Bugaboo Cameleon 3 edycja limitowana Sahara recenzja prawdziwa, moja opinia.

Wózek legenda, nie trzeba go przedstawiać. Pewnego pięknego dnia na Cameleona zachorowałam i ja. Bugaboo swoim dizajnem jednych powala na kolana, a innym zupełnie się nie podoba. Nie spotkałam się z opinią gdzieś pomiędzy. Nie trudno zgadnąć do której kategorii należałam, zachorowałam i krzyczałam  chce go mieć. Wcale nie pomogła świetna ekspozycja wózka w sklepie, oj nie pomogła. Zamówiłam Cameleona w edycji limitowanej - Sahara. Gdy przyszedł rozpływałam się z radości. Dziewczyny serio Sahara swym wyglądem zapiera dech w piersiach. Widać dbałość w każdym detalu. Tapicerka, budka, kocyk to istny majstersztyk. Kolor bajeczny, a sama edycja bardzo udana z tego co wiem ciągle poszukiwana przez klientów.


Naszym wózkiem przejechaliśmy wiele kilometrów, wszystkie pory roku, przewoził na swoim pokładzie moje dwa największe skarby. Skąd więc decyzja o zmianie wozu? Czytajcie dalej...

Bugaboo Cameleon zawitał w naszym domu w 2013 roku kilka miesięcy przed urodzinami Gabi. Był użytkowany od lipca 2013 r., a zakończył swoją pracę w lutym 2016 r. Tu muszę złożyć hołd Bugaboo po 3 letnim użytkowaniu (data produkcji 2012 r.) w różnych warunkach atmosferycznych wózek wyglądał i sprawował się tak samo jak w dniu zakupu. Nic się nie zacinało, nie psuło, tapicerka nie wyblakła, nie nastąpiło żadne zużycie. Elementy ciągle precyzyjnie współpracowały i do stanu technicznego nie mam żadnych zastrzeżeń. Nasz wózek od nowego rozróżniały ryski na stelażu, które wynikły z mojej nie dbałości, a nie tendencji do ich powstawania. Koła szczególnie przednie również nosiły ślady użytkowania, tworzywo z którego zostały zrobione uległo nie wielkim skazom. Pojawiły się wgłębienia i niewielkie uszkodzenia, co oczywiście nie wpływa na komfort prowadzenia wózka.


Zalety:
Jeździmy obecnie młodszym bratem Cameleona, Buffalo i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Cameleon prowadzi się lepiej. Ponadto jest niesłychanie zwrotny. Nie jest to czcza przechwałka Bugaboo jeśli macie okazje koniecznie sprawdźcie w sklepie. Skrętne kółka, waga wózka i bardzo dobrze umiejscowiony środek ciężkości sprawia, że nie ma sobie równych. Sprawdzi się na wąskich chodnikach, w sklepie, w miejscach o nie wielkiej przestrzeni. Typowy mieszczuch.


Bugaboo stworzyło bardzo pomocny film, prezentując Cameleona z jego najlepszych stron. Zobaczcie:


Mi osobiście spodobał się demontaż kół. Każde koło ma swój przycisk i bez problemu można je zdjąć chociażby do mycia. Moim zdaniem to bardzo przydatna funkcja. Po każdym spacerze w deszczu lub po błocie można bardzo szybko doprowadzić wózek do użytkowania w domu.


Cameleon jest niskim wózkiem i szczególnie to widać podczas użytkowania gondoli. Nie zgodzę się, że jest to niewygodne. Mam 168 cm wzrostu mąż koło 180 cm, a szwagier koło 190 cm i nikomu to nie przeszkadzało. Nie bolał mnie kręgosłup od wkładania dzieci do gondoli. Regulowana rączka (skokowo) wyczerpywała roszczenia wszystkich użytkowników. Przy najwyższym położeniu wózek nawet lepiej się podbijał. Fenomenalny jest dla mnie pasek na rękę, zabezpiecza przed niekontrolowanym odjazdem wózka. Przechodząc przez ulicę zawsze miałam go na nadgarstku.


Czytając opinie o Cameleonie dziwi mnie podejście testujących do hamulca. Ja jestem zrozpaczona, ze nasz nowy wózek Buffalo ma nożny hamulec. W Cameleonie hamulec obsługiwałam jedną ręką, intuicyjnie z zamkniętymi oczami. Chodził bajecznie, a jego lokalizacja na stelażu była rewelacyjnym posunięciem. Wieszałam torby z zakupami na niego, co oczywiście nie czyniło go bezużytecznym, dalej spełniał swoją funkcję. Dodatkowy atut lokalizacji tego hamulca był taki, że nigdy nie miałam zdartych butów od zwalniania i zaciskania hamulca. 

Gondola Cameleona wcale nie jest mała. Jako mama chłopca i dziewczynki wypowiem się, że została dobrana idealnie. Obydwie moje pociechy mieściły się i bez problemu przejechały okres gondolowania.



Przeglądając czeluście internetu doczytałam się negatywnych opinii na temat kubełkowego siedziska spacerówki. W moim mniemaniu kubełek jest na plus. Gabi nie zjeżdżała z siedzenia, a swoją podróż w spacerówce zaczęła jako nie siedzące dziecko. Później nie miała żadnego problemu ze spaniem w kubełku, wręcz przeciwnie bo w dzień spała tylko w wózku. Regulacja pochylenia siedziska jest wystarczająca. Wielkość samej spacerówki to rzecz dyskusyjna. Po demontażu budki wejdzie każde dziecko. Zapewniam Was spacerówka starczy na okres wózkowania, nam starczyła.




Kolejny plus to przekładane siedzisko. Niestety nie każdy wózek ma ta funkcję, a szkoda. Na początku Gabi jeździła przodem do mnie, a później przodem do kierunku jazdy. Jednakże zdarzały się sytuacje gdy jako starszak potrzebowała widzieć mamę. W trakcie spaceru nie miałam problemu by zmienić orientację siedziska nawet z dzieckiem w środku. 

Mnogość akcesorium do wózków Bugaboo po prostu powala. Dokupiłam budkę letnią z moskitierą, parasolkę, uchwyt na kubek, śpiworek, dostawkę, kola terenowe i ze wszystkich byłam i jestem zadowolona. Szczególnie będę zachwycać się sun breezy conopy. Budka w lato chroniła Gabi przed słońcem i robalami (ma również moskitierę). Przewiewna i naprawdę warta swojej ceny. Jedyny minus to kolor. Biały kolor przyciągał wszelkie robale.





Ani wada ani zaleta 

Regulacja zawieszenia w Cameleonie to dla mnie totalna czarna magia. Nasze sprężyny nie zmieniły miejsca położenia od zakupu. Nawet nie wiem jak to się robi, nie uważałam tego za potrzebne. 

Wady

Bugaboo przyznaje, że Cameleon to miejski wózek nie poradzi sobie w terenie. Z ciężkim sercem muszę przyznać, że zawiódł mnie w kilku okolicznościach. Na tych nawierzchniach miałam najwięcej problemu.

Krzywy chodnik, zapomniany przez Boga i ludzi.


Nasz podjazd (w tle) małe luźne kamyki.


Starałam się wybierać wygodniejsze trasy co nie zawsze było możliwe. Spytacie, ale to co nie można było jechać? Można, ale bardzo powoli, wstrząsy z pewnością odczuwało dziecko, przemieszczając się po całej gondoli. Mówiłam sobie tylko spokojnie przecież to wózek typowo miejski. Jednakże zauważyłam coś czego nie mogłam znieść... No może nie od razu zauważyłam. Na początku wypierałam, nie chciałam uwierzyć próbowałam zapomnieć. Nie udało się. Moją zmorą stał się nie znośny klekot... 
video

Jak widzicie na filmie nie jest to typowa kostka. Nie jestem specjalistą, ale wyróżniam trzy rodzaje kostek. Zupełnie gładkie takie u nas układają na ścieżkach rowerowych. Gładkie z odstępami - takie zaczęli układać wszędzie. Z zaokrąglonymi bokami ułożone w odstępach i na właśnie takiej kostce Cameleon klekocze. Myślałam, że ten jest jakiś wadliwy. Po krótkich rozmowach z innymi użytkownikami okazało się, że to nie tylko mój problem, tak po prostu jest. Serwis owszem zainteresował się problemem chciano sprawdzić stelaż nie gwarantując żadnego w zastępstwie. Dlatego odpuściłam, a sygnały od innych mam utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie warto. 
Co ciekawe koła terenowe rozwiązują problem i Cameleon nie wydaje dźwięków pokonuje dużo lepiej różne przeszkody. Szkoda tylko, że koła terenowe nie są skrętne.


W naszym modelu mimo iż zwał się Cameleon 3 brakowało powiększanej budki, ten jeden stopień regulacji bardzo by ułatwił nam życie. Producent stosunkowo szybko zauważył ten brak i wózki z obecnych kolekcji mają już powiększaną budę. Kolor Sahary uniemożliwił mi dobranie nowej, powiększanej budki w kolorach oferowanych przez producenta, dlatego zdecydowałam się na zakup szytej na zamówienie (good4baby). Z każdej opresji można wybrnąć. Z podobnym problemem spotkałam się podczas zakupu śpiworka, edycja limitowana choć piękna ma również swoje wady.


Wnętrze wózka, piękny i gruby pikowany materiał.


Nie będę oryginalna pisząc, że dostęp do kosza w wersji z gondolą jest utrudniony. Jest i to bardzo. Włożenie butelki wody to już wyzwanie. Jest to akceptowalna wada. Radziłam sobie wkładając zakupy pojedynczo do kosza, a w domu zdejmowałam gondolę i wszystko wypakowywałam. 

Moim zdaniem zbędna jest funkcja przekładanej rączki. Wózek prowadzi się ... dziwnie mając duże koła z przodu, ciężko się podbija, wjechanie pod krawężnik jest prawie nie możliwe. Dodatkowo funkcja przekładanej rączki spowodowała nieznaczne luzy rączki. Powiem szczerze, że dało się z tym żyć. Ja po prostu nie korzystałam z tej opcji, a jeśli z jakieś przyczyny musiałam mieć koła duże z przodu po prostu odwracałam wózek i go ciągnęłam.



Przeszkadzała mi również regulacja siedziska w spacerówce. Naciśnięcie dwóch przycisków po przeciwległej stronie ramy i płynne pochylenie sprawiało mi wiele problemów. Podobnie jak składanie stelaża nigdy nie wiedziałam co w którą stronę się złoży. Jedno trzeba przyznać, że za każdym razem mi się udawało. 

Podsumowując

Cameleon nie jest wózkiem dla każdego. Kosztuje wiele i ma swoje wady. Jest bardzo zbliżony do mojego ideału. Posiada wiele cech wózka idealnego. Jest uroczy, zwrotny, ale z pewnością nie wszechstronny. Typowy mieszczuch, choć nie kapryśny. Funkcjonalny i prosty w obsłudze. Do miasta na równe powierzchnie, mało podjazdów, w labiryncie da sobie radę jak żaden inny. 

Następny będzie Buffalo jesteście ciekawe? 

8 komentarze:

  1. Bardzo ciekawi mnie opinio o buffalo. Ja właśnie planuje zakup cameleona. Po przeczytaniu nadal jest to mój wybór numer 1. Super ze napisałaś coś o kołach terenowych bo nie mogłam znaleźć nigdzie w internecie opini o nich. Szkoda tylko że na zawołanie nie zmieniają się same z tymi skretnymi bo kurcze większość spacerów to będzie walka z bardzo różna nawierzchnia. P.s. osobiście pikowanie w środku mnie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy planujesz sprzedaż cameleona?

    OdpowiedzUsuń
  3. Używałam przy drugim dziecku 3 rożnych Cameleonow :) 2 w wersji 3 i jednej starszej dwójki. Recenzja moja byłaby podobna :) Tyle że aż tak nie narzekałam na klekotanie, przekładana rączka nam się przydawala, np do zmiany pieluchy w wózku czy karmienia- odchylalismy ja wtedy i było wygodniej. No i zaskoczyło mnie że mimo wasz wózek mimo że trójka to miał koła przednie jak połączenie dwojki z trójką. A używałam 3ki z 07.2014 i 2012.10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cofam to o kołach... aż poszukałam starych zdjęć. nie znosiłam w obu wersjach tych przycisków do blokowania kół na wprost (szybko żółkły i się obcierały) nie wiedziałam, że do tego stopnia, że wyparłam, że w 3ce też były... ;)

      Usuń
  4. I jeszcze kiedy Cam wyjątkowo nie dawał rady albo było ciężkawo podnosiłam lekko przednie koła i już. Na tylnych wjechał wszędzie, ciągnęłam go też tak po plaży, albo robiłam zalecaną przez producenta taczkę. Super była też panoramiczna folia w starszej wersji: ściągalam materiał z budy i syn był zachwycony w deszczowe dni :) ps. Niezbyt fajne to moderowanie, dla mnie bardziej zrozumiałe na blogach poruszajacych kontrowersyjne tematy. Ale nie bloguję na otwartym blogu więc może stąd takie odczucia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. My wiedzielismy, ze nasze tereny spacerowe, to wertepy, zwir oraz piach, wiec ten wozek odpadal natychmiast. Wybralismy "jogger'a" z pompowanymi, rowerowymi kolami. :)

    Fajnie sie czytalo o Waszym wozeczku. :) Co do tego czy gondola jest duza czy mala oraz na ile starczy spacerowka, to akurat bardzo subiektywna ocena. Niektore dzieci sa wieksze, inne mniejsze. Niektorzy rodzice chca uzywac gondola az dziecko bedzie samodzielnie siedziec. A inni lubia wozeczkiem zawozic 3-latka do przedszkola. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za bardzo szczegółową i pomocną recenzję, wg mnie najlepsza w internecie! :) Szczególnie pomocne są zdjęcia nawierzchni wraz z komentarzem jak się tam wózek sprawuje, to naprawdę pomaga w podjęciu decyzji!! :) Oglądałam ten wózek w sklepie, podoba mi się, jest zwrotny i lekki. Jednak tu gdzie mieszkam (niby stolyca, ale chodniki w fatalnym stanie :)), raczej się nie sprawdzi. Z Twoją recenzją, tak mi lżej na sercu odrzucić Cameleona :) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail