Dwa lata wstecz

Niesamowite jak wszystko się nam ułożyło. Dwa lata temu czekałam na Gabi. Jeszcze nie wiedziałam, że za 14 dni będzie już z nami. Dni mijały spokojnie i w błogim lenistwie. Nie bałam się porodu, a konkretnie cesarki. Nie byłam do końca świadoma ani bólu po cięciu ani macierzyństwa. Wszystko przyszło z czasem. Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że będę w kolejnej ciąży kazałabym puknąć mu się w głowę. Tymczasem dziś cieszę się jak dziecko ze swojego błogosławionego stanu. Nie jest różowo, ani kolorowo. Mała, prawie dwulatek wypełnia mi czas i uniemożliwia błogie lenistwo. Jednakże nie wyobrażam sobie życia bez Niej i bez tego małego szkraba w brzuchu. 
Dziś jestem na innym etapie ciąży i czas oczekiwania na naszego syna wyniesienie ok. 68 dni :). Skąd taka pewność? Po ostatnim usg lekarz bez wahania wyznaczył termin kolejnego cięcia. Synek przekręcił się i znajduje się w głową w górze. Niestety prawdopodobnie nie zmieni już pozycji (podobnie było z Gabi) dlatego 27 sierpnia 2015 r. będę miała kolejne cięcie, a po chwili syna w ramionach. Oczywiście jeśli tylko główka znajdzie się na dole i wystąpią skurcze urodzę sama. Jednakże w tej chwili moje szanse są równe zeru. Nie jest to cesarka na życzenie ani moje widzi misie. Nie mogę czekać dłużej jeśli nic nie wydarzy się do 27 sierpnia lekarz przeprowadzi cięcie. Zadecydują względy medyczne. Wskazaniem do cesarki jak najbardziej jest pierwsze cięcie oraz nieprawidłowe ułożenie dziecka. Mam nadzieję, że do tej daty wystąpią skurcze, które przygotują Małego do porodu (tak jak Gabi), jeśli nie, nie możemy czekać ze względu na możliwość pęknięcia macicy. Synu waży 1200 g czyli o 200 g więcej niż Gabi na podobnym etapie (28 tydz ciąży). 
Zaczynam przyzwyczajać się do myśli o cięciu i dbam o pozytywne nastawienie. Nie urodzę sama trudno, ale karmić będę i zrobię wszystko by laktacja była. Niezależnie od metody przyjścia na świat, dostanę w ręce kolejne maleństwo, które kocham miłością pierwszą już świadomą. 
Odliczamy te 68 dni i nie możemy się doczekać! 




3 komentarze:

  1. Ale cudnie! Nic tylko wyczekiwać:) Mój syn przekręcił się główka w dół na miesiąc przed porodem. Bałam się strasznie cesarki i jaktylko usłyszałam, że jest już gotowy do wyjścia to strasznie się cieszyłam. Niestety po 14-godzinnym porodzie maluch miał wahania tętna i... zrobili cesarkę. Widocznie tak miało być:) Trzymam kciuki za was:) Powodzenia w tych ostatnich 68 dniach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ważne w jaki sposób, ważne, że dzidziuś pojawi się na świecie... A o laktację się nie martw, wystarczy wyluzować i przyjdzie... Życzę powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail