... i po Świętach

Troszkę nas tu nie było. Poprawka... Gabi rwie się do laptopa, daje znaki, że pora na post, ale matka zapracowana i stęskniona za swoim dzieckiem zawsze znajdzie czas by pobawić się, powygłupiać. Blog leży odłogiem. Bez strachu postaram się to zmienić :). 

Po kolei. Zacznijmy od ortopedy. Owszem Gabi przekrzywia nóżki do środka. Dlaczego? Bo ma miękkie chrząstki nie pamiętam czy akurat takiego określenia użył nasz Pan doktor, ale sens jego słów zrozumiałam. Spytałam czy panikować. Usłyszałam, że nie. Spytałam czy kapcie ze sztywną piętą i za kostkę. Zaczął się śmiać. Pyta ile stopni mamy w domu. Odpowiadam, że zależy od tego ile do kominka dorzucę. To niech Pani sobie sama w takich butach po domu chodzi. Mówię, chwileczkę przecież w internecie tak piszą. Są różne szkoły, słyszę w odpowiedzi. Przychodzi Pani do mnie do lekarza i ja Pani odpowiadam, że kapcie są dobre, że buty owszem z profilowaną wkładką i z usztywnieniem pięty, ale na dwór. Broń Boże za kostkę. Po co mordować dzieciaka? Pada pytanie po kim ma stopy. Po tacie. Jak chodzi tata? Normalnie. Prawdopodobnie z tego wyrośnie. Zapraszam na kontrol jak pójdzie do przedszkola. No chyba, że coś Panią zaniepokoi. Cały swój wywód poprzedził macaniem rączek i stóp Gabi. 

Tyle lekarz, specjalista, przyjeżdża z wielkiego miasta na nasze zadupie. Prywatnie, na godzinę, a kolejki i tak są. Skąd wiem, że jest dobry? Wielu znajomym lekarze państwowi wmawiali problem z bioderkami, ani razu tego nie potwierdził. Dzieciaki mają się dobrze, znajomi też, więc mu wierzę. 

Co u nas? Po świętach, ale ciągle delektujemy się rodzinnym klimatem. Gabi jest boska i ogólnie mówimy do niej, że jest całkiem doskonała. Jestem mega dumna z mojego dziecka i delikatnie przerażona ilością słów i składaniem ich w zdania. Ostatnio słyszę "mama pa ysia tanczy". Ysia to nikt inny niż Gabrysia :) no ewentualnie Dadi. Naprawdę nie sposób wypisać całości najśmieszniejszy ciągle jest Dida- Vicek, na niu- na dwór, niunia- mleko. Cała reszta brzmi bardzo podobnie do naszego. 

Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami mojej małej Dadi. Foty w kreacji świątecznej niestety bez spinek, moje dziecko nie toleruje nic na swojej blond czuprynie. Co począć?




Z najlepszym na świecie prezentem.Gabi była zachwycona! Jeździ już bardzo dobrze, nauka zajęła Jej dwa dni. 



Ulubiona zabawa, rozwalanie dziadkom boazerii.





1 komentarze:

  1. Nie wiem dlaczego dzieci lubią rozbierać panele, boazerię i inne takie rzeczy widniejące na ścianach. Mój brat np. rozbrał kiedyś parkiet ;P Nie pytajcie jak :)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail