4 miesiące Julka


Śpieszę się donieść, że mój osobisty syn skończył 4 miesiące. Brawo ON :). Nie będę Was zanudzać co potrafi, a czego nie. Jako w pełni doświadczona mama wiem, że każde dziecko ma swoją drogę i czas na pozyskanie nowych umiejętności. Niektóre dzieci nabywają je szybciej inne wolniej. Julian należy do drugiej grupy. Nadrabia uśmiechami, a ja pilnuję by zawsze był wyspany i najedzony. Śpimy razem, rozpuszczamy się i tak zleciał nam kolejny miesiąc w raju. Nie napiszę jak to wspaniale przesypia noce, bo tak nie jest. Owszem śpi, pod warunkiem, że dostarczę jedzonko na czas. W naszym przypadku cyc to najlepszy przyjaciel i przytulak w jednym.  Wiem wyrodna ze mnie matka daje jeść na żądanie, a w dodatku nie uczę samodzielności dziecka. Mam to w nosie. On jest szczęśliwy i o to chodzi. Mnie cieszą jego sukcesy, widzę jak pracuje nad poprawnym uchwytem, jak poznaje świat, jak wszystko go interesuje. Tak sobie myślę, że to wszystko za wcześnie. Jak to już umiesz na boczek się przekręcać? Zamiast się cieszyć mam ochotę wyć do księżyca, że za szybko! Też tak macie? Gabi jest w pełni samowystarczalna. Sama pójdzie na nocnik, sama sięgnie sobie mus, sama się bawi mówiąc, że jej przeszkadzam. Jestem przerażona tym "sama" przecież to moja mała dziewczynka. Czemu ja się pytam... Wkrótce przedszkole, a ja chyba nie podołam tej rozłące, moje dziecko wręcz przeciwnie... Starzeje się chyba, pół roku temu za chwile spokoju sprzedałabym nerkę. Teraz wpadłam w taki trans, że jak zostaje z jednym dzieckiem nie wiem co mam robić. Taka matka ze mnie, a co :). Błagam dziewczyny napiszcie, że też tak macie. 







1 komentarze:

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail