Mapa świata w pokoju dziecka

Motyw mapy świata w pokojach dzieci nie jest żadną innowacją. Mapy były już wszędzie na podłodze, ścianie i meblach. Temat wydaje się być oklepany i niezbyt twórczy. Obok walorów estetycznych taka mapa ma również inne zalety. Dziecko od najmłodszych lat zapoznaje się z geografią. Widzi kształt kontynentów, prawdopodobnie zapyta co to. Wtedy już tylko od rodziców zależy czy maluch będzie traktował naklejkę czy tapetę jako dekoracje, a może ciut więcej? Ja od najmłodszych lat uwielbiam mapy. Mój pierwszy atlas był nieziemsko eksploatowany. Znałam wszystkie stolice, cieśniny, a mapy polityczne nie stanowiły dla mnie problemu. Geografia zawsze sprawiała mi frajdę i budziła ciekawość. Dlatego postanowiłam zainteresować troszeczkę Gabi kontynentami i zwierzakami, które na nich żyją. 

W lokalnym sklepie kupiłam drewnianą układankę. Zakup całkiem przypadkowy, ale sposób prezentacji świata w tej zabawce bardzo przypadł mi do gustu. Gabi jest fanem takich układanek i mamy ich dosyć sporo. Literki, cyferki, zwierzęta morskie i farma są w użyciu praktycznie non stop. Zauważyłam, że dzięki takiemu układaniu Gabi interesuje się bardziej, pyta co to za literka i chce usłyszeć słowo zaczynające się od niej. W przypadku drewnianej mapy świata było podobnie, pytała co to wskazując na kontynent, a później kto tam mieszka. W afryce mieszka zebra, lew, słoń. W Azji koala i baboszki (matrioszki). W europie my i Mikołaj. Potrafi układać po kilka razy dziennie i zadaje nowe pytania. Kojarzy mniej więcej kontynenty z drobnymi pomyłkami. Ku mojemu zdziwieniu wie jakie mamy oceany i z czego jest iglo. Wymienia zwierzaki i budowle występujące na danym kontynencie. 






Zainteresowanie Gabi mapami bardzo mnie cieszy. Dlatego postanowiłam przeznaczyć jedną ścianę na dużą naklejkę mapy świata. Początkowo chciałam zainwestować w jedną z naklejek proponowanych przez dekornik. 





Są świetną dekoracją, kolorowe, subtelne w wielu rozmiarach. Niestety taka mapa nie ma zbyt dużo walorów edukacyjnych. Owszem cieszy oko. Poszczególne kontynenty różnią się barwami i zastosowaną teksturą, ale nie zachęcają do zadawania szczegółowych pytań, nie budzą ciekawości. Sprawę poprawiają naklejki zwierząt lub budowli do wyboru w momencie składania zamówienia. 




Całość wygląda rewelacyjnie, małe naklejki kontrastują z tą właściwą, ale to ciągle za mało. Taka mapa jest świetną dekoracją pokoju nastoletniego dziecka. Ciekawego świata 3 latka raczej nie zainteresuje na długo. Po za tym cena dekornika przeraża. Mam nadzieję, że w tym przypadku cena jest porównywalna z jakością. Tańszą wersję takiej naklejki proponuje aliexpress. 


Kolory są mniej wyszukane i z pewnością nie pasują do każdego wnętrza, ale z przesyłką koszt takiej to 35 zł dlatego to bardzo atrakcyjna propozycja. W razie potrzeby można stworzyć naklejki zwierząt, budowli czy czego sobie wymarzycie za pomocą folii oracal, którą bez problemu dostaniecie na allegro. 

Kolejną ciekawą propozycję znalazłam na dekorniku. Naklejka tablicowa. Tu cena jest przystępniejsza. Choć ja pokusiłaby się o zakup foli tablicowej chociażby na allegro i wycięłabym sama poszczególne kontynenty. Do tego celu wykorzystałabym rzutnik, przeniosłabym wzór na zwykły szary papier, a później na folię. Koszt dużo niższy i duża satysfakcja, że to własnymi rencami. 


W internecie można znaleźć mnóstwo inspiracji. Wiele gotowców w postaci naklejek, tapet i fototapet. Tu ogranicza nas jedynie budżet i wymagania. W oko wpadło mi kilka bardzo ciekawych propozycji.Przez chwilę miałam ochotę sama narysować wzór na ścianie i stworzyć naklejki. Jednak zależało mi na czymś co usunę bez problemu i w razie potrzeb dopasuje do zainteresowania Gabi. 

Oczyma wyobraźni widziałam te mapy na naszej ścianie. Ceny szybko sprowadziły mnie na ziemię. Nie jestem gotowa wydać 1000 zł za tapetę. Za tą kwotę można kupić sporo ciekawych rzeczy, a tapeta zawsze może ulec zniszczeniu dopiero bym wyła do księżyca. Mimo ceny cieszą oko i dostarczają pozytywnych bodźców wizualnych prawda?

Zaczęłam tracić nadzieję. Pomyślałam wykleję Gabi z taśmy washi tape kontynenty. Zrobię naklejki zwierzaków, budowli, może podpiszę poszczególne kontynenty, morza. Później chciałam kupić zwykłą naklejkę z allegro za parę groszy i wyprodukować dodatki w kontrastowym kolorze. W miarę upływu czasu moje plany były ambitniejsze zaczęłam projekt własnej nalepki. Niestety dostępność do materiałów i czas wykonania przerosły moje możliwości. Po wielu poszukiwaniach znalazłam bardzo ciekawą propozycję od producenta zabawek Janod. Mapa świata w rozmiarze xxl z magnesami. Takie skrzyżowanie naklejki dekoracyjnej z magnetyczną. Gdy przeczytałam, że naklejka jest wielokrotnego użytku banan pojawił mi się na twarzy. Gabi za jakiś czas zażąda kucyka, którego nazwy nigdy zapamiętać nie mogę, na ścianie, a wtedy mapę jakby z odzysku dostanie Julek. Rozwiązanie idealne! Kolejnym rewelacyjną zaletą tego produktu są magnesy, które dziecko może samo umieszczać, a gdy będzie robiło to pod nadzorem rodzica będziemy mieć do czynienia z nauką po przez zabawę. Magnesów jest około 100, czyli zabawa nie będzie szybka i przewidywalna. Cena tej propozycji to około 350 zł z wysyłką. Atrakcyjna w stosunku do tego co możemy znaleźć u konkurencji, ale ciągle wysoka jak na polskie realia. Mi udało się kupić mapę za 325 zł w sklepie www.coocoo.pl oczywiście z wysyłką. Tylko ściany w pokoju Gabi ciągle brak. 






3 komentarze:

  1. W Azji to raczej pandy a nie koale :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mam problem z odróżnieniem tych miśków :). Jasne, że pandy. Koale w Australii, ale siem uśmiałam ze swojego błędu :)

      Usuń

 

Google+ Followers

Instagram

Obserwuj nas przez e-mail