NOP

NOP- niepożądane odczyny poszczepienne

Nie jestem pewna czy taki NOP dotyczył Gabi. Wiem, że odkąd mamy przerwę w szczepieniu dziecko jest znacznie spokojniejsze. Obejrzałam program (zamieszczony niżej), następnie przeczytałam mnóstwo opinii i historii, a później zaczęłam kojarzyć fakty.


Warto zajrzeć TU


Nasza historia:

1. Szczepienie- gruźlica i WZW B w szpitalu

Gabi po porodzie owszem krzyczała jak każde dziecko. Nie miała problemu z zassaniem piersi, już kilka minut po cc była spokojna i wtulona we mnie. Później było szczepienie jak wiecie lub nie w Polsce szczepi się dzieci w pierwszej dobie po urodzeniu, a w praktyce w godzinę lub dwie. W Europie są tylko trzy kraje praktykujące takie wczesne szczepienia Polska, Rumunia i chyba Bułgaria elita? Raczej nie. Po szczepieniu była już zupełnie inna nagle zapomniała jak się ssie, darła się niemiłosiernie i nic nie pomagało.... Ja zdenerwowana, dziecko nieszczęśliwe, nie wiedziałam co się dzieje. Dopiero po kilku dniach się uspokoiło. Nie skojarzyłam tego powiązania.

2. Szczepienie Infanrix Hexa 6 w 1 plus pneumokoki, na rotawirusy nie zgodziłam odradziła mi je ciocia która pracuje na zakaźnym. Informowałą mnie, że na rota trafiają do niej dzieci szczepione i nie szczepione, a bardzo często takie tuż po szczepieniu, ale znowu nie skojarzyłam i chyba szanowna ciocia też nie.
U nas wystąpiła wysoka gorączka, dziecko markotne, śpiące nic szczególnego wiele dzieci tak ma. Nie zauważyłam żadnych opóźnień w rozwoju, ani niczego podobnego. Choć owszem Gabi była mocno niespokojna i kilka dni wracała do siebie.

3-4. szczepienie Infanrix Hexa + pneumokoki. Objawy podobne jak wyżej, żadnego sczepienia Gabi nie zniosła spokojnie. Wiadomo kucie nic przyjemnego. Chodź Małej nie przeszkadzało kucie, ale wpuszczenie samej substancji. W zasadzie nie ma w tym nic nie zwykłego. Jednak za każdym razem bałam się czasu po szczepieniu. Może intuicja?

Dumam i dumam nad tymi szczepieniami. Zdaje sobie sprawę, że te nasze NOP-y to może wcale nie NOP-y. Jednak złe samopoczucie mojego dziecka rozdziera mi duszę, chyba każda matka tak ma? Do tego doszło mnóstwo artykułów o tym co zawierają te cholerne szczepionki. Próbowałam podnieść temat z lekarzami Małej zarówno prywatnie jak i państwowo  Wszyscy wołali i wołają chórem szczepić. Zaczęłam wchodzić w szczegóły podpytując co zawierają poszczególne szczepionki okazało się, że Ci lekarze nie mają pojęcia co właściwie polecają. Tak ich uczono i koniec nikt nie zdał sobie trudu przeanalizowania składu. Właściwie mnie to nie dziwi, że pediatra mojej córki jedzie sobie na wakacje co roku. Może dlatego, że jej cały gabinet dla zdrowych dzieci po obwieszany jest reklamami szczepionek? Kurde jeśli to takie dobre to po co reklamować? Później ta sama doktor mojej znajomej mówi, że na krztuśca nie ma dobrej szczepionki, a mnie solidnie namawia. Skąd ta rozbieżność? Może dlatego, że moja znajoma zaproponowała jej rabat na swoje usługi? Może ona po prostu nie wie o czym mówi?
Po sczepianiach znajduje informację, że dzieci z alergią powinny mieć ustalony indywidualny harmonogram szczepień. Czy Małej lekarze o tym wiedzą? Nie..... nikt mi nie wspominał.Czasami ręce opadają. Mało tego lekarka poleca mi szczepienie na pneumokoki skoro cytuję "Ona taka delikatna". Zupełnie jak nasza historia z alergią.....

Ostatnio aż przysiadłam w gabinecie pewnej ordynator, oczywiście w prywatnym gabinecie. Babka przeanalizowała całą dokumentację medyczną Córki i ze stoickim spokojem stwierdziła, że Mała nie ma żadnej alergii. Jako dermatolog obejrzała zmianę pod kolankiem, którą wszyscy lekarze z mojej miejscowości orzekli alergiczną, diagnozując AZS i całkowicie to wykluczyła! Zmiana jak zmiana nic specjalnego zero związku z alergią po prostu "zaparzone" i bardzo wrażliwe miejsce. Alergię Małej zdiagnozowała jako chwilową nietolerancję z powodu leczenia antybiotykiem w drugim tygodniu życia i również nie pozostawiła nam złudzeń, że ten antybiotyk był nie potrzebny! Wystarczyło smarowanie.... Zaleciła jednak ostrożność i mamy podać Małej mleko z białkiem w 9 miesiącu życia a do tego czasu rozszerzać, rozszerzać i jeszcze raz rozszerzać dietę jak zdrowemu dziecku. Podczas gdy alergolog bez niczego wypisał nam zaświadczenie o alergii. Od razu wyobraziłam sobie, że nadal karmię piersią jem wszystko jak moja kumpela, a nie znikam w oczach, nie mam siły i przestawiam dziecko na mleko modyfikowane. Lekarze z mojej miejscowości zabronili szaleć z dietą a tu proszę. Gabi jest po jajeczku i glutenie nic się nie dzieje. Ciekawa jestem jak to będzie gdy podamy jakieś białko mleka krowiego. Tak bardzo bym chciała by już nie było znaku po alergii. Tym bardziej, że cały czas wyrzucam sobie, że to mogły spowodować szczepionki. 

Powracając do NOP-ów i ogólnie szczepień. Należę do grupy na FB szczepienia.org czytam to co wrzucą inni użytkownicy i aż włos mi się jeży na głowie. Analizuje dwie strony po jednej stoją koncerny farmaceutyczne polecające wszelkie szczepionki jak cud techniki i nauki. Po drugiej rodzice, którzy przeżyli NOP-y a nawet śmierć dziecka po szczepieniu, są również tacy którzy niczego takiego nie przeżyli, ale słyszeli i nie szczepią swoich dzieci bojkotują także wszystkie szczepienia. Zastanawiam się po której stronie opowiadam się ja? Do tej pory nie widziałam nic złego w szczepieniach, ale zawsze zastanawiało mnie dlaczego jest ich aż tyle? Przecież ja nie byłam tyle razy szczepiona i jakoś żyje. Czemu sanepid ściga rodziców nie szczepionych dzieci, przecież zgodnie z Konstytucją nikt nie ma prawa ingerować w nasze ciało. Dlaczego są nakładane kary na rodziców, którzy nie szczepią? Skoro to takie dobre to dlaczego jesteśmy zmuszani szczepieniami obowiązkowymi? Mam siostrę cioteczną, która nie pozwoliła szczepić swojego dziecka nawet w szpitalu. Mała ma się świetnie, nie choruje i jest zdrowa, a sanepid piszę, ze zabierze jej dziecko, nęka ją listownie. Lekarze w szpitalu z chęcią ją by zlinczowali. Ostatnio na grupie lekarz powiedział pewnej mamie, że wyrzuci ją ze szpitala, zaraz po urodzeniu dziecka. Pomijając to czy szczepimy czy nie ktoś ma prawo zrobić coś takiego? Przecież to decyzja rodzica i dlaczego jesteśmy zmuszani? Epidemia raczej nam nie grozi przecież to nie szczepionki wyleczyły nas z epidemii tylko lepsze warunki życia. Przed nami szczepienie w 13 miesiącu życia, trójskładnikowe MMR już wiemy, że nie pójdziemy. Dlaczego? Bo się boje bardziej NOP-ów niż potencjalnej choroby. Czy będziemy szczepić? Nie wiem być może, a jeśli się zdecydujemy rozciągniemy wszystko w czasie jak tylko się da. Przeraża mnie to co piszą, przerażają mnie efekty uboczne o których wspomina sam producent na opakowaniu i przeraża mnie to, że moja Mała została zaszczepiona w szpitalu szczepionką produkcji koreańskiej, którą co chwile wycofują. Po tym co się dowiedziałam nie dam zaszczepić drugiego dziecka, przynajmniej nie w pierwszej dobie życia. Na grupie udzielają się kobiety, które nie chciały by ich dzieci były szczepione zaraz po porodzie, a mimo wszystko pielęgniarki je szczepiły. Wyobrażacie to sobie? Przecież to trzeba dzieciaczka cały czas pilnować. Długo rozmawialiśmy z P. na ten temat i obiecał mi, że drugiego dziecka będzie pilnował. My podjęliśmy taką decyzję i wierzymy, że jak najbardziej słuszną. Ten post nie ma Was przekonać, nie chcę Was namawiać, tłumaczę po prostu swoją decyzję. Ciekawi mnie też czy u Was działo się coś po szczepieniach? Moje siostrzenice były szczepione i nic, ale to absolutnie nic się nie działo. Znam też czwórkę nie szczepionych dzieci w różnym wieku, niemowlęcym, przedszkolnym i szkolnym wszystkie są bardzo zdrowe. 



31 komentarze:

  1. mojemu Szymkowi póki co nic nie bylo a szczepimy sie 5 w 1, teraz za 2 msc czeka nasz ten MMR :/ tez sie tego obawiam, ale lekarz zalecił przed szczepieniem zrobic morfologie i przebadac sie u neurologa dzieciecego(?) chyba nie pomyliłam lekarza :) i jesli bedzie wszystko oki to nie ma powodów sie bac ze cos po szczepionce bedzie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie pamiętam która pani doktor w tv mówiła że najlepiej MMREM szczepić jak dziecko zacznie chodzić i mówić...

      ja nie szczepię...za bardzo się boję...

      Usuń
    2. Ja się MMR strasznie boję i nie zaszczepię Małej.

      Usuń
    3. Zapomniałam dodać, że miałam przyjemność być u neurologa z dzieckiem z powodu pewnych niepokojących ruchów główką i jakoś specjalnie babka się nie przyłożyła. Stwierdziła, że Gabi może być nadpobudliwa i że lepiej niż będzie żywym sreberkiem niż flakami z olejem :/ Ograniczone zaufanie do lekarzy mam.

      Usuń
    4. Ja też postanowilam ze jesli kiedykolwiek bede miec kolejne dziecko w 1dobie nie zaszczepie na gruzlice i wzw....żałuję ze to zrobilam...


      I ufam jedynie swojej intuicji, szczrpie co 2miesiace nie co 6tygodni...nie ufam swojej pediatrze niestety

      Usuń
    5. Ja też bym chętnie zaszczepiła, ale taki preparatami bez rtęci i nie tak często jak teraz każą.

      Usuń
    6. nie wiem czy na Youtube widziałaś wypowiedź profesor Majewskiej nt szczepień...

      zachęcam...

      w wolnej chwili jak Gabi pójdzie na drzemkę warto włączyć, bo wypowiedź jest dość długa. Mi osobiście ta wypowiedź uświadomiła wiele rzeczy, trochę namieszała, ale babeczka ma dużo racji w tym co mówi.


      ps: my podobno nie byliśmy szczepieni tak często...aż jak przyjadę do mamy muszę sprawdzić swoją książeczkę zdrowia.

      Usuń
  2. https://www.facebook.com/pages/Reakcja-mojego-dziecka-na-szczepienie/606046476092473?fref=ts my tutaj należymy i też mamy ciągłe dylematy

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz ile my dumaliśmy czy szczepić 5w1 czy 6w1 czy na rota w ten sam dzień? czy tradycyjne szczepionki? Ile się naczytałam różnych mądrych i mniej mądrych rzeczy w necie to już moje...wkońcu zdecydowaliśmy się na szczepionkę skojarzoną 6w1 a rota osobno aby nie dawać nie wiem jakiej dawki Zosi. Mycha nasza była bardzo dzielna, bo trochę tylko zapłakała - a objawów po żadnych: nie miała gorączki ani nie była marudna - tylko przespała większość dnia kiedy ją szczepiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze cieszę się z Wami. Pozdrawiam

      Usuń
  4. do Anonimowy- moje dziecko miało ewidentnego NOPa, o którego zgłoszenie zaczęłam walkę. W międzyczasie, kiedy syn głównie spał i patrzył w okno pani neurolog nie widziała przeciwwskazań do dalszego szczepienia...byłabym ostrożna z taką ilością toksyn, to rosyjska ruletka niestety- uda się lub nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro, że u Was tak się działo. Mogła byś opowiedzieć nam coś więcej? Wiem, że to bolesny temat, ale może będzie przestrogą dla innych. Pozdrawiam i ściskam serdecznie.

      Usuń
    2. Syn został zaszczepiony zaraz po urodzeniu, w pierwszej dobie na BCG i w drugiej przeciw WZW najgorsza z możliwych szczepionek, koreańskim EuvaxemB, który jest tańszy o jakieś 30 zł od EngerixaB, co roku wycofywanym. Konserwantem jest neurotoksyczna rtęć. Syn głównie spał, a jak się budził na jakieś 2 godziny z przerwami, to patrzył w okno i to było wszystko. Nie rozwijał się prawie wcale, a najgorszy był ten brak kontaktu. No i chodziłam po lekarzach, gdzie mieli mnie za idiotkę- małe dziecko ma spać, a że nie patrzy, to znaczy że jeszcze dobrze nie widzi i zaraz na pewno zacznie patrzeć. I ok, tyle że tak było przez 3 miesiące, każdy kto chociaż raz widział dziecko to wie, że dzieci szybciej zaczynają patrzeć. Pani pediatra dała skierowanie do neurologa, a neurolog stwierdziła, że dziecko patrzy w oczy, bo Młody na nią raz spojrzał. Zawsze tak robił, jak już się zorientował, że patrzy na twarz odwracał wzrok, jakby się bał i więcej już nie patrzył, ale tego już nie dało się pani doktor wytłumaczyć.Pani neurolog stwierdziła złe napięcie mięśniowe, asymetrię urodzeniową i to wszystko. Oczywiście NIE ODROCZYŁA SZCZEPIEŃ. Szczęśliwie dała skierowanie na rehabilitację (z zupełnie innego powodu) Synek ćwiczył z rehabilitantką, którą brak kontaktu wzrokowego najbardziej martwił. I teraz napiszę coś kontrowersyjnego, ale tak było ;) Trafiłam na homeopatę, który zalecił leki homeo i w dniu podania Syn zrobił ogromną kupę i pierwszy raz spojrzał na mnie. Oglądał mnie! Leki podawałam jeszcze rok, ćwiczyliśmy Vojtą (masakra), chodziliśmy na kinezjoterapie-mało bo dużo dzieci i bałam się zarazków, suplementowałam sproszkowanym liściem zielonego jęczmienia i podałam coś co też bardzo pomogło- nanowodę. Młody zaczął mówić pierwsze słowa dzwiękonaśladowcze po tej kuracji. Teraz ma dwa lata i wciąż chadzam po psychologach i innych specjalistach, ale raczej na wszelki wypadek. Oczywiście NIE SZCZEPIĘ!! Ja również ściskam- dzięki za zainteresowanie. Czuję obowiązek opowiadania o tym co się może stać po szczepieniu. A i jeszcze dodam, że w 6 tygodniu dziecko zaszczepiłam, bez mrugnięcia okiem, bo przecież lekarz kazał, a w 12 jeszcze się zastanawiałam czy może szczepić, bo lekarka i pielęgniarki namawiały. ehhh ściskam

      Usuń
    3. Dziękuje Ci bardzo za to wyznanie. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu. Tak się cieszę, że wszystko się dobrze skończyło! Ja zaczynam interesować się homeopatą bo wydaje mi się, że Gabi nadal z czymś walczy. Mogę Cie prosić o kontakt mailowy? Proszę napisz do mnie mam jeszcze wiele pytań. Pozdrawiam

      Usuń
    4. mail wysłany :) odpowiem na wszystkie pytania z naddatkiem. Lekarze nie chcieli mnie słuchać i tak mi zostało, że opowiadam, gdzie się da i ile się da :)

      Usuń
  5. Moją pierwszą córkę zaszczepiłam na wszystkie szczepionki podstawowe. Tak jak Ty intuicyjnie czułam, że to nie jest nic dobrego. Mimo to szczepiłam. Każde szczepienie córka znosiła źle- wysoka kilkudniowa gorączka, płacz, była nieswoja. Nic dziwnego, w końcu walczyła z trucizną...Po ostatnim szczepieniu oprócz gorączki pojawiła się również opuchlizna głowy. Zaczęłam czytać ulotkę szczepionki, którą znalazłam w internecie. Byłam przerażona. Obiecałam sobie wtedy, że nigdy nie zaszczepię na nic już żadnego dziecka. Na szczęście opuchlizna zeszła i córka ma się dobrze. Dodam że po 6 miesięcy życia córka miała AZP. Dopiero później skojarzyłam fakt, że organizm pozbywa się metali ciężkich i trucizn przez skórę, a nie jak to stwierdził pediatra, że córka ma na coś uczulenie.
    Druga córka ma już 3 miesiące. Na nic jej nie szczepiłam. Była i jest bardzo spokojna. Spi bardzo dobrze. "Nie to dziecko".Wiem, że jej system odpornościowy ma szansę rozwinąć się sam i będzie o wiele silniejszy niż szczepionych dzieci.
    Pozdrawiam
    Marty Na

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz, który utwierdził mnie w przekonaniu. Zdrówka kochana dla obu Twoich córek :)

      Usuń
  6. co to znaczy szczepic 5w1 a 6 w1 prosze ale napisz tak prosto zebym zrozumiala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5w1 to dawka pięciu szczepionek bez WZW B, a 6 w 1 to polio, krztusiec, HiB, tężec, błonica + żółtaczka. Różnica taka, że w 9 miesiącu musisz zaszczepić na żółtaczkę szczepionką bezpłatną tylko na WZW B, a jeśli szczepisz 6 w 1 nie szczepisz w 9 miesiącu. Pomijam fakt kumulacji 6 chorób w jednej strzykawce.

      Usuń
    2. ja mam 5 w 1 i w 9 miesiacu nie szczepiłam synka :) kazał mi przyjsc dopiero jak skonczy rok na ta MMR.

      Usuń
    3. No to nie wiem, ale u nas w kalendarzu jak wól 7-9 miesiąc WZW B jeśli szczepisz 5w1.

      Usuń
  7. kurcze ale mi nakrecilas w glowie ja mam pierwsze szczepienie za tydz mojego dziecka to sieteraz nakrecilam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobisz jak będziesz chciała. Ja czułam się podobnie i nie wierzyłam relacjom mam. Po czasie się przekonałam. Dodam tylko, że w przedszkolu córki mojej znajomej szalał krztusiec mimo iż wszystkie dzieci były szczepione.

      Usuń
  8. Wszystko zalezy od dziecka. Moja corka znosila szczepienia bez zadnych niepokojacych objawow. Miala zawsze opuchnieta noge w miescu nakluc, ale poza tym nic jej nie dolegalo. Synek za to juz pierwsze szczepienie, w wieku 2 mies. zniosl kiepsko - z goraczka, rozdraznieniem, itp. Potem w wieku 4 mies. nie mial zadnych objawow oprocz opuchniecia w miejscu naklucia. Myslalam, ze "wyrosl" z poszczepiennych objawow, ale nie, przy szczepieniach w wieku 6 i 12 mies. (tutaj nie ma szczepien na bilansie 9 miesieczniaka) znow mial kilkudniowa goraczke i byl marudny. Na szczescie nic gorszego. Teraz za 3 tygodnie mamy bilans 15 mies. i znow szczepienia. Juz sie martwie jak je zniesie...
    Boje sie szczepien, ale jednak szczepie. Dlaczego? Tu juz kazdy zna swoja indywidualna sytuacje. Mieszkam w kraju gdzie przyjezdza mnostwo ludzi z calego swiata, tak turystow, jak i nielegalnych imigrantow. O imigrantow legalnych sie nie martwie, bo wiem, ze musieli wykonac wszystkie obowiazkowe szczepienia zeby dostac wize. Ale ludzie mieszkajacy tu nielegalnie czy nawet zwykli turysci? Nie mam pojecia z jakich krajow, o jakim poziomie higieny i opieki zdrowotnej przyjechali. Dlatego wlasnie szczepie moje dzieci. Gdybym mieszkala w Polsce, kto wie na co bym sie (nie)zdecydowala. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem gdzie mieszkasz i jakie jest zagrożenie, a może macie zupełnie inne szczepionki i inny kalendarz?

      Usuń
    2. Mieszkam w Stanach. :)
      Z tego co wiem (siostra mieszka w Polsce i ma corke zaledwie 1.5 roku starsza od mojej) mamy dokladnie te same szczepionki i bardzo podobny kalendarz szczepien. Tyle, ze nie ma tu szczepionek skojarzonych, wiec moje dzieci za kazdym razem dostawaly 3 uklucia i jedna szczepionke doustna. Roznica tez jest, ze w szpitalu po urodzeniu podaja tylko szczepionke przeciw zapaleniu watroby, bez gruzlicy. I jest tu wlasnie przerwa w szczepieniach pomiedzy 6 a 12 miesiacem zycia dziecka. Poza tym kalendarz szczepien niemowlat jest praktycznie taki sam.
      Szczepie moje maluchy z powodu naplywu ludzi z roznych krajow swiata, jak wspomnialam wyzej, oraz poniewaz czesto dochodza mnie sluchy o mini-epidemiach, zazwyczaj w jakichs odlamach kosciola gdzie wierni nie szczepili sie z powodow religijnych. A potem cala parafia zapadala np. na odre lub krztusca. :) Poza tym nieszczepione maluchy nie sa tu przyjmowane do przedszkoli (nie wiem jak to jest ze szkola). Wole wiec dzieci zaszczepic. :)

      Usuń
  9. Moi sąsiedzi rodzice roczniaka, oboje służby medyczne uważają,że nie trzeba szczepić na rota, bo to i tak nie uchroni przed chorobą i szpitalem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasz synek znosił wszystkie szczepienia dobrze, więc nie wnikaliśmy w temat. Ale mamy znajomych, którzy na szczęście nie zaszczepili swego synka, bo okazało się że ma padaczkę i inne dolegliwości, przy których szczepienie mogłoby mieć poważne skutki zdrowotne. Tez uważam że rodzice powinni mieć wybór i że więcej informacji o szczepieniach powinno pochodzić z niezależnych źródeł, a nie od producentów którzy robią wielką kasiorę na tych szczepionkach. My szczepimy, ale czy robimy dobrze? nie mam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem Ci, że jakoś wcześniej się tym nie interesowałam.
    Lilka nie miała żadnych objawów poszczepiennych. Gorączka, zmęczenie, osłabienie, złe samopoczucie nic z tego!
    Nawet nigdy nie słyszałam, by w rodzinie, czy znajomych były jakieś problemy.
    Pewnie dlatego nie zagłębiałam się w temat.
    Teraz przeczytałam post tak na szybko, ale wieczorkiem usiądę i przeczytam jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. My szczepiliśmy niedawno Arona chociaż długo zastanawiałam się czy to robić i jakie szczepionki wybrać.. zdecydowałam się na refundowane bo sprawdziłam je na sobie ale czy dobrze zrobiłam ?Nie wiem...

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail