Trzydniówka?

Ostatnio czytałam artykuł o trzydniówce, Z okładki biły tytuły "Trzydniówka nie taka straszna". Nie wiem kto to pisał z pewnością jakiś mężczyzna lub człowiek nie mający dzieci. Każda nie moc mojej Gabi jest dla mnie straszna. Zaczęło się w nocy ze środy na czwartek i trwa w zasadzie do dzisiaj. Mała obudziła się o 2  z płaczem, mój instynkt od razu dał mi znać, że coś jest nie tak. Sięgnęłam po termometr pokazał prawie 40 stopni! Rzuciłam się pędem po drugi 39,5. Budzę P. idź po czopek. Całe szczęście mieliśmy zapas na wypadek ząbkowania. Ja daje czopek P. dzwoni na pogotowie co robić? W słuchawce słyszy rozebrać, po wietrzyć pachwiny. Tak robimy. Mija 40 minut temperatura zaczyna spadać. Gabi wypija mleko, wodę i usypia na mnie. Rano jak ręką odjął, dziecko roześmiane, wesołe jak gdyby nigdy nic. Godzina 10 skok temperatury, podaję czopek w między czasie P. wydzwania do naszej Pani doktor. Cholera ma dyżur... Zostaje nam Izba Przyjęć po 18, albo inny lekarz. Decydujemy, że jedziemy do publicznego pediatry, ale prywatnie Pani S.... Miła jak to na wizycie nie publicznej, przepisała masę Ibufenu i Paracetamolu, na wzmiankę o zapaleniu gardła na które chorują siostrzyczki Gabi, dodaje dwa syropy. Kasa, dziękuję następny. Do wczoraj gorączka spada i rośnie niczym sinusoida. W sobotę rano robimy badanie ogólne moczu, powtarzamy oba wyniki złe. Dzwonię do naszej Pani doktor G, przyjmuję nas. Przepisuje leki na zapalenie pęcherza, przed podaniem radzi zebrać mocz do posiewu, zmniejsza dawki Paracetamolu bo za duże. Na rezultat czekamy. Kasy za wizytę nie bierze, a Gabi dostaje dwie naklejki za wzorowe zachowanie. Wracamy do domu, zaczyna się ganianie za Gabi by złapać trochę siku. Później podawanie leków na co Gabi reaguje wymiotami. Dodajemy do picia, nie pije, dodajemy do mleka nie je, dodajemy do kaszy nie zje. Gdy tylko wyczuje ten cholerny antybiotyk po prostu odpycha rączkami każdy pokarm czy picie. W końcu podajemy dosłownie po 0,1ml, oczywiście z płaczem.
Mała jest marudna, woli noszenie na rękach. Gdy gorączka opada zachowuje się jak zwykle. Dziś jest o niebo lepiej, na szczęście nie czuję trudów ostatnich dni. Nie bolą mnie ręce od ciągłego noszenia, nie boli mnie kręgosłup. Jedyne co czuję to przerażenie, bo nie wiem co się dzieję z Gabi. Oby antybiotyk podziałał i z niecierpliwością czekam na wyniki posiewu. Zmęczenie daje we znaki. Jestem mamą, jestem twarda. Dam radę!


W ciągu kilku ostatnich dni przydał nam się niesamowicie termometr elektroniczny, a konkretniej dwa które mamy na stanie. Nie korzystamy z tradycyjnego, ponieważ Gabi jest dość niecierpliwym dzieckiem, a po za tym włożenie czopka to wielka tragedia, a co mówić termometr i to przez 5 minut. Dlaczego mamy dwa? 
W ramach kompletowania wyprawki kupiłam ten "pistolet" po lewej. Korzystaliśmy z niego bardzo długo. Niewątpliwe zalety to pełna kontrola nad dźwiękami, wyłączyliśmy wszelką sygnalizację dźwiękową. Wiązka świetlna wysyłana przez termometr jest bardzo malutka i nie razi w oczy śpiącego dziecka.  Emituje niewielki czerwony punkcik. Mimo swoich rozmiarów jest widoczny dla rodzica. 


W nocy korzystamy tylko z tego modelu. Nie wydaje dźwięków i nie naświetla twarzy dziecka. Termometr Tech Med ma jedną wadę i to dość poważną. Lubi zawyżać temperaturę. 

Drugie urządzenie to dzieło firmy Microlife. Jest niesłychanie dokładny, nie pomylił się ani razu. Niestety ma kilka wad. Nie reaguje od razu, tylko tak jakby miał zamulony system, wciskam guzik i czekam, czekam. Termometr Tech Med pokazuje wykonany pomiar na bieżąco czyli otrzymuję wynik w czasie rzeczywistym. Microlife potrzebuje ok 3s. Nie da rady pomierzyć szybko temperatury w kilku miejscach.


Bardzo dużym minusem jest światło jakie emituje. Jest bardzo rozległe i niemiłosiernie świeci w oczka. Dźwięków nie można wyłączyć, bimba pika jak oszalały. Obudził wielokrotnie Gabi dlatego korzystamy szczególnie przy wysokich temperaturach. 


Pomijam funkcję pamięci z żadnej nigdy nie skorzystałam. Nie było takiej potrzeby. Termometr Tech Med "trzyma" dokładność ok miesiąca po kalibracji, później zdarza mu się zawyżać wyniki. Microlife obudzi każdego. 

Z jakich termometrów Wy korzystacie?

7 komentarze:

  1. Trzydniówka złapała nas jak byliśmy nad morzem. Pierwsza (i pewnie każda kolejna) tak wysoka gorączka u własnego dziecka, to ogromny stres. Ja nie wiedziałam co robić, zadzwoniliśmy pod 112 i pojechaliśmy do szpitala. Na szczęście po trzech dniach temperatura wróciła do normy, pojawiła się wysypka i potem już koniec choroby. Zdrowia dla Gabi życzymy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do termometrów to właśnie my jakiś jeden mieliśmy i pokazała w ciągu 5 minut 3 różne skrajne pomiary a ja jak wzięłam Zosię na ręce to od razu wiedziałam, że jest rozpalona i ma podwyższoną temperaturę po szczepieniu. Teraz kupiłam niby jakiś droższy ale jak to będzie zobaczymy. Dobrze, że nasz instynkt działa zawsze! Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedula namęczy się, ale mam nadzieję, że to nic groźnego i zniknie szybko!
    My również używamy Microlife, ten sam model co Wy, na razie Hani nie budzi, ale rzeczywiście szkoda, że nie można wyłączyć tego dźwięku;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasza Gabi również miała trzydniówkę ostatnio,pomogły syropki.Z pobraniem moczu po mokrych akcjach przyszedł z pomocą nocnik. A termometr również microlife-Gaby nie budzi na szczęście,choć ten spóźniony zapłon rzeczywiście irytuje!! Dużo zdrówka dla Gabrysi:) Karola

    OdpowiedzUsuń
  5. Nasza Gabi również miała ostatnio trzydniówkę-pomogły syropki. Co do pobrania moczu, to po mokrych wpadkach przyszedł z pomocą pan nocnik. Termometr również microlife-Gabuli nie budził na szczęście, choć ten spóźniony zapłon rzeczywiście irytujący! Dużo zdrówka dla Waszej Gabrieli, a dla Was wytrwałości!!Pozdrawiam Karola

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo zdrówka dla Gabi i sił dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam naszą trzydniówkę, choć wolałabym zapomnieć. Ta nie moc i chęć przejęcia bólu dziecka na siebie, byle jemu było lepiej.
    Mamy termometr tech-med, nie darzę go 100% zaufaniem.

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail