Kiedy trzecie?

Mam dwoje cudownych dzieci. Prawie 3 letnią dziewczynkę i 9 miesięcznego syna. Jesteśmy prawie 5 lat po ślubie. Razem od bardzo dawna. Po moich studiach i powrocie do miejscowości rodzinnej zdecydowaliśmy się na ślub, a ciut wcześniej na mieszkanie razem. 


20 sierpnia 2011 r. odbyło się najcudowniejsze wesele w moim życiu. Uwierzcie na żadnych tak dobrze się nie bawiłam jak na własnym. Krótko po podróży poślubnej usłyszałam pytanie odnośnie dziecka. Wydało mi się całkiem normalne w końcu taka kolej rzeczy ślub, dziecko... Mieszkanko już mieliśmy. Ja dopiero rozpoczynałam karierę, ale mój P. już całkiem solidnie stanął na nogach. Finansowo byliśmy gotowi. Psychicznie również. Rozpoczęliśmy stosunkowo długie starania. Po roku prób obydwoje wykonaliśmy badania by dowiedzieć się, że wszystko z nami w porządku. Niezliczoną liczbę testów ciążowych później zaczęłam podchodzić do sprawy nerwowo. Na każde pytanie o dziecko reagowałam burknięciem. Po etapie złości na cały świat, bo przecież nagle wszyscy zaczęli zachodzić w ciąże, nadszedł okres rezygnacji. Nagle pojawiły się dwie kreseczki na teście ciążowym. Były niesamowicie delikatne, test powtarzałam kilka razy. Później czekałam na pierwszą wizytę u lekarza. Gdy usłyszałam serduszko łzy stanęły mi w oczach. Niesamowita radość. Czułam, po prostu czułam, że to nie będzie chłopiec. Nastały chwile grozy od 9 tygodnia ciąży byłam na zwolnieniu, krwawiłam, brałam leki i modliłam się by z maleństwem było wszystko dobrze. Gdy kryzys minął mogłam normalnie funkcjonować i kompletować wszystko co najlepsze dla dziecka. W 20 tygodniu ciąży już wiedziałam, że to będzie dziewczynka. Obecnie Gabi jest córką idealną i nie mogła by być lepsza. Otwarta, uśmiechnięta, wesoła, mądra i piękna. Przez rok czasu byliśmy tylko we dwie. Po roku wykorzystałam cały urlop w pracy i niestety musiałam wrócić. Ja przeżyłam to koszmarnie, Ona lepiej niż przypuszczałam. Zaczęły się pojawiać pytania to kiedy drugie? Nigdy nie wykluczałam drugiego dziecka, a wręcz przeciwnie zakładałam, że  z pewnością będę miała dwoje. Druga ciąża była dla nas zaskoczeniem.


Owszem była planowana, ale ciut w innym momencie. Moje przeczucia się sprawdziły, czułam, że tym razem będzie chłopiec. Nie myliłam się. Ciąża minęła bez problemowo, cały czas na chodzie. Do maja byłam w pracy, później kręgosłup powiedział stop. Gabi była już w takim wieku, że potrafiła się sama pobawić i chwilę zająć się czymś innym niż ja. Gdy urodził się On. Przepadłam z miłości. Gabi też przepadła. Młody okręcił sobie nas wkoło palca. Rośnie jak na drożdżach. Ciągle karmiony piersią i ciągle potrzebuje mamy. Mama musi być blisko i uratować gdy coś się dzieje. Julek jest nieśmiały, nie tak ciekawy świata jak jego siostra, lubi się przytulać co u Gabi było rzadkością, patrzy na mnie z uwielbieniem i wielką ufnością. W przypadku Gabi miałam wrażenie, że ciągle się gdzieś spieszy, że czasu nie ma. Natomiast On nie widzi świata po za mną. Już wiem mój powrót do pracy będzie całkiem inny. Nie pójdzie tak ochoczo do pkola jak starsza siostra. Jest bardziej wrażliwy i na pewno nie gotowy na kolejną osobę w rodzinie. W końcu to on straci najwięcej.


Myślałam, że wyczerpałam temat podobnych pytań. Mam dzieciaki obojga płci, więc naprawdę zdziwiłam się słysząc "to kiedy trzecie?". Moja odpowiedź jest różna w zależności od nastroju. W zasadzie sami nie jesteśmy pewni czy zdecydujemy się na trzecie. Bycie rodzicem to ogrom pracy, dzieciaki potrzebują naszego czasu i uwagi. Naprawdę trzeba umiejętnie wszystko zorganizować i podzielić. Szczególnie gdy pomiędzy dziećmi jest niewielka różnica wieku. Należy też pamiętać o swoim związku, małżeństwie, pielęgnować uczucie by nie zgasło. Realizacja zawodowa również jest ważna. Znalezienie złotego środka i pogodzenie wszystkiego jest bardzo ciężkie.



1 komentarze:

  1. My najprawdopodobniej nawet na drugie się nie zdecydujemy, bo nasz Bąbel już teraz robi za trojaczki ;) - ale moim zdaniem jest to decyzja uwarunkowana naprawdę wieloma różnymi czynnikami i tylko do zainteresowanej pary powinna ona należeć, więc wywieranie jakiejkolwiek presji zewnętrznej (chociażby przez zadawanie tego typu pytań ) wydaje mi się bardzo nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail