Mamy śnieg (sztuczny) !

W życiu każdego dziecka przychodzi taka chwila gdy wszystko jest ciekawe. To taki okres w którym wykańcza się rodzica pytaniami, a dlaczego? Pytania stają się co raz bardziej skomplikowane... Do tej pory myślałam, że najtrudniejsze za mną gdy pewnego dnia usłyszałam "mama a jak robią pingwiny?". Niestety to był dopiero początek. Pewnego pięknego dnia mówię sama do siebie "ciekawe kiedy spadnie śnieg". Gabi bardzo zainteresowała się moją zadumą i zaczęło się: "mamo nad czym tak myślisz?", "smutno Ci?", "śnieg mówisz, a dlaczego jest biały", "a dlaczego pada?", "czemu jest zimny?". Zanim zdążyłam skupić się na jednym pytaniu zarzuciła mnie kolejnymi. Nawet jeśli udało mi się odpowiedzieć usłyszałam "ale dlaczego?" i tak bez końca... W akcie desperacji odpowiedziałam takie jest życie, na co Gabi "aha" i się skończyło :). Tak mnie rozbawiła ta scena,że postanowiłam troszkę przypomnieć Gabi co to jest śnieg, a przy okazji sprawić jej frajdę. 
Babcia dostarczyła nam piankę do golenia, a z szuflady wygrzebałam sodę. Poszukując proporcji w necie znalazłam takie: 1 puszka pianki i 6x80 g sody. 


W naszym przypadku śnieg pozostał bardziej pianką. Widocznie puszka posiadana przez nas była za duża (200 ml). Puściłam się pędem do sklepu kupując 15 opakowań sody. Dosypywałam na oko, do uzyskania konsystencji śniegu. Po chwili ku mojemu zdziwieniu otrzymałam ŚNIEG! 


Zapach pianki mi strasznie przeszkadzał, jak na mój gust strasznie intensywny. Moja latorośl była zachwycona i nie przejmowała się takimi błahostkami. Lepiła kulki, razem zrobiłyśmy mini bałwana. Później zbudowałyśmy zamek z drogą dla samochodzików. Gabi bardzo chętnie grzebała i dotykała śniegu. Ciągle mamy delikatne problemy z nadwrażliwością dotykową dlatego pochowałam kilka zabawek w śniegu, a Gabi musiała je odnaleźć. Oblepione rączki Małej to nie wina gotowego śniegu. Gabi urządziła się tak podczas mieszania składników. Sama wsypywała sodę i mieszała. Efekt finalny w postaci śniegu nie oblepia łapek klei się sam ze sobą. Jak na dość spontaniczną zabawę było świetnie, a Gabi zajęła się śniegiem na bardzo długo! Nie dała się wyciągnąć z krzesła przez 2,5h. 




4 komentarze:

  1. Woooow! Nie znałam tego! A moze byłby to fajny sposób na przekonanie Podopiecznego do czegoś innego niz woda. Farbki sa ok ale zrobi maz i juz krzyczy ble i myju..:/ ale ekstra no! :)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja! Cos mi sie wczesniej obilo o uszy o tym sztucznym sniegu, ale wylecialo mi z glowy. Musze zapamietac i kiedys wykorzystac z dzieciakami, bo tegoroczna zima wyglada raczej jak wiosna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również poznałam ciekawość dzieci! Gratulacje dla mamy, której pomysł okazał się strzałem w 10 :)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail