Recenzja Caretero Pop

Tak się złożyło, że przez trzy tygodnie testowałyśmy krzesełko do karmienia Caretero Pop. Gdy tylko kurier przytaszczył pudło, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Pomyślałam w końcu jakaś alternatywa dla Blooma. Jednak waga paczki wprawiła mnie w lekką konsternacje, po prostu wątpiłam czy jest tam krzesełko. Po rozpakowaniu moim oczom ukazał się dziwny zielony kolor... e tam kolor kwestia gustu. Instrukcja w dłoń i złożyłam je sama - plus dla krzesełka. Właściwie to włożyłam cztery nogi w odpowiednie otwory, aż usłyszałam kliknięcie. Później przyczepiłam kosz i tackę. Ot taka filozofia. Banalnie proste nawet dla blondynki.



Pierwsze wrażenia? Mimo niewielkiej wagi, konstrukcja dość solidna. Przemyślany sposób montażu tacek. Wygląda prosto, a nawet dobrze, tylko ten kolor- skomentował mąż. Brak regulacji pochylenia oparcia, produkt skierowany głównie do samodzielnie siedzących dzieci. 


Gabi zainteresowana nowym meblem przybiegła pooglądać ufoludka. Pierwsze co zrobiła to napchała piłek do kosza. Po czym wyjęła wszystkie i zaczęła zabawę od początku.


Gdy się znudziło zainteresowała się czerwonymi guziczkami z boku krzesełka. Jeden służy do demontażu tacki, a drugi do złożenia krzesełka. Mimo swojej plastikowej budowy, spełniają swoje zadanie. Chodzą płynnie i lekko. Można by rzec, że przyjemnie. 



Po krótkim zapoznaniu ze zwisającymi pasami Gabi zażądała usadzenia na tronie. Z wielkim zdziwieniem posadziłam ją w krześle. Z jeszcze większym  obserwowałam, że nie protestuje. W każdym innym krześle oprócz Blooma darła się wniebogłosy. Pomyślałam, że musi być wygodne. Po dotknięciu ceratowego oparcia stwierdziłam rzeczywiście mięciutkie. Przypięłam Gabi pasami i tak skonsumowała swój pierwszy posiłek na nowym krześle, a raczej rzucała kluskami na lewo i prawo.




Co nam się nie podoba?
Pasy ciężko się zapinają, plastikowe elementy wcale nie współpracują. 



Bardzo przeszkadza mi brak podnóżka. Gabi dyndała nogami na lewo i prawo nie wiedząc co z nimi zrobić. 


Kilka wad, które zdecydowanie przyćmiewają zalety. Nowością dla mnie było łatwe sprzątanie. Dzięki szeroko rozstawionym nogom krzesła nie ma problemu z ogarnięciem podłogi i to bez przestawiania! 


Mniejszy, wyjmowany blat jest dużo łatwiej zachować w czystości to kolejny plus. Kolor (ee.. zielony) nie zmienił się nawet po zderzeniu z marchewką i buraczkami. Na szczęście są też inne bardziej stonowane i wpasowane w mój gust o TU.

Krótkie podsumowanie:
  • Bardzo, ale to bardzo lekkie krzesło, mimo braku kółek można przestawiać je z dzieckiem.
  • Krzesełko bardzo łatwo doczyścić
  • Wady brak podnóżka i pasy.
  • Zachęcająca cena. 
  • Blat składający się z dwóch części idealne rozwiązanie do zabawy i konsumpcji. 
  • Krzesło się składa dlatego można je wcisnąć w prawie każdy kąt. 


Wrażenia Gabi?

Podobało się tak, że miała problem z przystosowaniem się do poprzedniego. Pamiętajcie każdy mierzy swoją miarą. Ja naszego krzesła bym nie zamieniła. 

1 komentarze:

  1. Masz racje, kolor az bije po oczach! ;)

    Nasze krzeselko mialo (wlasnie niedawno wyladowalo w piwnicy, Mlodszy nie dawal sie juz w nim posadzic) dokladnie takie zapiecia pasow i doprowadzaly mnie one do szalu. Po jakims czasie przestalam sobie w ogole zawracac glowe ich zapinaniem, a na szczescie moje dzieci nie nalezaly do akrobatow probujacych uciekac z krzeselka gora... ;) Za to dolna czesc tacki miala wystajaca czesc, wchodzaca pomiedzy nozki dziecka. Tamtedy tez wiec nie daly rady sie wyslizgnac.

    Co do podnozka, to dla dziecka jest to chyba kwestia przyzwyczajenia. Nasze mialo go tak nisko, ze moje dzieciaki dosiegaly do niego dopiero w wieku niemal 2 lat, a do mikrusow nie naleza. Nie zauwazylam jednak zeby im to specjalnie zawadzalo...

    Ogolnie jednak krzeselko Caretero mnie nie zachwycilo. :) My mielismy drewniane, z ceratkowo - materialowa nakladka, ktora mozna bylo zdejmowac i prac. Tacke tez sie wyjmowalo i mozna bylo ja wrzucic do zmywarki. No i oparcie mialo 3 poziomy nachylenia, chociaz my z tego nie skorzystalismy, bo nasze maluchy wczesnie potrafily sie utrzymac w pozycji siedzacej, wiec od poczatku siedzialy niemal pionowo.

    Masz racje, kazdy mierzy swoja miara. Ja tez naszego krzeselka nie zamienilabym na Caretero. ;)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail