Ewolucja snu Gabi

Zmiany zachodzą każdego dnia, na lepsze czasami na gorsze. Nie walczymy z tym przyjmujemy to co niesie nam los. Nie znam człowieka, który nie zmienił czegoś w swoim całym życiu. Ktoś tam zmienił dietę, ktoś samochód. Zmiany są nieuchronne, a czasami wyczekiwane tak było w moim przypadku. 

Gabi od pierwszego oddechu była bardzo żywiołowym dzieckiem. Dawała się we znaki w szpitalu  położnym i oczywiście mi. Spała jak na świeżo urodzonego dzieciaczka przystało, choć każdy absolutnie każdy w szpitalu słyszał kiedy moje dziecko się obudziło i było głodne. Po powrocie do domu nie było lepiej. Mała w pierwszych miesiącach co tu kryć była dość rozdartym dzieckiem. Zdarzało się, że P. przejmował opiekę bo ja musiałam się zdrzemnąć. 


Później nastąpił przełom. Noce całkowicie przespane z jedną pobudką na karmienie. O 8 kolejne jedzonko i sen do 10. Pamiętam te czasy kiedy nie musiałam wstawać o 7 :). Noc była bajeczna, ale za to drzemki w dzień pozbawiały mnie wszelakich sił. Gabi spała cztery razy po pół godziny. Nie wspominam tego okresu dobrze i nie chodzi o długość drzemek, ale sposób zasypiania. Każdą drzemkę poprzedzał płacz... Próbowałam wszystkiego. Od muzyki, lulania, przytulania po określony porządek dnia. Efekt był zawsze taki sam. Krótkotrwałą zmianę przyniosło wożenie w wózku po progu.... Mimo wszystko najlepiej zasypiało się przy cycusiu, a później u mamy na rękach. Ze względu na problemy zdrowotne Gabi musiałam zmniejszyć częstotliwość karmienia, dlatego przed snem nie mogłam dawać jej jeść. W tym okresie traktowała pierś jako usypiacz i długo nie dała się przekonać. Wydaje mi się, że ma to związek z charakterem. Ona po prostu chciała dostać cycka i już. Teraz też nie ma lekko. 


Lubiłam drugą z kolei drzemkę. Wypadała w porze spaceru gdzie Gabi usypiała bez najmniejszego płaczu. 


Po jakimś czasie znowu wszystko się zmieniło. Mała po wypiciu soczku przytulała się do mnie i usypiała błogo. Uwielbiałam zarzuconą rączkę, ten nosek wtulony w moje piersi i to, że mogłam głaskać Okruszka do woli. Gdy usnęła po prostu wychodziłam z pokoju. Gabi samoistnie zmieniła cztery drzemki na dwie po 1,5h. Gdy moje dziecko stało się mobilne, zaczęłam się bać, że spadnie z łóżka jak mnie nie będzie. Kilka razy zastałam ją przy krawędzi. Był jeszcze jeden minus niania bez monitora oddechu nie działała i choć ma taką funkcję ja nie mogę jej uruchomić. Podsumowując Gabi spała, a ja biegałam co chwila sprawdzić czy jeszcze śpi. 

Postanowiłam spróbować uśpić Małą w łóżeczku. W końcu wieczorami usypiała tam sama bez problemu. Z ciężkim sercem bo o przytulaskach już nie było mowy. Nie mogłam też zostawić Gabi samej w pokoju siedziałam obok i głaskając po pleckach czekałam aż zaśnie. Zadanie było trudne bo Gabi chciała się ze mną bawić. Czasami usypianie trwało ponad godzinę!!! Co całkowicie mijało się z celem. Spróbowałam kłaść się obok na łóżku i udawać, że śpię. Nic to nie dało. Mała zaczepiała mnie śmiała się, gadała. Owszem w końcu usnęła, ale przedział czasowy tego uśnięcia był dość spory od 10 minut do godziny. 


Od tygodnia z jeszcze większym bólem serca, zostawiam Gabi samą. Zmieniam pampersa, przytulam, daję pić i wychodzę. Póki co Gabi nie jest zachwycona, przez 30 sekund zawodzi a czasami płacze by po chwili łazić po łóżku i się bawić. Po kolejnej chwili śpi wtulona w swoją ukochaną poduszkę. Usypianie stało się łatwe, proste i przyjemne. Drzemki troszkę się skróciły bo pierwsza trwa 30-40 minut, a następna od 1-1,5 godziny. Pozycja Gabi też jest kosmiczna bo zawsze na brzuszku z nóżkami pod sobą i z dupką w górze. 


Gabi ze swoim usypiaczem i ukochaną poduszką. Wtulona w nią wygląda bosko! Mój słodziak!
Jak usypiają Wasze pociechy? 

10 komentarze:

  1. U was ewolucja ze spaniem
    U nas z racji karmienia butelka wszystko odbywalo sie i odbywa tak samo od roku. Kładziemy do łóżeczka, dajemy smoka, tulak obowiązkowo przy buziaku i mały zasypia.

    Drzemki dwie dwugodzinne albo jedna trzygodzinna.

    Hebamme

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plus dla Was jakże łatwo, prosto i przyjemnie :)

      Usuń
  2. U nas to zmiany z miesiąca na miesiąc. Od początku sama w łożeczku, w ciągu dnia też, teraz wieczór to jazda, skacze, cieszy się, podskakuje chce się bawić, chociaż chwilę wcześniej ryk, że chce spać. Więc do łóżka, ukochanie i zasypia ze mną, albo z ojcem swym, później ją przenosimy. Zdarza się też, że usypia sama, ale to cuda. Zmieniło się wszystko od czasu choroby i mobilności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak choroba troszkę rozstraja dziecko. U nas też po odłożeniu do łóżeczka następuje zabawa, łażenie, obgryzanie itd itp. Po chwili Mała przytula się do swojej ukochanej poduszki i zasypia.

      Usuń
  3. U nas wieczorami nigdy nie bylo problemu, kąpiel, mleko, po wypiciu M. odwracał się na boczek i zasypiał sam. W dzień bywało różnie, ale od jakiegoś czasu kładę do łóżeczka i wychodzę, jest podobnie jak u Was, czasami płacze, wtedy wracam układam, głaszczę po główce i wychodzę. Drzemki zazwyczaj mamy dwie poranna 2h, popołudniowa 1 h, lub dwa razy po 1,5. Tak jest o wiele lepiej, cieszę się, że już nie zasypia na mnie czy na rękach.,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że lepiej ja odczuwam sporą zmianę i jestem szczęśliwsza, Gabi też bo wie, że powinna spać.

      Usuń
  4. Gabi jest urocza!!! To ostatnie zdjęcie tak mnie rozczula aż uśmiech sam się ciśnie na usta!:) Cholera, moja mała ma 9miesięcy i nadal przy cycu zasypia! wiem że nie powinno tak być ale cóż, nie wiem jak sobie potem poradzimy, łatwo nie będzie...;/ pozdrawiam! Sylwia, mama Zosi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka też miała podobny problem jej synek zasypia teraz przy ... butli z piciem :)

      Usuń
  5. Moj maly tez tak spi: raczki pod brzuszkiem, dupka w gorze. :)

    U nas ze snem zawsze byla tragedia, ale sporo z tego zafundowalismy sobie na wlasne zyczenie (czy raczej zyczenie tatusia), dlatego podziwiam, ze stosujesz zasady i ich sie trzymasz. I nie dawaj sobie wmowic, ze robisz cos nie tak! Ja ulegam czesto mezowi kiedy jeczy, ze corka lub syn sa jeszcze malutcy, za mali, zeby cos od nich wymagac. Tak bylo z ich snem i placilam za to frustracja i niewyspaniem...

    Moja corka od urodzenia budzila sie na karmienie co 3 godziny. Wtedy chodzilam nieprzytomna, a nie wiedzialam nawet jak mi dobrze! :) No i zawsze usypiala na cycu, a kiedy wrocilam do pracy, przy butli. A drzemki, tak jak Gabi, miala zabojcze! ;) Dwa razy po pol godziny! Tak naprawde zaczela miec dluzsza drzemke kiedy miala dobrze ponad rok i spala tylko raz w dzien. Ale bardzo szybko, wkrotce po 2 urodzinach, zrezygnowala z drzemki w ogole... W nocy, nawet kiedy przestalam ja karmic, budzila sie po kilka razy i domagala noszenia. A my, jak te osly, nosilismy. :) Miala dopiero 11 miesiecy kiedy przekonalam meza, ze Mloda jest juz wystarczajaco duza, zeby ja zostawic i dac jej poplakac. Wtedy (surprise, surprise), w ciagu kilku dni zaczela przesypiac cale noce. :) Teraz ma 3 latka i przez dluzszy czas bylo ok. Niestety, maz wrocil do pracy na dzienna zmiane i zaczal ja wieczorami usypiac. I wrocily glupie nawyki. Szczegolow Ci oszczedze, ale koniec koncow moj malzonek kladzie sie z mala i najczesciej z nia usypia. Potem wsciekly jest, ze caly wieczor mu ucieka, ale na moja sugestie, zeby przestal sie klasc razem z corka, odpowiada "ale ona bedzie plakac!". No coz...
    Synal moj to kolejne wyzwanie. Ten z kolei, po urodzeniu dlugo budzil sie co 1.5 godziny na karmienie! Wtedy dopiero poznalam co to znaczy wygladac jak zombie. :) Tak jak corka, zawsze zasypial przy cycku, ale za to drzemki mial dluzsze, czasem nawet 2 godziny. W ciagu pierwszego roku zaliczylismy nocne pobudki kiedy nosilismy, wkladalismy do bujaka, potem znow nosilismy, po kolejnym karmieniu zasypial i dal sie nawet odlozyc do lozeczka. :) Tym razem jednak nie czekalismy 11 miesiecy zeby nauczyc go przesypiac noce. Teraz ma 19 miesiecy i na drzemke zasypia sam ale ktos musi siedziec z nim w pokoju, inaczej jest ryk. A ze nasz Niko zanosi sie do omdlenia, siedzimy z nim grzecznie w pokoju. Niestety takie usypianie trwa 30-40 minut. Wieczorem nadal ciumka sobie cycka, ale juz przy nim nie usypia tylko sam pokazuje, zeby go odlozyc do lozeczka. I do przedwczoraj ukladal sie i usypial. Ale w srode cos mu dokuczalo, chyba zeby bo ida mu trojki i obudzil sie z placzem. Moj maz do niego polecial, ululal i maly poszedl spac. Wczoraj jednak kolejny ryk jakies 15 minut po polozeniu go spac! I tu juz podejrzewam, ze malemu spodobalo sie, zeby ktos go ponosil i posiedzial przy nim az zasnie. I juz powiedzialam malzonkowi, ze jesli dzis Niko znow podniesie ryk, to trudno, nie reagujemy. Niech zrozumie, ze ma isc spac i koniec. Ale czy tatus psychicznie to udzwignie to nie wiem. :)
    Oj, ciezkie nieraz przeprawy z tymi maluchami... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jakbym czytała o moim mężu. Gdy Gabi usypiał tata to była jakaś masakra. Poszłam po rozum do głowy i na kilka usypiań wygnałam go z domu :). Może też powinnaś dać zajęcie mężowi niech idzie na zakupy albo pobiega ;)

      Usuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail