15 miesiąc Gabi

Jest już taka duża, a jaka mądra. Mówię Wam czego Ona nie umie! Wszystko łapie w mig. Matka pęka z dumy, a tata... już dawno pękł :). Mijający miesiąc w końcu przyniósł apetyt. Obiady znikają szybko. Niestety tylko zupy. Hitami miesiąca są brokułowa, dyniowa i kalafiorowa. Tak jakbym ich wcześniej nie robiła... Nagle okazały się najsmaczniejszymi na świecie i już. Nie mam nic przeciwko. 


Gabi doskonale wie na co z kim może sobie pozwolić. Stałej tresurze poddawana jest babcia (mama P.) i biedny P., który nie potrafi odmówić swojej księżniczce. Terror przejawia się w wrzaskach i krzykach "daj". Właściwie to podziwiam konsekwencje Małej naprawdę dąży do perfekcji. Nie długo Teściowa odda jej emeryturę. W mojej obecności jest troszkę lżej, ale póki nie zmienią swojego zachowania nie dam rady przywrócić wszystkiego na właściwe tory. Postanowiłam zostawić wszystko swojemu biegowi. Tata i babcia wkrótce dojdą do podobnych wniosków. Ważne, że Gabi nie rozszerza kręgu tresowanych. 



W tym miesiącu mieliśmy dni przygotowawcze. Nowość zarówno dla babci jak i Gabi. Jak wiecie wkrótce, a konkretnie w poniedziałek wracam do pracy. Postanowiłam poświecić dwa tygodnie na przygotowanie Gabi do nowej sytuacji. Moja mama spisała się na medal. Dogadują się świetnie, nie ma problemu, że mama (ja) wychodzi... ale jak wracam to nie odpuszcza mnie na krok. Trzymajcie kciuki za poniedziałek bo to ja się poryczę....


Gabi rozwija się w zastraszającym tempie. Z pewnością dużo uczy się od swoich siostrzyczek. Bawi się domkiem przeznaczonym dla  6 letniego dziecka, ustawia w środku koniki, które tańczą i śpiewają. Z Leną bawi się jak równy z równym, aż miło popatrzeć jak dwie blond główki siedzą obok siebie i po za tymi kucykami świata nie widzą. Zuzę traktuje jak idola. Wszędzie widzi Zuzię i widać, ze darzy ją wielką sympatią.



Mijający miesiąc to rozszerzanie słownictwa. Nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich słów, ponieważ jest ich mnóstwo! Najfajniejsze to "ponta" mama sprząta, a co może innego robić.... Gabi pomaga mi wyrzucając śmieci do kosza. Zbiera orzechy i jabłka. 



Naśladuje mnie we wszystkim. Myje podłogę, okna, składa (rozwala) pranie. Dalej to łobuz, cieszy się jak wysypie przyprawy, jak weźmie coś czego nie wolno. Oczy dookoła głowy są niezbędne. Potrafi wyjąć płatki kukurydziane, otworzyć pojemnik rozsypać na podłogę, zjeść pochodzić po nich po czym posprzątać i odstawić pojemnik. Taka zabawa mówię Wam... Mam wrażenie, że zmieniłam się w robota. Sprzątam, gotuje i bawię się. Powrót do pracy jawi mi się jako robota na 2 etaty. Dom i praca... Sama utrudniam sobie życie... koktajle jaglane, placuszki, sobie robione ciasteczka, a samo się nie chcę posprzątać po gotowaniu z dzieckiem... ale ja to kocham! Nie wyobrażam sobie co to będzie od poniedziałku. Chyba zostałam kurą domową... zamiast jaśnie panią geodetką. 




Co ja poradzę? Przecież to wszystko dla nich dla P i Gabi. Dobrze nam razem i dogadzam im jak mogę :). Bo kocham nad życie tą swoją rodzinkę. Pisząc te słowa spoglądam na okno, które nie widziało szmaty od x czasu... Idę je umyć. Zostawiam Was ze zdjęciami. Sprzątajcie w spokoju :)



Nasz ogród jesienią :)


12 komentarze:

  1. Poprosze o przepis na koktajl jaglany, placuszki, zupe brokulowa i dyniowa :) Pozdrawiam!!! Szczesliwego powrotu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma się co dziwić, Gabi bystra dziewczynka, bo mama poświęca jej dużo czasu!

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tez poprosze:)gabi jest cudna

    OdpowiedzUsuń
  4. Co za słodziak!! Trzymam kciuki za Ciebie w tej pracy.. i za Twoją mamę.. i Gabi oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) oby wszystko ułożyło się tak jak trzeba :)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za powrót do pracy - z obserwacji otoczenia matek wiem, że jest lepiej, niż im się wydaje ;) No a zmiana upodobań smakowych? Standard - u nas dzieje się tak co chwilę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja mama nie jest chętna do pomocy. Przed nami sporo wydatków wesele-olbrzymie, budowa domu a ja nie mogę sobie pozwolić na pracę bo nie mam z kim zostawić Arona ;/ Na żłobek nie mam szans a i tak bym go nie dodała bo to co jest w moim mieście to obraz nędzy i rozpaczy i trzeba być desperatem by oddać dziecko w takie warunki i do takich nieczułych ludzi jak tam pracują... Na opiekunkę mnie nie stać bo po odliczeniu 900zł zostanie mi jakieś 400 a dojazdy też kosztują ... zazdroszczę !

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny ogród :) I ile jabłek :)
    Gabi łobuz? Lil też :) Czasem, aż za bardzo.
    Z naśladowaniem jest u nas podobnie :) Za to z gadaniem trochę gorzej. Opornie idzie Lili wypowiadanie czegokolwiek, ale nic na siłę. Przyjdzie i na nią czas :)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail