Osiem miesięcy Juliana

Osiem miesięcy i 4 dni skończył ma ten kawaler. Kurdę jeszcze trochę i babę przyprowadzi mi do domu. Autentycznie przerażona jestem. Że jak to? Że mój syn? Ten wykochany, wypieszczony maluch ma się zadawać z jakąś siksą? O nie... i tu dochodzimy do wniosku, że Julek aby trochę się usamodzielnić musi mieć brata...



W każdym razie gość rośnie. Dużo je, tak ciągle cyc. Mleko płynie strumieniami. Matka żre czosnek, paprykę, daktyle, orzechy, ogólnie wszystko co jej wpadnie w ręce. On pozostaje niewzruszony i żąda więcej. Rozpuściłam go, śpimy razem i tak ciągle je w nocy. Nie mogę mówić o poczuciu bliskości na etapie pojawienia się pierwszego zęba i traktowanie moich sutków jako gryzaka. Umówmy się, że to temat tabu. Młody już wie, że nie do końca mi się to podoba. 


Plan dnia. W zasadzie ciągle taki sam 3 drzemki. Pierwsza na łóżku z mamą (Gabi zostaje przekupiona bajką, tak zła matka ze mnie). Dwie następne w wózku w ogrodzie. Jedna z nich, która to tylko Julek wie. trwa ok 1,5 h pozostałe dwie po 40 minut. Usypianie na noc to pikuś bo z mamą koło 20 już śpią. Obydwoje na szczęście. Nie wiem jak przyzwyczaić go do łóżeczka i do samodzielnego zasypiania. 


Gabi nie tylko toleruje brata, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że go KOCHA. Przytula, całuje, a rano "Pimpeczek, pempunio już wstałeś?", "kochany mój", "Juleczek mój". Miła odmiana. Teraz to On ma dość tej miłości. Na tekst Gabi "brawo Juleczek jaka ładna kupa" padłam. Dzieli się, przynosi zabawki. Pyta gdzie jest jeśli długo nie widzi brata. Miło patrzeć jak się uśmiechają i przytulają. Mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać i pielęgnować tą więź. 


Lulek je wszystko. Chlebek, jajeczko, zupki, deserki, ostatnio jadł kaszę jaglaną po meksykańsku. W końcu tylko na cycu jest moc. Nie umie pić z butelki, nie ma smoka, pije z ... kubeczka, szklanki, kubka. Ogólnie nie można przy nim nic pić bo krzyczy, że też chce. Zabiera, wsadza dzioba. Kawę piję ukradkiem. 


Siostra zawsze pomoże. Popilnuje, nauczy. Ostatnio próbuje nauczyć raczkowania. Gdy się na niego wkurzy mówi Julek dżdżownica i odchodzi do swoich zajęć. Julek dżdżownica bo próby raczkowania kończą się na podnoszeniu tyłka do góry. Mamy czas, im mniej mobilny Julek tym matka ma więcej życia :). 


Podobni? W naszym otoczeniu zdania podzielone. Ona cała mama, On cały tata. Oczy mają po mnie, Gabi karnację po P, a Julek się jeszcze nie zdecydował. Gabi ma moje usta, Lulek taty, Obydwoje mają jego stopy. Oprogramowanie raczej moje, dają po garach. 


Lulek jest przytulakiem, lilochem i synkiem mamusi. Gabi z natury samoś, ja sama, nie mam czasu, Moim wielkim zdziwieniem była potrzeba bliskości jaką sygnalizuje mi Julek. Gabi aż tak mnie nie potrzebowała. Ona to cygan od urodzenia, On wstydzi się cioci jak jej parę dni nie widzi. 


Pękam z dumy. Ona używa takich słów, których nie znam. Ma wielkie serce, Pyta czy nie będę się bała sama umyć włosów i żebym zawołała jak będę jej potrzebować. 


On jest małym ciekawym świata tygryskiem. Nie mogło być lepiej. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail