Na trawie...

Pierwszy kontakt z inną nawierzchnią niż dywan był dla Gabrysi prawdziwym szokiem. Przy próbie postawienia na trawie podwijała nóżki. Było tak za każdym razem. Przeszłam bezskutecznie kilkanaście prób śmiejąc się do rozpuku. Nie mogłam się nadziwić, że zielone źdźbła tak przerażają moje dziecko. No bo jak po tym chodzić? Podeszłam do sprawy z innej strony. Pokazałam, że trawa nie jest taka straszna. Jak? Rwałam kępki i dawałam do łapki. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Najpierw były salwy śmiechu podejrzewam, że dźwięk rwania tak bawił Gabi. Radości nie było końca. Później bez problemu dziecko postawiło pierwsze kroki na trawie. Oczywiście wspominam wydarzenia z przełomu kwietnia/maja. 


Teraz sprawy się mają z goła inaczej. W bucikach Gabi śmiga po trawie w te i z powrotem. Schyla się zrywa kwiatki lub podnosi niedojrzałe owoce. Jednak pewien dystans pozostał, ale z bardzo oczywistych względów  Gołe ciałko trawa kluje i w ten sposób Gabi pozostawiona na kocyku bez bucików nie ruszy się na krok. 
Ja biegam boso nie wymagam tego od dziecka. Skórka niemowlaka (Matko już dziecka :)) jest niezwykle delikatna i rozumiem ten dyskomfort. Widok Gabi stojącej na jednej nodze lub zadzierającej nóżki jest przesłodki :). Poniżej kilka ujęć niezadowolonej Księżniczki.







2 komentarze:

  1. Jejku, jaka ona jest już duża;) I jaka śliczna;)
    U nas z trawą było podobnie;) Fi postawiony na trawie, stał jak zamurowany, a jak zobaczył w pobliżu jakiś chodnik, to szybciutko do niego szedł (oczywiście ostrożnie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabi, fajny z Ciebie bociek! :) Może mała w ogóle ma lekką nadwrażliwość dotykową? Pisałaś też, że nie chce brać do rączek niektórych pokarmów? Mój synek, też lipiec 2013, śmiga po trawce i nic mu nie przeszkadza, w ręce też bierze wszystko, nie jest wybredny. Z drugiej strony to chciałabym, żeby synek nie schodził z kocyka jak go tam posadzę...:)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail