Lekarz

W ciągu kilku ostatnich dni nastąpił przełom. Gabi zasuwa jak mały motorek. Wszędzie jej pełno i to na czterech! Z pozycji siedzącej przechodzi do raczkowania jak i na odwrót. Wspina się na wszystko, na krzesła, spodnie, łóżeczko. Złapana za rączki moment wstaje, a dziś odkryła, że jak odpowiednio się rusza nogami to można pójść. Efekt nie chce już siedzieć ani raczkować tylko chodzić na dwóch nóżkach! Mimo iż chybocze się na wszystkie strony łazi na swych zacnych dwóch kończynach. 




We wtorek byliśmy na wizycie kontrolnej u lekarza. W 9 miesiącu Gabi była tylko ważona bez szczepień. W naszej przychodni jak zwykle meksyk. Więcej dorosłych niż dzieci. Na każdego może maksymalnie 10 minut. Jedna młoda dziewczyna przyszła z dziadkami dziecka i ciocią... Przy czym babcia była bardzo wkurzająca wyrywała jej dziecko gdy tylko chciała i miała ochotę. Non stop bujała, dotykała tą dziewczynkę. Od dziadka śmierdziało fajami, a biedna matka nie miała nic do powiedzenia. Druga dziewczyna siedziała na najniższym stołku, mając na rękach synka, cały czas trzasła kolanami bujając dziecko, a w dodatku uderzała palcami w smoka, którego dzieciak miał w buzi. Dwie mamy wychodząc z gabinetu zgubiły prawie spodnie, mało estetyczny widok. Powiem Wam szczerze, że byłam w niemałym szoku. Poczułam się jak z innej bajki. Zmordowane kobiety z płaczącymi, wystraszonymi dzieciakami. Dzieci ubrane w wersjach zimowych, a tam małe pomieszczenie i cholernie gorąco. One patrzą na mnie dziwnie bo Gabi w bodziaku, spodenkach, tramposzkach i apaszce. Wreszcie nasza pora wchodzimy do gabinetu z tą pierwszą dziewczyną. Jej dziecko dostało szczepionkę krzyk niemiłosierny, Gabi już robi podkówkę... Jakoś udaje mi się odwrócić Jej uwagę. Podczas naszego ważenia słyszę rozmowę dziewczyny z naszą lekarką nazwijmy ją S.

S: Dziecko bierze rączki do buzi?
D: Tak prawie non stop. 
S: Wie Pani dlaczego?
D: Bo zęby idą
Dziecko ma 3 miesiące
S: (Gromki śmiech) nie.... dawać chrupki kukurydziane trzeba.
D: Dobrze

Gabi waży 8,3 kg pielęgniarka mówi, że wygląda bardzo dobrze jest długa i bardzo urosła. Każe mi się nie martwić. Gada do Gabi, ta obdarza ją uśmiechem. Miłe te pielęgniarki zupełne przeciwieństwo naszej pani doktor. Dziewczyna ubiera dziecko. Lekarka bada Gabi. Mała przygląda jej się uważnie, łapie za długopisy wystające z kieszeni. S. pyta czy siedzi. Mówię, że tak, łapie Małą za ręce a ta ciągnie się do góry do stania. Oglądanie buzi, S. orzeka idą zęby. Odpowiadam, że wiem. Ubieram Gabi. Mój P. zaczyna rozmowę z S. 

P: Jesteśmy w trakcie prowokacji. 
S: Jakiej prowokacji?
P. Mieszamy mleko Bebilon Pepti ze zwykłym Bebilonem.
S: Kto to wymyślił?
Myślałam, że nie wytrzymam już mi się cisnęło słowo JA na usta.
P: Ordynator oddziału dermatologicznego w Międzylesiu, pediatra, dermatolog i alergolog.
S: To nic mi do tego.
P: Wypisze Pani receptę na Bebilon Pepti?
S: Niech ten alergolog wypisze.
W między czasie S. zerka na matkę ubierającą płaczące dziecko i kręci głową z wielką irytacją. Bo młoda jest i nie potrafi utulić dziecka? Ubrać? Nie mam pojęcia nie zwracałam na nią uwagi. Po czym zagląda do karty widzi wypisane zaświadczenie o alergii musi dać receptę!
P: Może Pani wypisać tą receptę?
Wypisuje....

Wychodzimy na korytarzu dużo więcej dzieci i dorosłych ubieramy się i nie ma nas. Cieszę się, że więcej tam nie pójdziemy. Jak w ciągu 10 minut pediatra może poinformować rodzica o niepożądanych odczynach poszczepiennych? Jak może zbadać dokładnie dziecko? Nie pojmuję tego. Miałam wrażenie, że te dzieciaki traktowane są jak zwierzęta albo gorzej hurtowo....  Wejść, zbadać, zaszczepić. Co 5 minut spóźnienia? Wejść, szczepić itd... Pomijając już naszą cudowną Panią doktor. Jakże wychwalaną przez innych. Okey milsza na wizycie prywatnej ale uprawia spychologię nie radzę sobie z problemem wyśle do szpitala i następny! Czy u Was jest podobnie?


7 komentarze:

  1. Tragedia... Gdzie ta kobieta skonczyla studia medyczne?! Nie mowiac juz, ze kiepska sobie wybrala specjalizacje, skoro brak jej kompletnie podejscia do dzieci... I ta arogancja, ktora az bila z jej komentarzy na wzmianke o innych lekarzach!
    My w naszej przychodni zawsze uczekamy sie niemilosiernie, czesto na to narzekam (szczegolnie kiedy czekam 40 min. z niesfornym, ruchliwym roczniakiem), ale za to jak juz przyjdzie pora na badanie, nasza pediatra spedza z nami przynajmniej pol godziny, dokladnie bada, sprawdza, wypytuje, zagaduje dziecko, daje mu sie pobawic stetoskopem, zeby je z soba oswoic... A co wazniejsze, sprawdza w karcie co bylo omawiane przy poprzednich wizytach, pyta o postepy, zmiany, czy cos nas niepokoi... Wiem przynajmniej, ze jesli cos mnie martwi to ona to chetnie sprawdzi.
    Ciesze sie, ze przenosicie sie do innego lekarza. Masz racje, w przychodni ktora opisalas wyglada jak przy tasmociagu: polozyc, obejrzec, nastepny prosze! :)
    No i poraz kolejny stwierdzam, ze Gabi jest sliczna, kolor oczu ma przepiekny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Z przychodni się nie wypisujemy to jedyna z wejściem dla dzieci zdrowych..... o zgrozo. Po prostu nie będziemy się czepić zaczniemy chodzić gdzieś prywatnie jak zajdzie potrzeba.

      Usuń
    2. Dziękujemy :) Z przychodni się nie wypisujemy to jedyna z wejściem dla dzieci zdrowych..... o zgrozo. Po prostu nie będziemy się czepić zaczniemy chodzić gdzieś prywatnie jak zajdzie potrzeba.

      Usuń
  2. Jakbym słyszała o lekarce z naszej przychodni, jak poszłam po mm na piersi nie jadłam nabiału bo małego wysypywało to otworzyła szufladę dała kilka saszetek mm i kazała mu dawać i patrzeć po którym nie ma wysypki...... a żadne znich nie było dla alergików.
    Z grubszym przeziębieniem, lub kłopotami też chodzimy prywatnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieźle...
    U nas zupełnie przeciwieństwo jeśli chodzi o pediatrę Lili. Miła kobieta, która zawsze wszystko wytłumaczy.
    Co do przychodni do rzeczywiście. Jestem tam krótko, ale zdążysz tyle zaobserwować dziwnych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie jest tak samo.
    Ja chodzę tylko prywatnie ze sobą. Arona zapisaliśmy do zwykłej przychodni ale szybko zrezygnowaliśmy z tej opcji;/ Prywatnie chodzimy.. nie ma rady!

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas jest trochę lepiej, przychodnia jest na wsi, więc jakoś tak bardziej ludzko i sympatycznie. Choć z drugiej strony nie mamy większych problemów zdrowotnych u dzieciaków, więc nie wiadomo jak jest gdy się faktycznie przychodzi z problemem. A co do szczepień, to wszędzie niestety badanie przed jest powierzchowne. W całym kraju tak chyba jest, niemal wszystkie dzieciaki są kwalifikowane do szczepienia, co trochę przeraża..

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail