Szumiś czy warto?

Szumiś idealny od pierwszych dni, nie zastąpiony przy usypianiu, niezbędny na kolki. Czy na pewno?


Temat białego szumu obijał mi się o uszy wielokrotnie. Znam przypadek dziecka, które musiało zasypiać przy akompaniamencie suszarki. Zatem istnieją dzieci, które potrzebują słyszalnego bodźca by się wyciszyć, odprężyć i zasnąć. Miś ma proste zadanie, ma symulować dźwięki słyszalne przez malucha w łonie matki. Przynajmniej te związane z szumem o pozostałe dźwięki z pewnością zadba starsze dziecko.


Syn mój drugorodny miał przyjemność korzystania z dobrodziejstw misia. Przez pierwsze trzy miesiące nie mieliśmy żadnego problemu. Młody potrafił usnąć wszędzie i o każdej porze. Spał na brzuchu u dziadków gdy Gabi bawiła się w perkusistkę. Spał u ortopedy podczas badania. Spał podczas rozbierania do kąpieli (w samej kąpieli z resztą też). Zatem początkowe miesiące życia nie miały nic wspólnego z dramatem innych rodziców. Julek zachowywał się jakby odsypiał imprezę.


Moje pierwsze dziecko, pierworodna, przez trzy miesiące znacząco podkreśliło swoją obecność. Ciekawe czy na to stworzenie szum misia by zadziałał. Niestety nie mogę tego sprawdzić Było minęło. Jednakże obecnie to dziecko ma prawie 3 lata i bardzo chętnie usypia w akompaniamencie białego szumu. Początkowo gdy Julek nie potrzebował misia to właśnie Ona przejmowała maskotkę i w bardzo krótkim czasie odpływała w krainę snu. Przy czym muszę wspomnieć, że Gabi nie ma już żadnego problemu z zasypianiem, ale towarzystwo szumiącego misia sprawia, że nie domaga się czytanej bajki. Wtula się w łapki miśka, odkręca na bok i zamyka oczka.


Z mijającymi miesiącami i rozwojem Młodego musieliśmy zmierzyć się z ciekawością. Bo jak tu spać kiedy siostra wyśmienicie się bawi? Śmieje się, rzuca klockami, śpiewa te wszystkie dźwięki interesowały Julka. Bardzo często zmęczony, jęczący domagał się powrotu do salonu i zabawy. Tu pojawia się super bohater miś. Szumienie wycisza dźwięki zabawy siostry i pozwala zasnąć Młodemu. 

Jak wiemy dzieci lubią pewien porządek dnia i rytuały. Dzięki misiowi zaznaczam porę snu. Julek po karmieniu tzn po opędzlowaniu michy kaszy i mleka z dwóch piersi mamy dostaje w zacne łapki już szumiącego misia. Młodociany leży pomiędzy dwoma poduchami (a jakże pachnącymi mamą). Jego małe łapki bawią się sznurkiem misia, uszami. Gada do niego śmieje się, maca. By po kilkunastu minutach przytulić się do poduchy i usnąć. Nie wiem czy to siła rytuału czy misia, ale efekt zadowalający. Młody rozpoznaje miśka w ciągu dnia, za światła dziennego, szczerzy się do niego. Podczas pierwszej drzemki woli bawić się moimi włosami lub zdejmować poszewkę z poduszki lub zwyczajnie usypia przy piersi. Miś czeka w pogotowiu i oczywiście szumi. 

Niestety w nocy misiek może sobie szumieć, nie uśpi Młodego. Jednak szumi by Gabi miała lepszy komfort snu i jęki brata nie wpłynęły na jej sen. Czasami odwrotnie to Gabi mówi i śmieje się przez sen. Dlatego w pewien sposób misiek tworzy barierę dźwiękową pomiędzy nimi.


Szumiś jest fajną, szeleszczącą zabawką. Przykuwa uwagę niemowlaka, jest kolorowy ma oczy i szeroki uśmiech. Idealny fufęl. Nie spodziewajcie się cudów typu włączam misia, a dzieciak śpi. Miś to niestety nie pilot ani nawet nie instrukcja obsługi do nowo narodzonego. Z pewnością pomoże wyciszyć i przygotować do snu, a także wspomoże codzienne rytuały. Gdy nie sprawdzi się w roli usypiacza zawsze może być zwyczajnie, zabawką. Ma różnokolorowe łapki, niektóre szeleszczą, ma metkę i sznurek, z pewnością stymuluje zmysł wzroku, dotyku i słuchu.


Jedyny minus szumisia to czas szumu. Gabi bawi się znacznie dłużej, a klocki po 40 minutach robią taki sam hałas. Zatem w ciągu dnia muszę wyczuć owe 40 minut i uruchomić ponownie. Przejście z pełnego szumu i stopniowe wyciszanie miśka też jakoś bardzo szybko przebiega. Spodziewałam się dłuższych "schodków". Jak każdy gadżet miś zawodzi w najmniej spodziewanych okolicznościach. Gabi zazwyczaj jest w trakcie najgłośniejszych zabaw, a tu misiek mówi, że baterie mu padły. Szkoda, że ciut wcześniej nie ostrzega, nie mówi, nie mruga. Wymiana nie jest szybka i łatwa. Musisz znaleźć śrubokręt. Cenowo miś również nie zachęca. Dobrze, że producent wychodzi na przeciw wymaganiom klienta. Misia można dostać w wielu opcjach kolorystycznych oraz z sensorem płaczu. W ofercie są też ptaszki, dużo tańsze, a przede wszystkim również szumiące. 


2 komentarze:

  1. u nas niestety nie spodobał się i nie sprawdził się;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mamy, ale dużo dobrego słyszeliśmy na temat Szumisia. Niestety wydaje mi się, że w przypadku Bąbla jedynym sposobem na bezproblemowe uśpienie jest po prostu na maksa zmęczyć w ciągu całego dnia - bo inaczej to chyba nic nie pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail