Plac zabaw

Nie raz i nie dwa "chwaliłam" się, że mieszkamy w małym miasteczku. Nie mamy basenu (choć jest w planach), nie mamy kina ( niby jakieś jest, ale chyba tylko na papierze), nie mamy placu zabaw z prawdziwego zdarzenia! Naprawdę obserwuje od dłuższego czasu rozwój swojego miasta i jestem przerażona. Piękny zielony i zabytkowy rynek zamieniono na beton i kiczowate kolorowe fontanny. Z pewnością brakuje nam obwodnicy i miejsc pracy. Ot takie małe miasteczko na zadupiu. Dzielnica w której mieszkam ma czasy świetności za sobą. Wcześniej była nazywana wojskową. Osiedle wojskowych całkiem nie źle prosperowało. Własne, baseny, korty, place zabaw, a nawet myjnie wszystko w zasięgu ręki. Dzieci wojskowych liczyły się w całym mieście, szczególnie w szkole. Wtedy wojskowym nie brakowało kasy, tylko produktów bo nie było co kupić. Mój mąż wywodzi się z rodziny wojskowych jak mi opowiada co tu było to aż nie chce mi się wierzyć. Co zostało dla mojego dziecka? Nic... nie ma basenu, nie ma porządnego placu zabaw, nie ma już nic ze świetnie prosperującej dzielnicy. Owszem została jednostka wojskowa, ale rządzi się całkowicie innymi prawami. Na szczęście kilka kroków od nas znajduje się prywatne przedszkole. Podczas remontu drogi teren przedszkola został udostępniony dla wszystkich. Moje zdziwienie było spore gdy zobaczyłam spiralną zjeżdżalnie, całą huśtawkę i duuużo innych atrakcji. Od tamtej pory chodzimy co dziennie, a Gabi ma mega fun :)

Zrobienie zdjęcia graniczy z cudem. Moje dziecko biega jak oszalałe po całym placu. Wszystkie zdjęcia wykonane telefonem są praktycznie rozmamane. Do tego niedyspozycja matki i oo taki mizerny fotoreportaż. Niestety nie udało się umieścić zdjęć z trampoliną, domkiem do wspinania i wielu innych...







Niestety ten cudowny plan zabaw popada w niełaskę dzieci z sąsiedztwa. 10 letni gówniarze i Ci starsi palą papierosy, piją, a nawet niszczą poszczególne elementy. Wielokrotnie przeganiałam gówniarzerię. Miarka przebrała się gdy tato z 11 letnim przyszedł na plac przeznaczony dla kilkulatków i powiedział do niego "idź coś rozwal". W jakim społeczeństwie wyrastają nasze dzieci... Czy trudno nauczyć dziecka szacunku? Czy tak trudno poświecić mu chwilę? Przecież to wszystko w głowie się nie mieści. Wszystkie ogólnodostępne place zabaw są tak zniszczone, że aż nie wierzę własnych oczom! Jak można wypalić dziurę w specjalnej nawierzchni pod huśtawką? Jak można połamać specjalnie drabinki? Nie wiem co się dzieje z naszym narodem, ale nie idzie to w dobrą stronę....







4 komentarze:

  1. Świetny ten placyk! Ale powiem Ci, że u nas podobnie - na osiedlu Podopiecznych jeden placyk. Osiedle domków duże. Siedzę sobie z Małym a jacyś kolesie przychodzą, brzydko się odzywają palą...również zjeżdżalnia zniszczona.. Wczoraj poszłam na inny, na sąsiednie os. Spokojnie się bawimy po czym przyszły dwie dziewczyny (12-14lat max) i się wyglupialy na huśtawkach. Stały butami, paliły papierosy :/ zresztą dużo petów jest na placyku. No ale przecież nie będę wiecznie siedzieć z Małym na ogrodzie w.jego własnej piaskownicy... A do tych dzieciaków aż strach się odezwać..

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zszokowałaś mnie tą reakcją ojca: idź coś rozwal... Słucham?! Matko i córko, świat chyba oszalał...

    OdpowiedzUsuń
  3. A moim zdaniem wszystkiemu winni są rodzice. No, bo który normalny ojciec mówi coś takiego do dziecka ?! Która matka nie zorientuje się, że jej dziecko pali ? Eh... rodzice coraz miej interesują się własnymi dziećmi.
    Niemniej jednak - plac zabaw ze zdjęć jest cudny !

    OdpowiedzUsuń
  4. "Miarka przebrała się gdy tato z 11 letnim przyszedł na plac przeznaczony dla kilkulatków i powiedział do niego "idź coś rozwal"." - proszę powiedz, że to żart....?! Jak tak można mówić, robić?! I to rodzic... aż ciężko uwierzyć ;(

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail