26 tydzień ciąży

Tak się złożyło, że musiałam odwiedzić swojego ginekologa. Na szczęście moje obawy okazały się nie słuszne. Oboje mamy się bardzo dobrze. Jednak ta wizyta bardzo mnie zaskoczyła. Mały odwrócił się obecnie przebywa z głową na górze. Pamiętacie moje 5% szans? Właśnie zmalały. Tłumaczę sobie, że mamy jeszcze czas 14 tygodni dużo. Zdziwiło mnie to, że nie poczułam tego obrotu. 

Na tej wizycie udało się obejrzeć chłopaczka w całej okazałości. Od rączek po stopy. Najbardziej cieszy mnie to, że wszystko jest w porządku. Wygląda na to, że będzie ruchliwym dzieckiem. Lekarz miał problemy ze zrobieniem zdjęć :). 

Lewa rączka. Od prawej łokieć, a później paluszki. 


Od lewej buźka. Właśnie sobie ziewał :)


Stopa widziana z boku. 



Na zdjęciach widzę duże podobieństwo do Gabi i małe stopy tatusia. Zobaczymy czy to wszystko się potwierdzi. Póki co syn rośnie i ma się świetnie. Waży 821g. 

Ja oszalałam zupełnie. Mamy kupione już wszystkie elementy wyprawki brakuje tylko ciuszków. Te po Gabi wylądowały na allegro. Jeśli macie ochotę coś kupić zapraszam TU

Za mną również wizyta u położnej. Jest to ta sama kobieta, która przygotowywała mnie do porodu Gabi. Oczywiście wszystkie poprzednie posty o położnej znajdziecie TU. Nasze pierwsze spotkanie odbyło się pod znakiem plotek i rozmowy o cięciu cesarskim. Położna przypomniała mi jak ważne są skurcze dla dziecka i opowiedziała kilka historii. Nie przeczytane, nie usłyszane tylko zobaczone na własne oczy. W naszym szpitalu znalazła się taka para, która była pod silnym wpływem teściowej. Kobieta nie chciała źle, ale sama przeszła wiele podczas swojego porodu. Ubłagała lekarza o cesarkę. Nie, nie było przeciwwskazań do porodu naturalnego. Skurcze wystąpiły, ale na akcję porodową było za wcześnie. Lekarz przeprowadził cesarkę. Mama i mama mamy zadowolone, dziecko zdrowe. Później okazało się, że kobieta 3 lata jeździła po lekarzach mówiąc, że "sp.... jej cesarkę". Cesarka to operacja po każdej operacji mogą być komplikacje. Morał zbędny.
Druga historia zostawiła na mnie większe piętno. Choć całkiem podobna do pierwszej w tej ucierpiało dziecko. Rodzice uprosili lekarza o wykonanie cięcia cesarskiego w 39 tygodni. Dlaczego? Nie wiadomo. Najprawdopodobniej matka od razu wiedziała, że nie chce rodzić sama. Dziecko po porodzie miało problemy z oddychaniem. Wg mojej położnej właśnie dlatego, że zostało wyciągnięte bez żadnego przygotowania na ten świat. Pomijam rolę lekarza i etykę. 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie każda przyszła mama wie, że może skorzystać z takiego kursu u położnej. Mój lekarz podczas badania w 20 tyg za każdym razem informował mnie o takiej możliwości, podając kilka numerów telefonów zostawił mi wybór. W praktyce położna występuje przy lekarzu rodzinnym, ale ja takiej na oczy nie widziałam. Pani Ela doskonale przygotowała mnie na powitanie Gabi. Mało tego trafiłam na nią podczas mojej cesarki. Cieszyła się jak dziecko, że mam skurcze :). Przychodziła i doradzała skarb,, a nie kobieta. Dlatego będę chodzić na kolejne spotkania. Odświeżę wiedzę i zapytam o to co mnie spotkało z Gabi. 

2 komentarze:

  1. Jejku, ale słodkie są takie zdjęcia USG!! Te małe stópki i ziewnięcia :) Wzruszam się, jak myślę że moje dzikie stado też było kiedyś takie mikroskopijne :)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail