Biurko w pokoju 3 latki

Pokój dojrzewa w mojej głowie. Zaczęło się nie pozornie od dwóch głównych mebli. Łózko musiało być atrakcyjne dla Gabi na tyle by nie miała oporów w porzuceniu swojego dziecinnego Stokke. Drugim bardzo ważnym elementem w pokoju 3 latki jest biurko. Obecnie Gabi wpadła w szał malowania. Kredki, pędzle, mazaki, stempelki to wszystko jest w ciągłym użyciu. W przedszkolu jej prace są coraz trudniejsze i widać gołym okiem, że się rozwija. Niestety w obecnym stanie nie ma gdzie pokazać swoich talentów. Dysponujemy stolikiem Kritter, który już nie mieści tych wszystkich akcesoriów. Stół w jadalni czasem pełni funkcję zwykłego stołu i sama Gabi nie lubi na nim zostawiać swoich kredek. Biurko musi należeć tylko do niej i co bardzo ważne znajdować się po za zasięgiem rączek małego brata. Julek za chwileczkę może uciekać z kredką, złamać ulubiony ołówek lub pociąć jakąś nie domalowaną księżniczkę. Długo myślałam nad owym meblem. Rozważałam biurko o wysokości 65 cm. Rozmiar najbardziej optymalny dla Gabi, Mierzy ok 100 cm. Minusem takiego niskiego biurka jest krótka przydatność. Nie chce kupić wiecznego mebla, ani nawet takiego na 10 lat. Po prostu jak coś kupuje to tak na dłużej. Jednak nie chodziło o długowieczność ani o cenę. Blat na wysokości 65 cm będzie w zasięgu rączek młodszego. Dlatego w ostatniej chwili zdecydowałam się na wysokość "dorosłego" biurka. 


W wyborze pomogły mi krzesła z możliwością regulacji podnóżka. Mowa oczywiście o Stokke Tripp Trapp, Childhome Lambda 2 oraz Hauck Alpha. O tym dlaczego rozważam zakup jednego z nich będzie w innym poście. Dorosłe biurko dzięki takim krzesłom jest osiągalne i bardzo wygodne dla dziecka. Nóżki mają podparcie, a rączki znajdują się na odpowiedniej wysokości. 

Do wyboru został model biurka. Rozważałam propozycję nieśmiertelnej Ikei. Jako nowość pojawiło się biurko z możliwością regulacji. Bardzo pomysłowe i ciekawe rozwiązanie. Cenowo dość przystępne jednak jego wygląd przypomina mi transformera i nie wpasowuje się w koncepcję pokoju małej dziewczynki. Cena 299 zł. 



Biurko Womeb. Bardzo proste i stosunkowo tanie rozwiązanie. Model DES 3 kosztuje 270 zł. Połączenie bieli blatu i drewnianych nóg jest ciepłe i przyjemne dla oka. Biurko w swoim minimalistycznym wizerunku przyciąga szalone dodatki. Naprawdę świetna propozycja i prawdopodobnie znajdzie się w moim malutkim kąciku do pracy. 


Vox ma również ciekawą i prostą propozycję. Minimalizm w pełnej krasie. Tylko czemu mam wrażenie, że coś mu brakuje? Cena 349 zł. 


Woodszczęścia. Biurko dosyć oryginalne bo z podwójnym blatem. Z pewnością łatwo się sprząta, dokumenty siup pod blat i już czysto. Ciekawe kolory, dwie szuflady i te nogi to same atuty. Niestety dość nie osiągalne 850 zł to koszt jak dla mnie nie do przeskoczenia. 


Minko. Biurko, które szczególnie wpadło mi w oko. Bardzo prosty bukowy stelaż połączony jakby nitami od razu mi się spodobał. Początkowo rozważałam zakup biurka slim. Nadstawka według mnie jest bardzo praktyczna i z pewnością pomieści kilka dziecięcych skarbów. 


Niestety nasze miało znaleźć się pod oknem. Konfiguracja nadstawki z parapetem jakoś nie zaistniała w moim poglądzie pokoju. Dlatego naszym wyborem padł model Basic. Później zaczęło się wybieranie koloru. Dojrzewałam do tej decyzji prawie tydzień. W snach nawiedził mnie odważny Mustard, w ciągu dnia atakował mnie pastelowy Mint, ale wieczór należał do White. 

Z przyczyn bardzo praktycznych wybrałam White. W końcu to doskonała baza pod dodatki a te z pewnością będą odważniejsze. Biurka nie mamy jeszcze na stanie czekamy do połowy lipca. Czy to był słuszny wybór? Biurko udało się kupić w promocji -10% . Owszem nie jest to najtańsza opcja i z pewnością ma tyle zwolenników ile przeciwników. Ja zaryzykowałam, a czy będzie warto okaże się już wkrótce. 


Ceny w zależności od rozmiaru i modelu. Wszystkie konfiguracje można sprawdzić na stronie minko. Zdjęcia pochodzą ze strony producenta.


1 komentarze:

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail