomyślałam sobie będzie Jaś, po dziadku i będzie taki jak dziadek. Tak sobie wymarzyłam i tak miało być. Z każdym tygodniem brzuszek rósł, a ja zaczęłam się martwić czy będzie zdrowe? Każde plamienie powodowało u mnie atak paniki, płacz z bezsilności i przenikliwy strach, że mogę stracić swoje jeszcze nie narodzone dziecko. Wtedy płeć przestała mieć znaczenie, marzyłam niech będzie zdrowe! Gdy usłyszałam na usg serduszko miałam łzy w oczach. Kiedy lekarz powiedział, że będzie dziewczynka nie mogłam uwierzyć. Dziewczynka, ale jak to? Po prostu nie tak jak sobie wymyśliłam, ale otworzyły się nowe możliwości  Mama malej dziewczynki, to będę ja! Każde usg, każdy ruch to było super przeżycie i powiem szczerze, uwielbiałam to bycie w ciąży. Najszczęśliwszy okres w moim życiu. Okres napięcia oczekiwań, strachu bólu i po 20 minutach okropnej cesarki pojawiła się Ona, różowa, śliczna, MOJA! Takie maleństwo zależne ode mnie i od nas! Każdego dnia patrze na jej uśmiechniętą twarz i dziękuje Bogu za to dziecko, mój tata byłby zakochany w swojej wnuczce. Modlę się o Jej zdrowie, o to by nasze problemy się skończyły by ta alergia czy to co przyplątało się do mojego dzieciaka sobie poszło i nigdy nie wróciło.  Kocham ją nad życie. 

Dom. Mamy gdzie mieszkać i to najważniejsze, a za płotem fundamenty i piwnica nowego domu. Lada dzień, lada chwila stworzymy tam przytulne gniazdko.

Praca. W obliczu powyższych przestała mieć znaczenie. Jako rasowa pełna werwy geodetka odpuściłam po ujrzeniu pozytywnego testu. Zwolniłam tempo życia, tempo pracy, przestało mi zależeć na ilości wprowadzonych elementów na mapę, nie obchodziły mnie już projekty unijne, którymi się zajmowałam miałam to wszystko gdzieś. Dlaczego? Bo szczęście znalazłam w mężu i dziecku po prostu w rodzinie. Nie ważne gdzie i jak, ważne, że razem. 








28 komentarze:

  1. Mogę podpisać się pod każdym słowem (tych o fundamentach za płotem również ;P). To jest życie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod tym. Rodzina to jest siła i szczęście i cel w życiu.

    PS. Bloom króluję i u nas :) Nawet w takich samych kolorach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne nie :)? Też macie wkładkę snug?

      Usuń
  3. Jak ona już ślicznie się uśmiecha:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiecha się też "pełną" mordką ale ciężko mi to uchwycić :)

      Usuń
  4. Cudownie się to czyta;) Cieszę się Twoim szczęściem i życzę dalszych sukcesów;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie to napisałaś i zgadzam się ze wszystkim :) to są niesamowite uczucia i przeżycia..
    ale do co pracy, to kiedyś trzeba wrócić...czy nie planujesz powrotu ? Ja nie mogłabym tak zupełnie odpuścić.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planujemy drugie dziecko, więc za prędko nie wrócę :)

      Usuń
  6. Kurcze Ola Ty tez geodetka? :) To tak jak ja. Te nasze córy to jednak poprzestawiały nam w głowach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geodetka :) no proszę umysły ścisłe też potrafią co nie co napisać :)

      Usuń
  7. Takie szczęście to ciężko opisać :) :) A ja nominowałam Cię do Versatile Blogger Award więc zapraszam http://whitesemisweet.blogspot.com/ : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ja już nie świadomie wyznałam swoje 7 :)

      Usuń
  8. Bardzo ładnie to wszystko obrałaś w słowa. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. śliczna córeczka. Chyba mamy wiele wspólnego. Pozdrawiamy i zapraszamy

    OdpowiedzUsuń
  10. Tylko gratulować tego ogromu szczęścia:) I życzę powodzenia, by szczęście trwało i trwało...Pozdrawiam:) Sandra z poranajuniora.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. zapraszam Cię do zabawy :) http://mamailaura.blogspot.com/2013/11/zabawa-versatile-blogger-award.html
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, moje siedem już ujawnione :/

      Usuń
  12. Pięknie napisałaś... :) U nas też będzie Gabrysia. :) Jeszcze tylko dwa miesiące czekania...
    Zapraszam przy okazji na rozdanie do mnie:
    http://iampassingthrough.blogspot.com/2013/11/rozdanie.html
    Bo do zgarnięcia jest koszula nocna dla mamy, ciążowa + do karmienia,
    myślę że warto wziąć udział - zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo intymny i poruszający wpis. Zapraszam do siebie. Rozwijam projekt blogowy skierowany do Mam udomowionych i uduchowionych. Wierzę, że znajdziesz tam coś dla siebie:) pozdrawiam. alelarmo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale słodziak z Twojej córci :) ja nie mogę się doczekać już naszej :) i zostaję u Ciebie na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail